TYTUŁ: Klucz
WYDAWNICTWO: Novae Res
GATUNEK: literatura współczesna, obyczajowa
PREMIERA: styczeń 2015 rok
ILOŚĆ STORN: 423
Mela od wczesnego dzieciństwa była bita przez ojca, który w młodości przeszedł przez piekło obozu koncentracyjnego. Trudne doświadczenia życiowe dziewczyny oprócz traumy, którą pozostawiły, sprawiły jednocześnie, że na wiele rzeczy została zahartowana. Głęboko do serca wzięła sobie słowa matki: "Zapamiętaj na całe życie: Licz tylko na siebie. Wtedy się nie zawiedziesz. To jest klucz do sukcesu". Starała się żyć według tego przesłania, jednak jej życie - choć pasjonujące - nigdy nie miało jej rozpieszczać. *
"Klucz" jest debiutancką książką Elżbiety Wardęszkiewicz, która z wykształcenia jest lekarzem medycyny. Czytając książki "świeżych" autorów zawsze staram się być wyrozumiała i przymykać oko na niewielkie niedociągnięcia. W książce Pani Elżbieta porusza naprawdę trudne tematy, ponieważ przemoc w rodzinie jest i zawsze będzie. Zbyt często jesteśmy jej świadkami, a co gorsza uczestnikami. Jestem trochę zaskoczona, ponieważ pierwsza książka danego autora jest pewnego rodzaju wizytówką jego twórczości, dlatego podziwiam odwagę autorki, że postanowiła poruszyć tak trudną kwestie w swojej pierwszej książce. Czy jej się to udało? Przekonajmy się o tym wspólnie.
Zaczynając czytać książkę poczułam atmosferę jaka towarzyszyła mi wtedy kiedy byłam dzieckiem. Dzięki temu przypomniałam sobie swoje dzieciństwo, co ostatecznie zachęciło mnie do dalszego poznania losów Meli. Miałyśmy wiele wspólnego, a jednym z takich najważniejszych podobieństw był ojciec Meli, który momentami przypominał mi charakter mojego taty. I tak wraz z główną bohaterką po kolei poznawałam całej jej życie. Czułam się tak jak gdybym czytała pamiętnik jakieś młodej dziewczyny, która jest zwyczajną nastolatką, a później już dorosłą kobietą z wieloma problemami. Bo problemów jej nie brakowało. Pomijając ojca, który wyżywał się na niej nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Było także nieudane małżeństwo, które początkowo dawało jej nadzieję na normalną rodzinne. Była córka, którą główna bohaterka praktycznie sama musiała wychowywać. W pracy również było różnie. Przykrości było wiele, ale ona nigdy nie miała zamiaru się poddać. Pomimo wielu trudności z jakimi przyszło się zmierzyć Meli, były także chwile radości, które dawały nadzieje na lepsze życie. Różne wyjazdy, poznawanie nowych ludzi, romanse, dawały jej wytchnienie od codziennych trosk. Wszystko to wpływa na jakość książki, jej wielowątkowość. Czytając sami widzimy jak wszystko potrafi zmienić się w zaledwie kilka miesięcy.
Jeżeli chodzi o samą Melę to bardzo ją polubiłam wtedy, kiedy była dzieckiem, a później nastolatką. Gdy stała się dorosłą kobietą wiele rzeczy zaczęło mnie irytować. Nie można odmówić jej zaradności i odwagi, bo wiele sytuacji wymagała od niej tych obu cech. Jednak nie podobało mi się to, że została w późniejszych latach przedstawiona jako symbol pożądania mężczyzn. Już na studiach miała tylko i wyłącznie przyjaciół płci męskiej, gdyż jej uroda odpychała inne koleżanki. Takie eksponowanie cech, w dodatku głównej bohaterki wpływa na to, że czytelnik przestaje po postu darzyć sympatią daną postać. W dodatki Mela musiała być we wszystkim najlepsza co czasami wpływało na nierealność całej historii. I tak właśnie momentami wydarzenia wydawały mi się zbyt proste, aby mogły być prawdziwe. Dodatkowo nie rozumiem dlaczego nikt nie zwrócił uwagę na obrażenia Meli, która niemal codziennie była bita przez ojca. Trudno tego nie zauważyć, chyba, że rodzice dobrze maskowali siniaki córki. Tą kwestię jednak zostawiam samej autorce.
Jeżeli chodzi o styl pisania to widać, że jest on jeszcze nie wyćwiczony, ale przy tym możemy nazwać go lekkim, ponieważ książka momentami wciąga i pomimo wielu stron bardzo szybko można się z nią uporać. To co mnie denerwowało to wielokrotne powtarzanie tych samych zdań. Brakowało mi różnorodności słów, a przy tym przyłapałam autorkę na tym, że niektóre sytuacje opisywała zbyt długo, zbyt szczegółowo. Niektóre wątki skonstruowane przez pisarkę były bardzo ciekawe jak na przykład wychowywanie córki przez Melę, kłopoty rodzinne czy też wyjazdy za granicę, w których sama bohaterka poznała wielu nowych ludzi i zmierzyła się z różnymi problemami takimi jak nielegalny handel. Z drugiej strony mamy romans Meli, którego opisy bardzo mi się dłużyły i przez nie chciałam niejednokrotnie odłożyć książkę, jednak gdy już dobiegły końca na nowo wczytywałam się w perypetie Meli. Plusem książki są również opisy pracy lekarza to jaką trudną, ale wdzięczną pracą jest ten fach. Myślę, że duży wpływ miały tutaj doświadczenia autorki, która jak już wspomniałam, jest lekarzem medycznym. Czytałam ten wątek z zapartym tchem i zamarzyłam o tym, żeby tak jak Mela być lekarzem.
Książka bardzo wysysa emocjonalnie, szczególnie jeżeli jesteś osobom wrażliwą i tak jak ja przejmujesz się losami bohaterów. Moim zdaniem "Klucz" wymaga czasu, skupienia, czasami też i cierpliwości, a także zrozumienia dla niektórych wydarzeń i postaci. Najlepiej nie czytać żadnej innej książki, bo myślami i tak będziecie powracać do historii Meli. Nie byłam spokojna dopóki nie skończyłam tej książki. Tak jak gdybym zaglądała do całego życia innego człowieka - tak właśnie czułam się podczas czytania tej pozycji. Po jej przeczytaniu czuje jak gdyby jakiś ciężar opuścił moje barki. Musiałam wziąć na nie całe troski Meli, ale czy każdy z nas jest na to gotowy? Na to pytanie każdy z Was musi sobie odpowiedzieć.
Samo zakończenie książki jest jakby urwaniem historii w pół zdaniu. Jednak dla zainteresowanych mam nie zwykle radosną nowinę. Mianowice powstaje kontynuacje tej powieści, której tytuł brzmi: "Bez czci, bez wiary". Czy ja po nią sięgnę? Musze Wam powiedzieć, że sama nie wiem. Na dzień dzisiejszy czuję się wypompowana i najchętniej nie wracałabym do tej historii. Ponadto wydaje mi się, ze szybko o niej zapomnę. Czas jednak pokaże, czy będę miała okazję zmierzyć się z kolejnymi losami Meli. Prawdę powiedziawszy to chciałabym towarzyszyć jej aż do starości.
Tymczasem zostawiam Wam tym razem wolną rękę jeżeli chodzi o tą pozycję. Moja recenzja jest tylko nakierowaniem, a teraz sami musicie zdecydować czy chcecie ją przeczytać. Ostateczną ocenę oczywiście wystawię i czekam na to czy ktoś z Was zdecyduje się z nią zmierzyć.
CZARNY KRUK OCENIA:
6/10
Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwo Novae Res
Fakt ten nie miał wpływu na moją recenzję.
Recenzja dostępna również na: