sobota, 21 lutego 2015

American Horror Story: Murder House


 Nareszcie coś skrobie! Nareszcie piszę recenzje American Horror Story, czyli serialu, który jest dla mnie naprawdę wyjątkową produkcją. Musicie mi wybaczyć, miałam napisać tą opinię zaraz po obejrzeniu ostatniego odcinka, jednak coś mnie zatrzymywało, a czas leciał. Ale postanowiłam zrobić to dzisiaj i w końcu wyrazić swoją opinie, a być może równocześnie zachęcić chociaż jednego czytelnika Kruczego Gniazda do zapoznania się z tym tytułem. Już nie mogę doczekać się, aż puszcze swoje wodzę fantazji i podzielę się z Wami moimi wrażeniami. Mam nadzieję, że jesteście równie podekscytowani jak ja. Ale dość już mojego wstępnego gadania. Zapraszam do zapoznania się co takiego skrywa Murder House. 



"American Horror Story" opowiada o losach rodziny Harmonów, która przenosi się z Bostonu do Los Angeles, by zamieszkać w starej rezydencji, skrywającej w swoich murach, mroczne tajemnice. Harmonowie na pierwszy rzut oka są idealną, amerykańską rodziną, jednak to wrażenie jest mylne. Członkowie rodziny zmagają się z wieloma problemami: zdradą, poronieniem i skłonnościami do samookaleczeń nastoletniej córki Violet. Po zdradzie, na jakiej zostaje przyłapany przez żonę Vivien (byłą wiolonczelistkę, w tej roli Connie Britton), Ben (z zawodu psychiatra, w tej roli Dylan McDermott), chcąc zostawić złe wspomnienia z przeszłości za sobą i zacząć wszystko od nowa przeprowadza się z rodziną do Los Angeles. Jednak ich nowy dom (stara rezydencja o złowieszczej historii), początkowo wydaje się być idealnym miejscem na nowy start. Nawet tajemnicze zabójstwo, do którego doszło w tym miejscu wiele lat temu, nie zniechęca rodziny do przeprowadzki.
Pomimo mrocznych tajemnic, które skrywa dom, rodzina stara się rozpocząć nowe życie. Ben przyjmuje nowych pacjentów w tym Tate'a – nastoletniego chłopca ze skłonnościami do przemocy i psychotycznymi fantazjami. Violet – nastoletnia córka Harmonów stara się odnaleźć w nowej szkole, a Vivien cały swój czas poświęca na odkrywanie tajemniczego malowidła ściennego, przykrytego pod grubą warstwą tapety. Tymczasem Violet i Tate, pomimo dezaprobaty ojca, odkrywają, że mają ze sobą wiele wspólnego. Ben poznaje byłego lokatora ich obecnego domu, który przekazuje mu, ku przestrodze, swoją tragiczną historię. Vivien zatrudnia starszą gospodynię domową, która prowadziła dom poprzednim mieszkańcom, a cała rodzina poznaje sąsiadkę – Constance, cierpiącą na kleptomanię (Jessica Lange) oraz z jej córkę Adelaidę (chorą na zespół Downa), które wydają się być dobrze zaznajomione z tajemniczym domem i jego mroczną historią.

  Postanowiłam umieścić właśnie ten opis serialu, ponieważ moim zdaniem skutecznie oddaje to o czym on tak naprawdę opowiada nie zdradzając jednocześnie wszystkiego, a jedynie zostawiając potencjalnego widza z ogromną chęcią na zapoznanie się z pierwszym odcinkiem.


   To może zacznijmy od tego jak zaczęła się moje przygoda z American Horror Story. Pewnego wieczoru szukałam czegoś co mnie po prostu przerazi. Jako osoba posiadająca mroczną duszę często sięgam po kino grozy. Akurat tak się złożyło, że mój brat oglądał kilka odcinków owego serialu i postanowiłam chociaż spróbować, bo nie oczekiwałam zbyty wiele. W ogóle niczego nie oczekiwałam od tej produkcji, mało tego bałam się, że mnie zawiedzie z racji tego, że po seriale sięgam naprawdę rzadko. Jakież było moje zdziwienie, gdy zakochałam się w Murder House już od pierwszego kadru, który przedstawia sytuacje, w której dziewczynka z zespołem Downa, mówi, że wszyscy tam umrzecie wskazując na jak się pewnie domyślanie wspomniany już przeze mnie Dom Morderstw. Do tego intrygująca czołówka i wiecie co? Wiedziałam już, że to jest coś dla mnie, że to są moje klimaty i chciałam więcej! Tak narodziła się moja obsesja na punkcie American Horror Story. 

  W każdej produkcji kluczową role odkrywają aktorzy, gdyż to oni odpowiedzialni są za budowanie napięcia, czy też odpowiednich emocji. Jeżeli obsada nie spełnia wymagań to dany serial czy też film skazany jest na klęskę i nie uratuje go tu nawet świetna i nietuzinkowa fabuła. A jak było tym razem? Muszę przyznać, że nie najgorzej, chociaż byli aktorzy, którzy obniżali jakość całości, ale koniec, końców, na główny plan wysuwają się Ci bohaterowie, którzy przyciągają wzrok odbiorcy i sprawiają, że niemal automatycznie zostajemy przez nich zamknięci w sidłach historii. Taką postacią dla mnie był Tate wykreowany przez nieznanego mi aż dotąd autora o nazwisku Evan Peters.


 Jeżeli przeczytaliście powyższy opis to z pewnością wiecie, że jest on nastolatkiem, który nieco ma nie po kolei w głowie. Chodzi do psychiatry i zakochuje się w Violet. Obserwując rozgrywający się wątek miłosny pomyślałam sobie, że takie coś mogłoby mnie spotkać w życiu jeżeli jesteśmy już w temacie znienawidzonej przeze mnie miłości. Ale nie o niej tu mowa. Chcę Wam jak najlepiej przybliżyć postać tajemniczego Tate, który za każdym razem widziany przeze mnie na ekranie, wzbudzał  gozę, strach i przerażenie, bo naprawdę nie wiedziałam co mu zaraz odpali. Ma bardzo ciekawą przeszłość, o której z pewnością dowiecie się jeżeli postanowicie dać szansę temu serialu. Mam nadzieję, że kojarzycie kim jest Kurt Cobain. Powiązanie: Nirvana. Podczas obserwowania Tate wyłapałam wiele podobieństw i zdecydowanie był on kreowany na nieżyjącego już Cobaina. Nikt mi nie wmówi, że tak nie było. Świadczy o tym przede wszystkim wygląd zewnętrzny bohatera. Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ dla mnie to jest naprawdę ważne, ale z jakiego powodu - niech to już zostanie moją mroczną tajemnicą. Jak dla mnie bez Tate ten serial naprawdę nie był by tym serialem, który wzbudził we mnie aż tyle skrajnych emocji. Myślę, że bardzo mocno utożsamiłam się z tą postacią i dlatego jest ona dla mnie aż taka wyjątkowa.  Zbyt mocno brałam sobie do serca to co działo się w jego głowie. Udzieliło mi się jego szaleństwo, które trudno jest pojąć, gdy kierujemy się jedynie znaną nam rzeczywistością.
   Pragnę również zwrócić uwagę na Jessice Lange grającą Costance. Gdy zobaczyłam tą autorkę byłam zafascynowana tym jaką jest osobą. Po raz pierwszy o niej usłyszałam i bardzo żałuję, że nie jest ona znana wśród większości producentów, bo moim zdaniem jest naprawdę świetną aktorką. 
  W zupełności nie udało się Connie Briton wykreować grającej przez nią postaci, gdyż była ona odebrana przeze mnie jako postać wymuszona, sztuczna i napompowana zbyt wieloma nienaturalnymi odruchami. Powiem jedno: nie mogłam na nią patrzeć, a każda scena z jej udziałem była dla mnie katorgą. Dla zobrazowania Wam sytuacji, była to matka Violet. A jeżeli już wspomniałam o Violet to również zasługuje na swoje pięć minut w mojej opinii. 


Uwielbiam scenę, w której ona idzie przez szkolny korytarz, ma na głowie kapelusz i papierosa pomiędzy palcami. Zobaczycie ja już w pierwszym odcinku. Nie pytajcie mnie czemu akurat ją tak mocno zapamiętałam. To dla mnie tak oczywiste, jak dla Ciebie to,że nad naszymi głowami jest niebo. Są takie rzeczy, które po prostu coś w nas ruszają i tak scena zdecydowanie do nich się zalicza. Violet jest nastolatką z problemami radząca sobie z nimi za pomocą żyletki. Izoluje się od rówieśników, tak jak jej ojciec powiedział "jest zbudowana z innej gliny". Widziałam w niej siebie. Zagubioną, nieznającą do końca swojej tożsamości, szukającą swojego życia w brutalnej na swój sposób rzeczywistości. 

   Nie chcę Was już zanudzać obsadą tego serialu, bo zdaje sobie sprawę, że mogłabym o nich pisać przez niemal całą recenzję, ale po co, skoro sami możecie przekonać się o ich wyjątkowości? Powiem Wam jeszcze tylko tyle, że wszystkie postacie mają coś w sobie. Zdecydowanie nie są bezosobowe. Je się po prostu lubi, albo nie. Utożsamia, albo wręcz przeciwnie. Wielbi lub nienawidzi. Jednak największym atutem jest to, że wspólnie tworzą tak niesamowitą produkcje jaką niezaprzeczalnie jest American Horror Story. 


   Zdawać się może, że Murder House jest całością poskładanych ze sobą, niezwiązanych z przypadku wątków, które niekiedy ciężko jest pojąć i zrozumieć. Ale czy nie o to głownie chodziło po głowie samym twórcom? Retrospekcje, cofanie się w przeszłość oraz poznanie minionych już zbrodni jakie miały miejsce w Domu Morderstw tworzą ten niesamowity klimat, który sprawia, że ja czuję, że ten serial naprawdę żyje. Pełno tu nie wypowiedzianych słów, niedokończonych spraw, które jednak będą chciały zostać zrealizowane przez duchy przeszłości. Byłam pod wrażeniem wątku, który przedstawiał pokojówkę w dwóch odsłonach: jako seksowna pomoc domowa oraz jako starsza kobieta, która trzyma w sobie dawny niewybaczony ból. Zaznaczę, że to jedna i ta sama osoba. I broń Boże nie jest to żaden spojler, a jedynie zachęcenie do zapoznania się z produkcją, którą wychwalam niemal ponad same niebiosa. Nie mogę się po prostu oprzeć, bo jako osoba, która nie ma wszystkich klepek na swoim miejscu jestem nadal uwieziona w Murder House, jakbym była kolejnym zamieszkałym tam duchem. 

  Warto też wspomnieć o to, że słowo Horror w nazwie serialu, nie powinno Wam przynosić na myśl jedynie krwi, flaków, makabrycznych zbrodni, które oczywiście są, ale jednak nie na pierwszym planie za co jestem twórcą bardzo wdzięczna. Wszystkie te okropne rzeczy podpiera wątek psychologiczny, który sprawia, że serial jest naprawdę intrygujący i zdecydowanie szybko nie da się o nim zapomnieć. Przyznam się sama do tego, że ja po tych kilku miesiącach, gdy teraz to piszę sama mam ochotę na to, aby ponownie odwiedzić Murder House, ponieważ wydaje mi się, że wszystkiego nie odkryłam, coś mi przeoczyło. No i w końcu chcę przeżyć to jeszcze raz. 



"Murder House" czyli pierwszy sezon American Horror Story swoim klimatem, atmosferą, muzyką, która brzmi naprawdę świetnie i  zgrywa się z tym chorym i porąbanym miejscem, a zwłaszcza aktorami, którzy naprawdę wykonali kawała świetnej roboty po prostu mną zawładną, połknął, opętał czy co tam jeszcze chcecie. Serial dołącza do grona moich ulubionych seriali i zdecydowanie wysuwa się przy tym na prowadzeniu. Aktorzy sprawili, że chcę więcej, więcej i jeszcze więcej. Ku mojemu zaskoczeniu dowiedziałam się o tym, że w kolejnym sezonie jest niemal taka sama obsada z niewieloma zmianami, jednak grająca całkiem świeże postacie.

Czy się wystraszyłam, czy też przeraziłam oglądając te 12 odcinków? Oczywiście, że tak! Jednak w taki inny sposób. Taki psychologiczny sposób. W taki niekonwencjonalny sposób. W taki sposób, który paraliżował mnie całą od stóp do głów nie podając mi żadnych flaków czy też krwi. Niewiele produkcji to potrafi, więc ta zdecydowanie jest perełką w swoim gatunku. Ale czy Ty odważysz się na tą podróż? Czy odważysz się odwiedzić Dom Morderstw i poznać jego mroczne tajemnice? Mam nadzieje, ze nie stchórzy po pierwszym odcinku. A jeżeli tak.. No cóż ... ONI sami Cię odnajdą! 


Jeżeli jeszcze nie czujesz się przekonany, mój Drogi Czytelniku zapraszam Cię do rzucenia okiem na zwiastun:
A bardziej zainteresowanych odsyłam do zobaczenia czołówki [TUTAJ] 


TYTUŁ: American Horror Story
Sezony: Murder House| Asylum | Sabat | Freak Show| 
Czas trwania jednego odcinka: 42 minuty
 GATUNEK: HORROR / DRAMAT 
TWÓRCY: Ryan Murphy, Brad Falchuk
MOJA OCENA: 10/10

Nareszcie się rozgrzeszyłam i mogę zabierać się za sezon drugi! 


 

51 komentarzy:

  1. Spojrzałam na Tate'a i myślę sobie "Kurde, taki Wojtek Łuszczykiewicz. Albo lepiej, Cobain!" Telepatia? :D Sęk w tym, że bałam się tego serialu, tej nazwy i omijałabym szerokim łukiem, gdyby nie wzmianka, że jest to bardziej serial psychologiczny niż straszny. Zachęciłaś mnie niezmiernie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Czyli nie tylko ja to dostrzegam, to całe podobieństwo Tate do Kurta Cobaina. Najlepsze jest to, że Evan Peters został scharakteryzowany tak jedynie na potrzeby pierwszego sezony, ponieważ w kolejnych już to podobieństwo całkowicie zanika.
      Dobrze, że wspomniałam o tym ważnym aspekcie jakim jest to iż ten serial ma nad wyraz psychologiczną podstawę do wszystkich obserwowanych przez nas wydarzeń. Niemal bym o tym zapomniała, ponieważ tak bardzo rozpisałam się na temat tych mniej ważnych rzeczy.
      Więc czekam teraz na wiadomość od Ciebie z informacją, czy pierwszy odcinek Ci się spodobał!

      Usuń
    2. Dla mnie też strasznie przypomina Cobaina. :)

      Usuń
  2. Uwielbiam, uwielbiam ten serial!! Pierwszy sezon jest chyba najstraszniejszy, chociaż najbardziej lubię drugi! Za to trzeci, w stylu "Sabrina, nastoletnia czarownica" - porażka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy sezon musiał być genialny, żeby później potencjalny widz był zainteresowany dalszymi sezonami!
      Ale mnie nieco teraz podłamałaś! Naprawdę trzeci sezon jest aż tak kiepski!!?

      Usuń
  3. Zacznę od tego, że... na prawdę świetna recenzja! Odwaliłaś kawał dobrej roboty. Niezbyt często oglądam horrory, gdyż po prostu boję się ich :) Ale powiem ci, że twoja recenzja tego serialu tak mnie zaciekawiła, że chyba nie będę w stanie przejść koło niego obojętnie. Uspokoiłaś mnie trochę tym mówiąc, że nie jest to taki całkiem horror, ale pomieszany z wątkami psychologicznymi. Muszę się odważyć i obejrzeć chociaż jeden odcinek :) Jestem go zbyt ciekawa, aby zostawić go w spokoju. Jeszcze raz gratuluję genialnej recenzji. Cieszę się, że się tak rozpisałaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę aż taka dobra!? Bardzo mi miło, że aż tak pozytywne wrażenie na Tobie wywarła.
      Słowa pochodzą prosto serducha, najbardziej lubię pisać o dziełach, które coś dla mnie znaczą.
      W takim razie jestem ciekawa jak Tobie się spodoba! Mam nadzieję, że czołówka rozwali Cię na łopatki i zostawi z otwartą buzią, oraz zachęci do dalszego oglądania!

      Usuń
    2. Z ciekawości i z nudów włączyłam pierwszy odcinek... Jeszcze kilka odcinków i skończę pierwszy sezon :D Genialny serial! Z dreszczykiem ale nie aż taki mega przerażający. Dzięki, że mnie do niego zachęciłaś :D

      Usuń
    3. Aha i jeszcze jedno. Uwielbiam Tate'a! :D

      Usuń
    4. Hahah. Nie Ty jedna kochana, nie Ty jedna :)

      Usuń
  4. Nie oglądałam serialu, gdyż w ostatnich latach mało ich oglądam, ale ten powinien przypaść mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku również seriale rzadko sie sprawdzają. Oprócz American Horror Story regularnie oglądam jedynie The Walking Dead. Zombie to moja słabość ;)

      Usuń
  5. Nie znam tego serialu, ale tak mocno mnie zachęciłaś swoją recenzją, że postanowiłam odwiedzić Dom Morderstw i poznać jego mroczne tajemnice.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie zmusiło Cię do tego moje ostatnie zdanie napisane w tej recenzji :)

      Usuń
    2. Ostatnie zdanie z twojej recenzji to tylko wisienka na torcie. Najbardziej intryguje mnie ten szalony, nieobliczalny Tate, i głównie z jego powodu chce zobaczyć ową produkcje.

      Usuń
  6. Teraz oglądam "House of cards", ale zaintrygowałaś mnie serialem o którym piszesz. Wcześniej o nim słyszałam, ale nawet nie myślałam o oglądaniu bo zwyczajnie nie oglądam horrorów (później spać nie mogę). Piszesz jednak, że więcej tu psychologicznych wątków, więc może dałabym radę oglądać. A zaciekawiłaś mnie mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym przeczytać recenzje "House of Cards" i tu uśmiecham się do Ciebie :) Licz, że coś po jeogo obejrzeniu napiszesz.
      Moim zdaniem wątki psychologiczne są o wiele straszniejsze niż te znane nam już z popularnych i tradycyjnych horrorów, ale spróbować zawsze warto.

      Usuń
    2. Oj, o serialach i filmach przyznaję się bez bicia, że jakoś pisanie mi nie idzie :)) Ale jeżeli lubisz intrygi, nie przeszkadza Ci polityczna otoczka i cenisz ciekawie skonstruowanych bohaterów to House of Cards powinno Ci się podobać :)

      Usuń
  7. Widziałam pierwszy sezon i szczerze mówiąc, nie powalił mnie. Oglądałam z przyjaciółką, gdy miałyśmy fazę na horrory, przy których mogłybyśmy się ubawić. Najbardziej chyba śmiałyśmy się z altanki, ale nie pamiętam zbyt wiele z tego serialu. Słyszałam, że wielu osobom podoba się tak jak Tobie, ale to chyba do mnie nie trafia:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak.. Ta akcja za altanką była dość dziwna. Nie każdemu może się podobać to samo. No ludzie! Byłoby wtedy zbyt nudno! Więc w pełni rozumiem i szanuje Twoje zdanie :)

      Usuń
  8. Zgadzam się z Tobą, pierwszy sezon był najlepszy! Chociaż drugi i trzeci sezon bardzo mnie ciekawił, (w szczególności intra z dziwną muzyką), ale na czwartym poprzestałam, kompletnie mnie nudził i to już nie było to samo :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwaczna muzyka to zdecydowanie coś co wyróżnia ten serial i sprawia, że go po prostu kocham :) Szczególnie to gwizdanie z Kill Bill. Mam nadzieję, że wiesz o co chodzi.

      Usuń
  9. Mam zamiar w końcu zacząć oglądać, bo to zdecydowanie moje klimaty. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. W pierwszych akapitach opisujesz chyba pierwszy odcinek, bo coś mi świta i na pewno go oglądałam :)
    Moja koleżanka kocha ten serial, ale ja nigdy go się nim nie interesowałam. Może to zmienię :)

    Evana Petersa kojarzę z filmu ,,Po prostu walcz"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,nigdy go się nim" - co ja napisałam o.O
      wybacz jest późno :D

      Usuń
    2. Tak, pierwsze akapity to opis pierwszego odcinka, jak dziewczynka z zespołem Downa wprowadza taki mrożący krew w żyłach klimat.
      Haha xd Wybacz, ale to wyrażenie tak mnie rozbawiło, że nie mogłam się powstrzymać.
      Zaraz sie bliżej przyjrzę w jakich filmach grał wspomniany przez Ciebie aktor, bo tak mi się wydaje, że zacyznam mieć na jego punkcie obsesje.

      Usuń
  11. Haha jestem z Ciebie dumna. Nie dość, że napisałaś tą recenzję, to jeszcze w bardzo dobry sposób. Wydaje mi się, że ujęłaś tu wszystko, co mi umknęło. Rozpoczęłam drugi sezon AHS i jest straszniej, ale czy lepiej... Ciężko mi stwierdzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak się ciesze z tego co napisałaś! Akurat o Twoją aprobatę mi najbardziej chodziło. Sama nie wiem, ale w sekrecie powiem Ci, że bardzo Cię lubię i myślę, ze mogłybyśmy się dogadać w realnym życiu.
      Każdy sezon zapewne jest inny i pewnie ma inny klimat, a w Mureder House klimatu nie brakowało. Wysoko została postawiona poprzeczka. Cóż czekam na Twoją pełną opinie na temat kolejnego sezon.

      Usuń
  12. Dwa pierwsze sezony są obłędne! Klimatyczne, intrygujące, momentami przerażające. Istne horrory w odcinkach. W tych dwóch sezonach się zakochałam. Trzeci też jest niezły, jednak ilośc horroru tam trochę mnie zawiodła. Czwarty czeka aż go skończę, a ja jakoś nie mogę się do tego zmusić. Ale "Murder house" bardzo mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Użyłaś bardzo trafnych określeń, które mnie osobiście zachęciłyby do obejrzenia tego serialu, gdybym go jeszcze nie znała. Dużo słyszałam o poziomach poszczególnych sezonów, ale mnie wciąż bez względu na wszystko intrygują.

      Usuń
  13. Na poprzednich wakacjach z ciekawości przeglądałam listy serialów, jeden szczególnie mnie zainteresował- "American Horror Story". Jestem wielką fanką horrorów, po prostu byłam ciekawa, czy taki "straszny" serial da radę dogonić tradycyjny film grozy ;) od tamtej pory jestem maniaczką, obsesyjnie zakochaną w AHS fanką, nic mnie od niego nie oderwie, choć przyznaję, że wg mnie najlepsze są pierwsze dwa sezony- potem jest już mniej... strasznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli możemy przybić sobie serdeczna piątkę, ponieważ ja już po obejrzeniu Murder House stałam się w zupełności oddaną fanką tegoż serialu ! :)

      Usuń
  14. nienawidzę horrorów. nienawidzę. mam zbyt słabą psychikę na takie straszne rzeczy.
    ale mimo wszystko z chęcią oglądnęłabym serial, ale tylko w towarzystwie wielkiej grupy ludzi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie jesteś całkowicie moim przeciwieństwem, ponieważ ja bez horrorów żyć bym nie mogła. Co prawda teraźniejsze produkcje grozy są bardzo kiepskie i coraz trudniej odnaleźć jest jakąś perełkę, ale w literaturze szczególnie tej autorstwa Stephena Kinga grozy aż wylewa się z treści.

      Usuń
  15. Zakochałam się w Twoim blogu. Wszystko tak dokładnie opisane.
    Recenzja jest znakomita.

    Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award.
    Zapraszam do siebie, po szczegóły:
    http://paranojawkrate.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak miłe słowa. Mam nadzieję, ze nie każdemu to piszesz.
      Dziękuje również za nominacje. Nazbierało mi sie ich trochę i z pewnością w weekend odpowiem.

      Usuń
  16. Dobrze dla mnie, że to jednak nie krwisty horror. Na wakacjach będzie dużo wolnego czasu i z chęcią serial oglądnę:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zdecydowanie uciekam od horrorów. Wolę zasypiać ze spokojem na twarzy :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow, brzmi super! Groza, wątek psychologiczny... cóż, myślę, że to w końcu odpowiedni serial dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie lubię oglądać seriali. Niestety, mam to do siebie, że obejrzę jeden odcinek, góra 3 i rzucam w kąt, bo mnie to najzwyczajniej w świecie nudzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak kiedyś miałam, ale od The Walking Dead zaczęłam szukać innych seriali :)

      Usuń
    2. Ja oglądałam tylko "Castle", ale w zasadzie dlatego, że powiązania pomiędzy kolejnymi odcinkami nie były znowu takie wielkie, ale i tak zatrzymałam się na drugim sezonie. Jeszcze swego czasu miałam okazję wciągnąć się w "House", ale w połowie 3 sezonu doszłam do wniosku, ze wszystkie odcinki są takie same i od tego czasu nie mogę patrzeć na ten serial.

      Usuń
  20. Horrorów nie lubię, więc nic mnie nie przekona żeby zacząć je oglądać ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zgadzam się z Tobą, że to świetny serial, Chociaż muszę przyznać, że jak dla mnie jest dosyć straszny. :) Należę do osób, które mogą czytać bardzo makabryczne książki, ale takie filmy oglądam zwykle przez palce albo zza poduszki. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo fajny, inspirujący post. Co tu dużo mówić (pisać) dobra robota.
    Obiecuje, że pooglądam, choć raczej należe, do tych bardziej strachliwych osób.
    Ja teraz oglądam Reign i choć jest to mniej straszne, to moim zdaniem powinno Ci się spodobać.
    Jeśli będziesz miała zamiar zapoznać się z tym serialem, to nie oglądaj trailerów ani fotosów tylko po prostu włącz pierwszy odcinek. Ja tak zrobiłem i nie żałuję.
    Na moim blogu nowa stylizacja, twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna.
    www.gabriel-data.blogspot.com - MY BLOG
    Fashion Projects

    OdpowiedzUsuń
  23. Na razie nie mam za bardzo czasu na tego typu seriale, ale muszę przyznać, że American Horror Story już od dłuższego czasu mnie korci... Na pewno spróbuje obejrzeć choć parę odcinków, coś czuję, że to moje klimaty ;)
    http://zapachstron.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej jeszcze raz! Chciałam ci napisać, że to dzięki tobie Czarny Kruku obejrzałam pierwszy sezon AHS! Tak właśnie, dzięki tobie. Jestem ci BARDZO za to wdzięczna. Ta historia była naprawdę ciekawa, choć przyznam, że niektóre rzeczy nie rozwiązały się jakbym tego chciała... :( Ale cóż zrobić? Raz jeszcze wielkie dzięki i już biorę się za Asylum :)
      http://zapachstron.blogspot.com/

      Usuń
  24. Hej, czy można spodziewać się Twojej recenzji AHS Asylum;)?

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetna recenzja. :)
    Uwielbiam American Horror Story, szczególnie 1 sezon. Super dobrani aktorzy i równie dobra gra aktorska. Jedyne czego żałuję to tego, że każdy sezon jest o czymś innym i w żadnym już nie spotkamy się z wątkiem Tate'a i Violet. :/
    Pozdrawiam :*
    http://skffareg.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Witaj w Kruczym Gnieździe!
Każdy ślad jaki tu zostawisz zostanie wyrwany przez wieczność.

The moon is my sun,
the night is my day.
Blood is my life,
and you are my prey.