Gdybym sama miała wybrać film do obejrzenia, z pewnością nigdy nie
wybrałabym żadnej produkcji z gatunku science fiction. Choć nie
obejrzałam zbyt wielu takich filmów mam co do nich pewien dystans,
którego trudno jest mi się pozbyć. Nie wybrałam tego filmu, obejrzałam
go przypadkowo. Ktoś inny podjął za mnie tę decyzję. Czy była słuszna?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filmy. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 22 sierpnia 2017
czwartek, 22 czerwca 2017
Hobbit: Niezwykła podróż - reż. Peter Jackson
Swego czasu Hobbit był jednym z najbardziej oczekiwanych filmów nie tylko przez fanów prozy Tolkiena. Jak wielu z Was zapewne wie, Hobbit: Niezwykła podróż jest pierwszą z trzech ekranizacji dzieła, które poprzedza wydarzenia zawarte we Władcach Pierścieni. Pamiętam jak dziś kolejki do kin, niekończące się kolejki. Ludzie mieli tylko jeden cel: ponownie wybrać się w podróż do Śródziemia. Po latach film możemy zobaczyć w telewizji, a że stacja TVN postanowiła wyemitować w pierwszej kolejności ekranizację Hobbita, a następnie Władców Pierścieni postanowiłam nadrobić zaległości i zrecenzować dla Was wszystkie części, choć obejrzałam je już wielokrotnie i znam je niemal na pamięć.
Etykiety:
Fantasty,
fantastyka,
film,
Filmy,
Hobbit,
Hobbit czyli tam i z powrotem,
Hobbit: Niezwykła podróż,
J.R.R Tolkien,
Peter Jackson,
Przygodowy
niedziela, 27 września 2015
"Więzień Labiryntu: Próby ognia" reż. Wes Ball
TYTUŁ: Więzień labiryntu. Próby ognia
TYTUŁ ORYGINALNY: Maze Runner. The Scorch Trials.
PRODUKCJA: USA
GATUNEK: thriller, akcja, sci-fi
PREMIERA: 18 września 2015 rok
WYSTĘPUJĄ:
Dylan O'Brien
Ki Hong Lee
Kaya Scodelario
i inni
Druga z cyklu ekranizacji bestsellerowych powieści Jamesa Dashnera, thriller science fiction, którego akcja rozgrywa się w świecie dotkniętym wielkim kataklizmem. Znalezienie wyjścia z Labiryntu miało być końcem. Żadnych więcej niespodzianek, żadnych puzzli. I żadnego uciekania. Thomas był przekonany, że jeśli Streferzy zdołają się wydostać, odzyskają swoje dawne życie. W Labiryncie życie było łatwe. Było jedzenie, schronienie i względne bezpieczeństwo. Ale w świecie poza Labiryntem koniec został zapoczątkowany już dawno temu…
Po obejrzeniu pierwszej części ekranizacji trylogii Więzień Labiryntu nie wyobrażałam sobie, że mogłoby zabraknąć dla mnie miejsca w kinie. Co prawda na moim blogu nie pojawiła się recenzja pierwszej części, ale musicie wiedzieć, że byłam nią bardzo zachwycona. Ze względu na to, że nie czytałam ani pierwszej, ani drugiej części kompletnie nie wiedziałam co spotka mnie w Próbach Ognia. Po zapoznaniu się z powyższą produkcją śmiało mogę stwierdzić, ze jest ona lepsza od poprzedniczki. O wiele więcej się dzieje, a pytania, które zostały zadane przeze mnie w pierwszej części zostają odkryte. Ponadto końcowa decyzja głównego bohatera zostawia widza w tęsknocie za kolejną już ostatnią częścią o tytule Lek na Śmierć. Jednak na tą będziemy musieli jeszcze poczekać aż dwa lata!
Obsada aktorska była mi od początku w zupełności nieznana. Całkiem nowe nazwiska, a muszę przyznać, że cenie, gdy młode pokolenie przejmuje stery. Nowe twarze i nowe talenty obserwowałam z godną sokoła uwagą. Według mnie na wyróżnienie zasługuje Dylan O'Brien, który wcielił się w postać Thomasa, głównego bohatera, a który według mnie zagrał fenomenalnie. Wróżę mu bardzo owocną karierę jeżeli będzie wybierał ciekawe propozycje filmowe. Kaya Scodelario zawiodła mnie swoją rolą i według mnie to ona zasługuje na największe bęcki w tej recenzji. Zagrała sztucznie, nie realnie jakby była lalką. Do reszty nie mam zastrzeżenia, gdyż spisali się na medal. Nie będę się tu o nich rozpisywać wystarczy, że zobaczysz to na własne oczy.
Więzień Labiryntu: Próby ognia miejscami przypominało mi Igrzyska Śmierci. Według mnie to dobre porównanie, gdyż w obu tych historiach bohaterami są nastolatkowie, którzy na swoje barki biorą ciężar nowego, lepszego świata, Podczas seansu również dostrzegłam podobieństwo do mojej ulubionej gry pt. "The Last of Us". Miejscami film przeraża, gdyż Poparzeni nie należą do najpiękniejszych postaci. Dlatego też nie polecałabym dzieciom tej produkcji. "Próby ognia" to pełne napięcia, grozy i niespodziewanych zwrotów akcji widowisko, które warto sobie zaoferować.
CZARNY KRUK POLECA!
MOJA OCENA: 8/10
sobota, 30 maja 2015
"Juno" reż. Jason Reitman | 2007 |
TYTUŁ: Juno
GATUNEK: dramat, komedia
PRODUKCJA: Kanada, USA
PREMIERA: 2007 rok (świat)
PREMIERA: 2007 rok (świat)
2008 rok (Polska)
WYSTĘPUJĄ:
Ellen Page - Juno
Ellen Page - Juno
J.K Simmons - ojciec Juno
i inni.
Nastolatka Juno przechodzi inicjację seksualną z najlepszym przyjacielem Bleekerem. Wkrótce okazuje się, że dziewczyna jest w ciąży. Za radą swojej najlepszej przyjaciółki Lei decyduje się oddać dziecko do adopcji jakiejś miłej rodzinie, która zapewni mu wspaniały dom. Szybko znajduje ludzi odpowiadających jej życzeniom - małżeństwo Loringów, Vanessę i Marka. Ciąża staje się dla Juno nieoczekiwanie szybką podróżą w dorosłość. Nastolatka przeradza się w kobietę i zaczyna doceniać przyjaźń i miłość, a także doceniać to co ma i odnajdywać w swoim życiu najważniejsze wartości.
(opis pochodzi z filmwebu)
Mając naście lat z chęcią sięgam po filmy, które opowiadają o perypetiach nastolatków. Ciekawi mnie to jak inni w moim wieku radzą sobie z dorastaniem, jakie prowadzą życie. O "Juno" nigdy przedtem nie słyszałam, ale gdy zobaczyłam, że gra w nim lubiana przeze mnie Ellen Page, którą znam z roli w grze "Beyond: Two Souls" wiedziałam, że muszę obejrzeć ten film choćby tylko dla niej. Jak wypadła Ellen i czy czymś mnie zaskoczyła?
Fabuła filmu nie jest skomplikowana. Mamy nastolatkę, która zachodzi w ciążę. Całe szczęście nie usuwa jej tylko postanawia oddać nienarodzone jeszcze maleństwo rodzinie zastępczej. Nie jest to produkcja, która jest drętwa, poważna ze względu na tematykę. Postać jaką jest Juno to niepokorna nastolatka nie myśląca o konsekwencjach, odważna i kontrowersyjna w swoich wypowiedziach. Jest po prostu sobą i mówi to co jej ślina na język przyniesie. Ciąża ją nie dołuję, a wręcz przeciwnie, sprawia, że poznaje prawdziwe uroki życia i docenia to co w nim ważne. Nie muszę chyba pisać, że postać wykreowana przez Ellen Page jest jedyna w swoim rodzaju. Aktorka ma dar do kreowania bohaterów w sposób w stu procentach prawdziwy. Szkoda tylko, że Ellen Page jest znana w tak niewielu produkcjach, ponieważ uważam, że jej talent niestety się marnuje. Na tle współczesnych młodych aktorek wypada bezkonkurencyjnie, ale i tak niewielu widzów chociażby ją kojarzy nad czym ubolewam.
W filmie świetnie zostały przedstawione poszczególne relacje: rodzic-dziecko, dziewczyna-chłopak, Juno-rodzice zastępczy, którzy są do bólu perfekcyjni. W szczególności przyszła matka zastępcza dziecka Juno, co stanowi pewien kontrast w przedstawieniu skrajnych osobowości.
Podobało mi się podejście do tematu. "Juno" to film, który jest bardzo humorystyczny, pełen żartów, radości, ale także stanowi obserwacje młodej dziewczyny, która pod wpływem doświadczeń życiowych nabiera dojrzałości i pokory. Produkcja jest naprawdę ciekawa, inna od wszelkiego rodzaju znanych nam młodzieżówek. Z tego powodu bardzo chciałabym Wam polecić ten film na weekend. Jest to kino, które nie wymaga od Was żadnego wysiłku umysłowego, ale dający pozytywnego kopa, ponieważ patrząc na Juno nie sposób się smucić. Jeżeli lubicie filmy oparte na historiach wziętych z życia z inteligentnym humorem na czele to ten film zdecydowanie jest dla Was! Po troszku podkolorowany, przerysowany, jednak z zamierzonym celem, aby uczyć, wzruszać i dawać nadzieje.
wtorek, 5 maja 2015
"Przebudzenie" reż. Penny Marshall
TYTUŁ: Przebudzenie
| Awakenings |
REŻYSERIA: Penny Marshall
CZAS TRWANIA: 2 godz. 1 min
GATUNEK: Dramat obyczjowy
PRODUKCJA: USA
PREMIERA: 1990 rok
GŁÓWNA OBSADA:
Robert De Niro
Robin Williams
FILM OPARTY NA FAKTACH.
Gdy napotykam na swojej drodze produkcje filmowe, które są ekranizacjami wydarzeń, które miały miejsce w prawdziwym życiu zawsze towarzyszy mi uczucie rosnącego zaciekawienia. Jak do tej pory miałam okazję obejrzeć jedynie horrory, które zostału umotywowane historiami realnymi. Tym razem przyszło mi zmierzyć się z dramatem. Jeżeli chodzi o dramat to pierwsze co nam wszystkim zapewne kojarzy się z tym gatunkiem to z pewnością historia, która być może zmusi nas do refleksji, a już z pewnością poruszy. Czy "Przebudzeniu" udało się osiągnąć taki efekt?
Film "Przebudzenia" to oparta na autentycznych wydarzeniach poruszająca opowieść o lekarzu, który na zawsze zmienił życie swych pacjentów. W rolach głównych wystąpił nominowany do Oscara Robert De Niro i Robin Williams. Williams gra rolę dr Malcolma Sayera, naukowca, który wykorzystuje eksperymentalny lek, by przywrócić do pełnej świadomości pogrążonych w katatonii pacjentów. De Niro gra Leonarda, pierwszego pacjenta, który przechodzi kontrowersyjną terapię. Zachęcony powodzeniem eksperymentu dr Sayer decyduje się podać lek pozostałym pacjentom. "Przebudzenia" to opowieść o niezwykłej przyjaźni, sile ludzkiego ducha i mocy czynienia cudów.
źródło
Przyznać się muszę, że nigdy nie słyszałam o tej jakże dziwnej historii i z pewnością długo jeszcze bym o niej nie słyszała, gdyby nie "Przebudzenie". Moim zdaniem film doskonale obrazuje to w jaki sposób ta historia się rozwijała wraz z upływem czasu oraz dokąd od początku zmierzała. Z tego powodu produkcja naładowana jest bardzo wieloma emocjami, które widz doświadcza. Prawdę powiedziawszy bardzo długo już po seansie nie mogłam uwierzyć w to, że ta historia zdarzyła się naprawdę. Niezwykle wzruszające i dziwne jest to, że Ci wszyscy pacjenci dr. Sayera w rzeczywistości przebudzili się naprawdę dla świata zaledwie na kilka dni, aby po tym wspaniałym dla nich czasie znów powrócić do stanu katatonii i życia niczym roślinka. Po zakończeniu filmu widz zadaje sobie pytanie: dlaczego eksperyment się nie powiół? Dlaczego w jednej chwili Ci wszyscy ludzie znowu zamienili się w istoty przypominające zombie?
Na szklanym ekranie zachywca fantastyczny duet Robert De Niro oraz Robin Williams. De Niro miał przed sobą nie lada wyzwanie. Musiał zagrać człowieka, który choruję na nierozpoznawalną chorobę. Wiadomo, że takie rolę zawsze się ceni, jednak ta wydaje mi się być naprawde wyjątkowa, jakby stworzona wprost specjalnie dla De Niro. Ukazał w niej swój dar aktorski, swoją umiejetność do wcielania się w postacie, które są trudnymi i skomplikowanymi osobowościami. Niewielu aktorów potrafiłoby zrobić to w tak wielkim stylu jak zrobił to Robert De Niro. Od teraz zawsze będę kojarzyła go właśnie z tą rola, ponieważ zrobiła na mnie pioronujące wrażenie i jestem zdecydowana stwierdzić, ze bezkonkurencyjnie jest to jedna z najlepszych ról jakie zagrać mógł tak wspaniały aktor jakim jest De Niro.
W tym całym zachwycie nie zapomnę też wspomnieć o Robinie Williamsie, któremu to przyszło zagrać doktora Sayera. Williams ma ten dar, że do niemal każdej jego roli mam słabość, a musze przyznac, ze nigdy nie należał on do grona moich ulubionych aktorów. Ten człowiek ma po prostu coś w sobie, że od samego patrzenia na niego robi sie smutno. Może to ten smutek w oczach? Niemniej jednak, uważam, że Robin stworzony był do takich właśnie ról. Bardzo prostych, ale równie ważnych.
"Przebudzenie" jest filmem prostym, ale jakże ujmującym w swojej prostocie. Naszemu światu brakuje produkcji o fanatsycznej i dajacej do myślenia fabule. Teraz stawia się niestety na efekty specjalne gubiąc przy tym wartość jaką powinien mieć film pod względem fabularnym. Dlatego tak czesto sięgam po stare dobre kino, kiedy to dla twórców liczyło sie to jaką historię chcą opowiedziec, a nie jak to zrobią.
Film powinien spodobać się dosłownie każdemu. Dzięki niemu zyskacie wiedze o, wydaje mi się zapomnianej histori która wydarzyła sie w latach 60- siątych. Mnie cieszy to, że "Przebudzenie" w ogóle powstało, bo jest to film po którym bardzo mocno płakałam i długo nie mogłam dojść do siebie. Nawet teraz, kiedy o tym wszystkim myślę siada koło mnie przygnębienie i wyobraźcie sobie, ze za nic w świecie nie chce sobie pójść. "Przebudzenie" nauczyło mnie jeszcze bardziej doceniać to co mam, to co jest tak niewielkie, że dla niektórych wprost nie widoczne.
Film "Przebudzenia" to oparta na autentycznych wydarzeniach poruszająca opowieść o lekarzu, który na zawsze zmienił życie swych pacjentów. W rolach głównych wystąpił nominowany do Oscara Robert De Niro i Robin Williams. Williams gra rolę dr Malcolma Sayera, naukowca, który wykorzystuje eksperymentalny lek, by przywrócić do pełnej świadomości pogrążonych w katatonii pacjentów. De Niro gra Leonarda, pierwszego pacjenta, który przechodzi kontrowersyjną terapię. Zachęcony powodzeniem eksperymentu dr Sayer decyduje się podać lek pozostałym pacjentom. "Przebudzenia" to opowieść o niezwykłej przyjaźni, sile ludzkiego ducha i mocy czynienia cudów.
źródło
Przyznać się muszę, że nigdy nie słyszałam o tej jakże dziwnej historii i z pewnością długo jeszcze bym o niej nie słyszała, gdyby nie "Przebudzenie". Moim zdaniem film doskonale obrazuje to w jaki sposób ta historia się rozwijała wraz z upływem czasu oraz dokąd od początku zmierzała. Z tego powodu produkcja naładowana jest bardzo wieloma emocjami, które widz doświadcza. Prawdę powiedziawszy bardzo długo już po seansie nie mogłam uwierzyć w to, że ta historia zdarzyła się naprawdę. Niezwykle wzruszające i dziwne jest to, że Ci wszyscy pacjenci dr. Sayera w rzeczywistości przebudzili się naprawdę dla świata zaledwie na kilka dni, aby po tym wspaniałym dla nich czasie znów powrócić do stanu katatonii i życia niczym roślinka. Po zakończeniu filmu widz zadaje sobie pytanie: dlaczego eksperyment się nie powiół? Dlaczego w jednej chwili Ci wszyscy ludzie znowu zamienili się w istoty przypominające zombie?
Na szklanym ekranie zachywca fantastyczny duet Robert De Niro oraz Robin Williams. De Niro miał przed sobą nie lada wyzwanie. Musiał zagrać człowieka, który choruję na nierozpoznawalną chorobę. Wiadomo, że takie rolę zawsze się ceni, jednak ta wydaje mi się być naprawde wyjątkowa, jakby stworzona wprost specjalnie dla De Niro. Ukazał w niej swój dar aktorski, swoją umiejetność do wcielania się w postacie, które są trudnymi i skomplikowanymi osobowościami. Niewielu aktorów potrafiłoby zrobić to w tak wielkim stylu jak zrobił to Robert De Niro. Od teraz zawsze będę kojarzyła go właśnie z tą rola, ponieważ zrobiła na mnie pioronujące wrażenie i jestem zdecydowana stwierdzić, ze bezkonkurencyjnie jest to jedna z najlepszych ról jakie zagrać mógł tak wspaniały aktor jakim jest De Niro.
W tym całym zachwycie nie zapomnę też wspomnieć o Robinie Williamsie, któremu to przyszło zagrać doktora Sayera. Williams ma ten dar, że do niemal każdej jego roli mam słabość, a musze przyznac, ze nigdy nie należał on do grona moich ulubionych aktorów. Ten człowiek ma po prostu coś w sobie, że od samego patrzenia na niego robi sie smutno. Może to ten smutek w oczach? Niemniej jednak, uważam, że Robin stworzony był do takich właśnie ról. Bardzo prostych, ale równie ważnych.
"Przebudzenie" jest filmem prostym, ale jakże ujmującym w swojej prostocie. Naszemu światu brakuje produkcji o fanatsycznej i dajacej do myślenia fabule. Teraz stawia się niestety na efekty specjalne gubiąc przy tym wartość jaką powinien mieć film pod względem fabularnym. Dlatego tak czesto sięgam po stare dobre kino, kiedy to dla twórców liczyło sie to jaką historię chcą opowiedziec, a nie jak to zrobią.
Film powinien spodobać się dosłownie każdemu. Dzięki niemu zyskacie wiedze o, wydaje mi się zapomnianej histori która wydarzyła sie w latach 60- siątych. Mnie cieszy to, że "Przebudzenie" w ogóle powstało, bo jest to film po którym bardzo mocno płakałam i długo nie mogłam dojść do siebie. Nawet teraz, kiedy o tym wszystkim myślę siada koło mnie przygnębienie i wyobraźcie sobie, ze za nic w świecie nie chce sobie pójść. "Przebudzenie" nauczyło mnie jeszcze bardziej doceniać to co mam, to co jest tak niewielkie, że dla niektórych wprost nie widoczne.
poniedziałek, 27 kwietnia 2015
Przez szpony wyrwane czyli co kruczysko ostatnio widziało cz. 3 + pomóż Zuzi, dziewczynce ze skóry utkanej z cierpienia!
Witajcie!
Ale miałam ostatnio zastuj na moim blogu. Napisałam dość szczery i pesymistyczny post, a potem znikłam. Bałam sie, że ktoś z Was pomyśli, że nie wytrzymałam presji rzeczywistości i że z niknełam z tego świata. Ale nic z tych rzeczy - jestem wciąż wśród żywych. Moja obecność spowodowała była po prostu brakiem czasu. Póki co mam za dużo na głowie i poświęcam się pomocy pewnej starszej osoby.
Jeżeli o pomocy już mowa to mam do Was ogromną prośbe. Przeczytałam na jednym z blogów informacje o Zuzi, która potrzebuje natychmiastowej pomocy finansowej. Pomóc może jej nawet 10 zł, ponieważ współnymi siłamy możemy uzbierać te 2 697 115 35 zł na niezbędną dla jej dalszego funkcjonowania operacji. Dziewczynka cały czas cierpi, bez względu na to co w danej chwili robi.Jej skóra jest źródłem całego cierpienia. Możemy temu zapobiec i pozwolić jej żyć bez bólu. Jest możliwosć przeprowadzenia kosztownej operacji w Stanach Zjednoczonych, na którą rzecz jasna potrzebne są finanse. Być może Ty nie będziesz mógł bezpośrednio pomóc, ale możesz przekazać tą informacje dalej. Wklejam link: https://www.siepomaga.pl/nomorepain, na którym znajdują się dokładne informacje o chorobie Zosi, a także reportarz, który pojawił się na atnenie TVP 1. Poprzez tą stronkę możecie również wesprzeć akcje i wpłacić obojętnie jaką sumę na rzecz operacji. Nie bądź obojetny! Mam nadzieję, że ktoś z Was ktokolwiek weźme sobie los Zosi do serca i zrobi wszystko co w jego mocy, aby ulżyć jej cierpieniu.
***
TYTUŁ: King Kong
REŻYSERIA: Peter Jackson
CZAS TRWANIA: 3 godz. 7 min
GATUNEK: fantasy, melodramat, przygodowy
PRODUKCJA: Niemcy, Nowa Zelandia, USA
PREMIERA: 5 grudzień 2005 rok
PREMIERA: 5 grudzień 2005 rok
MOJA OCENA: 8/10
GŁÓWNE ROLE:
Naomi Watts
Jack Black
Adrien Brody
Czas Wielkiego Kryzysu w Stanach Zjednoczonych. Aktorka Ann Darrow nie ma pracy i pieniędzy nawet na jedzenie. Z pomocą przychodzi jej filmowiec Carl Denham. Carl jest sfrustrowany, bo producenci chcą obciąć budżet jego nowego, jeszcze nie niedokończonego filmu. Reżyser wykrada więc jedyną istniejącą kopię swojego filmu i kompletuje ekipę tak, by zdążyć na statek "S.S. Venture", odchodzący wieczorem z portu. Denham chce udać się na owianą legendą Wyspę Czaszek, położoną na Pacyfiku. Tam chce znaleźć atrakcyjne plenery do filmu. Wraz z nim na statek wsiadają m.in. Ann, która dostała główną rolę i scenarzysta Jack Driscoll. Kiedy w końcu udaje się im dotrzeć na wyspę, okazuje się, że nie bez powodu jest ona owiana mgłą tajemnicy. Żyją tam bowiem stwory, które powinny już dawno wyginąć - olbrzymie tyranozaury i wielki, liczący 9 m wysokości, goryl.
Na film natrafiłam w pewną leniwą niedziele. Emitowano go na jednym z kanałów. Co prawda ominął mnie początek, ale zdecydowaną większość filmu obejrzałam i muszę przyznac, że całkiem mi się podobał. Za każdym razem odpychałam od siebie chęć obejrzenia tego filmu, ponieważ nigdy jego fabuła mnie do siebie zwyczajnie nie przekonywała. Teraz żałuje, że nie obejrzałam go wcześniej. Jest to jak najbardziej udany film przygodowy, w którym akcja ciągla gna do przodu. Myślę, że jest to kino dla cąłej rodziny, gdyż nawet mój 5-letni brat zainteresował się, być może nie samym King- Kongiem a dinozaurami, które mają swoje pięć minut.
Pretekstem do obejrzenia tego filmu był również sam Peter Jackson,, którego znam i podziwiam głównie za niesamowitych i widowiskowych "Władców Pierścieni" oraz za "Hobbita". Oczywiście te dwa ostanie dzieła są o wiele lepsze niż "King-Kong", ale naprawdę przyjemnie spędziłam czas przy seansie.
Spodobała mi się rola Naomi Watts, jednak bardzo chcę równiez obejrzeć nieco starszą wersje "King-Konga", w której gra uwielbiana przeze mnie Jessica Lange. Jeżeli ktoś z Was oglądał tą starszą wersję to bardzo prosze o napisanie czy jest warta obejrzenia. Tymczasem jak najbardziej polecam Wam "King- Konga" z 2005 roku. Ciekawe rozwiązanie na nudne, niedzielne popołudnia.
***
TYTUŁ: Zgromadzenie
| The Gathernig |
REŻYSERIA: Brian Gilbert
CZAS TRWANIA: 1 godz. 32 min
GATUNEK: horror
PRODUKCJA: Wielka Brytania
PREMIERA: 2003 rok - Świat
PREMIERA: 2003 rok - Świat
2004 rok - Polska
MOJA OCENA: 6/10
GŁÓWNA ROLA:
Christina Ricci
W ruinach starego kościoła z I w.n.e., przypadkowo odkryto niesamowite rzeźby i malowidła przedstawiające Ukrzyżowanie z zupełnie innej perspektywy . Zamiast figury Jezusa Chrystusa, wyrzeźbiono kilkanaście postaci, które przyglądały się tamtym wydarzeniom. Co dziwniejsze, te same osoby widziano przez ostatnich 2000 lat zawsze tam, gdzie działo się coś złego. Teraz pojawiają się znowu. Widzi je tylko młoda Amerykanka - Cassie. Czy oznacza to, że Cassie ma halucynacje czy jest to raczej zwiastun kolejnej tragedii?
Pamietam ten film z dzieciństa. Moi rodzice bardzo czesto oglądali swego czasu horrory, a ja byłam zbyt ciekawska żeby nie spojrzeć. Strach miał dla mnie wtedy znaczenie moblizujące. Nadal lubię się bać. Pewnego dnia przypomniałam sobie o tej produkcji i pomyślałam sobie, że miło byłoby odświeżyć sobie wspomnienie z okresu beztroskich lat. Przypominam sobie, że gdy go pierwszy raz oglądałam byłam nim zachwycona. Drugim razem niestety już tak nie było. Jako horroromaniaczka mam corz większe oczekiwania co do filmów grozy i również krytycznym okiem patrze na takie produkcje. Jednego "Zgromadzeniu" nie mogę odmówić. Nadal posiada ten sam klimat, który pamiętam z czasów dzieciństwa. Jest naprawdę intrygujący od pierwszej sceny. Fabua również na dzień dzisiajszy wydaje mi się naprawdę ciekawa i pod jakimś względem orginalna, jednak ostatecznie czegoś zabrakło. Z pewnością jest to wina Christine Ricci, która wcieliła się w główną bohaterkę. Poprzez tą rolę udowodniła, że nie jest aktorką o dużych umiejętnościach. Bywała irytująca. Niestety wydaje mi się, że to właśnie ona miała znaczny wpływ na moją ostateczną ocenę, choć muszę przyznać, że bardzo intrryguje mnie jej osoba pod względem wyglądu zewnętrznego.
Niemniej jednak nie żałuję, że odświeżyłam sobie tą produkcję. Bardzo wiele momentów po prostu zapamiętałam i efekt nie był już taki jak za pierwszym razem, ale bardzo polecam zainteresowanych , bo ma ona coś co naprawdę intryguję. Pragnę zaznaczyć, że nie jest to horror z krwi i kości. Powiedziałabym, że jest to raczej thriller z nutką grozy w tle.
***
TYTUŁ: Między piekłem a niebem
| What Dreams May Come |
REŻYSERIA: Vinvcent Ward
CZAS TRWANIA: 1 godz. 53 min
GATUNEK: fantasy, melodramat
PRODUKCJA: Nowa Zelandia, USA
PREMIERA: 1998 rok - świat
PREMIERA: 1998 rok - świat
1999 rok - Polska
MOJA OCENA: 9/10
GŁÓWNA ROLA:
Robin Williams
Ile trzeba uczucia, by pokonać Piekło - oto pytanie, które stawiają sobie widzowie oglądając "Między piekłem a niebem", Niezwykle sugestywną i wzruszającą zarazem wizję życia po życiu, wyróżnioną Oscarem za niesamowite wprost efekty specjalne. Po tragicznej śmierci dzieci w wypadku samochodowym Chris Nielsen (Robin Williams) skupia się na ratowaniu żony Annie (Annabella Sciorra), która popadła w manię samobójczą. Niestety, on również ginie w wypadku drogowym. Niebo, do którego się dostał, skomponowane jest z plastycznych wizji Annie. Wędrując po świecie jej obrazów odnajduje nie tylko wspomnienia szczęśliwych dni, ale i dusze. Tkwi teraz na samym dnie piekła, pogrążona w głębokim letargu. Czy Chris zdoła ją wyrwać z mrocznej odchłani?
I oto kolejny film, który już raz kiedyś obejrzałam, ale czułam, że wtedy jeszcze nie dojrzałam, aby w pełni przeżyć tą historię, która po latach wywarł na mnie ogromne wrażenie. Wizja życia po życiu w tym filmie została moim zdaniem przedstawiona genialnie, jedynie zakończenie nie przypadło mi do gustu, ale patrząc na całość mysle, że moge wybaczyć to twórcą. Wydaje mi się, że jest to film, który koniecznie każdy powinienen obejrzeć. Wielokrotnie nie mogłam powstrzymac płaczu, a oglądając to widowisko towarzyszyła mi nadzieje, że być może to wszytko co widzę jest prawdą i po śmierci spotkam osoby, na których bardzo mi zależało, a których już nie ma. Dająca nadzieję produkcja o piorunującym podłoży emocjonalnym z fantastycznym Robinem Williamsem w roli głównej. Zanany głównie z roli komediowych, w dramacie zagrał naprawdę mistrzowsko.
CZARNY KRUK POLECA!
***
TYTUŁ: Interstellar
REŻYSERIA: Christopher Nolan
CZAS TRWANIA: 2 godz. 49 min
GATUNEK: Sci - fi
PRODUKCJA: USA, Wielka Brytania
PREMIERA: 2014 rok
PREMIERA: 2014 rok
MOJA OCENA: 9/10
GŁÓWNA ROLA:
Matthew McConauhey
Anne Hathaway
Na skutek błędów popełnionych przez ludzkość w XX w. Ziemia staje na krawędzi zagłady. Nastąpił upadek państw, a ich rządy straciły władzę. Szczątkowo funkcjonująca gospodarka nie jest w stanie zapewnić ludziom nawet żywności. Gdy jednak odkryta zostaje możliwość podróżowania w czasoprzestrzeni, naukowcy wywodzący się z resztek organizacji NASA podejmują się jej zbadania, tym samym stając się ostatnią deską ratunku dla ludzi i ich planety.
Gdy widze, że dany film mieści się w ramach gatunku Sci-fi uciekam gdzie pieprz rośnie. Pewnie tak byłoby i w przypadky "Interstellar", gdybym wiedziała, że należy on właśnie do tego gatunku. Byłabym naprawdę głupia, gdybym go nigdy nie obejrzała. Produkcja okazała się dla mnie przełomowa i sprawiła, że nieco bardziej odważnie będe teraz sięgac po filmy Sci-fi. Doskonale skonstruowana i zrealizowana fabuła. Potrafiłam się przy nim wzruszyć, kibicowałam głównym bohaterom, a to wszystko po to, aby dojść do fantastycznego finału, który okazał się jak najbardziej zaskakujący. Matthew McConauhey po raz kolejny udowadnia, że zaczyna robić coraz większą furore grając główne role. Okazuje się, że jest doskonałym aktorem. Naprawdę warto zapoznać się z tym filmem, nawet jeżeli tak jak ja sceptycznie podchodzicie do tego typu produkcji!
CZARNY KRUK POLECA!
Wszystkie opisy fabuły poszczególnych filmów pochodzą z filmwebu jak i również plakaty produkcji. Natomiast zwiastuny pochodzą z youtube.
ZACHĘCAM RÓWNIEŻ DO WSTAWIANIU BANNERÓW NA SWOJEGO BLOGA, KTÓRE MAJĄ NA CELU SZERZYĆ INFORMACJE O POTRZEBNEJ POMOCY DLA ZUZI
https://www.siepomaga.pl/f/fundacja-siepomaga/c/2324/widgetsśroda, 1 kwietnia 2015
Przez szpony wyrwane - filmy, które ostatnio kruczysko widziało cz.2
Witajcie!
Kilka tygodniu temu obiecywałam Wam, że przyfrunę do Was z drugą częścią odsłon filmowych. Więc jestem :)
Ponadto muszę przyznać, że mam teraz coraz więcej czasu na nadrabianie zaległości filmowych w związku z chorobą, a także wolnym od szkoły no i pogodą, która nie zachęca do wyjścia na dwór. W związku z tym możecie spodziewać się trzeciej części tego oto cyklu. Póki co zapraszam Was do zapoznania się z tym, co dzisiaj dla Was przyszykowałam.
TYTUŁ: Sierota
| Orphan |
CZAS TRWANIA: 2 godz. 3 min
GATUNEK: Thriller
PRODUKCJA: Francja, Kanada, Niemcy, USA
PREMIERA: 21 lipca 2009 rok
PREMIERA: 21 lipca 2009 rok
MOJA OCENA: 8/10
GŁÓWNE ROLE:
Vera Farmiga
Vera Farmiga
Isabelle Fuhrman
Młode małżeństwo przeżywa dramat po stracie nienarodzonego dziecka. Chcąc przywrócić życiu namiastkę normalności, decydują się na adopcję. W pobliskim sierocińcu zaprzyjaźniają się z dziewięcioletnią Ester. Jej pojawienie się daje początek niecodziennym zdarzeniom. Kate odkrywa niebezpieczeństwo i usiłuje zwrócić na nie uwagę innym. Niestety jej ostrzeżenia zostają wysłuchane w momencie, gdy dla wszystkich jest już za późno… Dziewięcioletnia Esther zmienia życie Kate i Johna w koszmar.
Wybór tego filmy był czysto spontaniczny. Najpierw obejrzałam jego fragment w telewizji, a następnie zaintrygowana postanowiłam obejrzeć go w całości. Jak dla mnie "Sierota" była odkryciem. Już dawno nie obejrzałam równie dobrego i trzymającego w napięciu thrillera. Nie wiem czy jest jednym z najlepszych w swoim gatunku, bo nie mnie to oceniać, ale zdecydowanie ma w sobie coś co nie pozwala przejść obok niego obojętnie. Myślę, że ta produkcja aż prosi się o oddzielny post. Czy Wy również tego chcecie? Czekam na odpowiedź w komentarzu lub w sondzie, ktora znajduje się po Waszej prawej stronie ---->
CZARNY KRUK POLECA!
***
TYTUŁ: Iluzjonista
| The Ilusionist |
CZAS TRWANIA: 1 godz. 50 min
GATUNEK: Fantasy, Kostiumowy
PRODUKCJA: Czechy, USA
PREMIERA: 30 marca 2007 (Polska)
PREMIERA: 30 marca 2007 (Polska)
27 kwiecień 2006 (świat)
MOJA OCENA: 6/10
GŁÓWNE ROLE:
Edward Norton
Edward Norton
Jessica Biel
Eisenheim (Edward Norton), człowiek znikąd, wystawia w Wiedniu zdumiewające magiczne spektakle. Swoją pracą przykuwa uwagę pretendenta do tronu – księcia Leopolda. Pewien, że iluzjonista jest jedynie mistrzem konfabulacji i oszustem, książę zjawia się na jednym z przedstawień mężczyzny celem zdemaskowania jego występu. By osiągnąć cel, wysyła na scenę swoją narzeczoną Sophie (Jessica Biel: "Siódme niebo", "Elizabethtown"). Rozpoczyna się wielka potyczka pomiędzy iluzją a rzeczywistością. Czy talent magika wystarczy by przekroczyć granicę między życiem i śmiercią?
O filmie nigdy wcześniej nie słyszałam, a jego obejrzenie zawdzięczam mojemu bratu, który lubuje się w produkcjach mówiących o czarach, iluzji..
Wątek miłosny jest tu bardzo uwidoczniony i zdecydowanie gra głowną rolę w całym tym filmie. Jeżeli miałabym oceniać całość to wyszła ona nieźle. Ciekawa gra aktorska, ciekawe pomysły na wykorzystywanie iluzji, którą władają magicy. Jednak fabuła nie do końca przypadła mi do gustu, a przez to produkcja nie wywarła na mnie dużego wrażenia. Obejrzałam, ale bezjakichkolwiek emocj, stąd też moja ostateczna ocena. Polecam osobom, które lubią historię romantyczne nawet te najbardziej banalne oraz tym, których na co dzień fascynuje iluzja. Nie polecam widzom, którzy spodziewają się niezwykłego widowiska, bo możecie się mocno zawieść.
***
TYTUŁ: Zaginiona dziewczyna
| Gone Girl |
CZAS TRWANIA: 2 godz. 29 min
GATUNEK: Dramat, Thriller
PRODUKCJA: USA
PREMIERA: 10 październik 2014 rok (Polska)
PREMIERA: 10 październik 2014 rok (Polska)
26 wrzesień 2014 rok (świat)
MOJA OCENA: 7/10
GŁÓWNE ROLE:
Ben Affleck
Ben Affleck
Rosamund Pike
Wizjonerski thriller w reżyserii mistrza gatunku Davida Finchera, nominowanego do Oscara twórcy: "Social Network", "Ciekawego przypadku Benjamina Buttona", "Podziemnego kręgu", "Gry" i "Dziewczyny z tatuażem", ekranizacja bestsellerowej powieści Gillian Flynn. Młoda kobieta znika bez śladu w przededniu piątej rocznicy ślubu. Wszystkie podejrzenia padają na męża, który wspierany przez swą siostrę postanawia dowieść swojej niewinności i rozwiązać zagadkę. W rolach głównych: nagrodzony Oscarem Ben Affleck ("Armageddon"), Rosamund Pike ("Śmierć nadejdzie jutro"), Neil Patrick Harris ("Smerfy"), Missi Pyle ("Charlie i fabryka czekolady") i Kim Dickens ("Kod Merkury").
Sama nie wiem cojest ze mną nie tak, ale nie rozumiem fenomenu i powszechnego zachwytu tą historią. Nie miałam dostępu do książki, więc postanowiam obejrzec film, bo bardzo mnie ciekawiła sama fabuła i jej rozwiązanie. I jak wyszło? A wyszło tak, że uważam, że film jest JEDYNIE dobry. Po tak licznych zachęcających rekomendacjach pierwowzoru jak i ekranizacji spodziewałam sie niemal arcydzieła. A co dostałam? Film - niebanalny, jednak mało ralistyczny. Tak go odebrałam. Ponadto gra aktorska dwóch głównych aktorów zupełnie mnie do siebie nie przekonała.
Polecam tym, którzy tak jak ja są ciekawi tej historii. Ja już się z nią zapoznałam i szczerze? Nie mam ochoty brnąć w książkę.
***
TYTUŁ: Przeznaczenie
| Predestination |
CZAS TRWANIA: 1 godz. 37 min
GATUNEK: Thriller, Sci-fi
PRODUKCJA: Australia
PREMIERA: 8 marzec 2014 rok
PREMIERA: 8 marzec 2014 rok
MOJA OCENA: 8/10
GŁÓWNE ROLE:
Ethan Hawke
Sarah Snook
Noah Taylor
"Przeznaczenie" to film opartych na motywach opowiadania "Wszyscy wy zmartwychwstali..." Roberta A. Heinleina. Jest to swoista kronika życia Agenta (Ethan Hawke) wysłanego w serię trudnych podróży w czasie, które mają zapewnić mu kontynuację kariery stróża prawa. Podczas ostatniego zadania Agent musi zwerbować młodszego siebie w pogoni za przestępcą, który wymyka się w czasie.
Mówią, że zaczynać i kończyć należy w wielkim stylu. I wedle tej zasady tak i ja postanowiłam zacząć i zakończyć ten post dwoma filmami, które zrobiły na mnie naprawdę mocne wrażenie.
"Przeznaczenie" to film z gatunku tych, które lubię najbardziej. Dostałam skomplikowaną fabułę, do której rozwikłania potrzeba cierpliwości no i obejrzenia z wielką uwagą filmu od początku do końca. Dostałam wspaniałą grę aktorską, która sprawiła, ze film stoi na naprawdę wysokim poziomie. Warto obejrzeć choćby dla samej fabuły, która jak dla mnie okazała się być jak najbardziej oryginalna. Aż się chce napisać, że to film jedyny w swoim rodzaju.
Gorąco polecam!
CZARNY KRUK POLECA!
***
To tyle nowości na dziś. Dajcie znać, którym filmem jesteście najbardziej zainteresowani. Być może chcecie osobną recenzję któregoś z nich? Jestem otwarta na wszelkie propozycje.
Tymczasem dziękuję Wam za uwagę.
Pozdrawiam.
Czarny Kruk
Wszystkie opisy fabuły poszczególnych filmów pochodzą z filmwebu jak i również plakaty produkcji. Natomiast zwiastuny pochodzą z youtube.
piątek, 13 marca 2015
Przez szpony wyrwane - filmy, które ostatnio kruczysko widziało cz.1
W związku z tym, że przez ostatnie tygodnie udało mi się nadrobić parę zaległości filmowych postanowiłam napisać taki bardziej luźniejszy post na weekend. Mam nadzieję, że któraś z pozycji filmowych szczególnie Was zainteresuję i odważycie się ją obejrzeć, a następnie zdać mi relacje z towarzyszących Wam wrażeń. To co gotowi? Zobaczmy co Czarny Kruk przyniósł nowego do swojego gniazdka.
TYTUŁ: Sędzia
| The Judge |
CZAS TRWANIA: 2 godz. 21 min
GATUNEK: Dramat
PRODUKCJA: USA
PREMIERA: 17 październik 2014 rok (Polska)
PREMIERA: 17 październik 2014 rok (Polska)
4 wrzesień 2014 rok (świat)
MOJA OCENA: 9/10
GŁÓWNE ROLE:
Robert Downey Jr.
Robert Downey Jr.
Robert Duvall
Odnoszący sukcesy adwokat, Hank Palmer wraca do rodzinnego miasteczka na pogrzeb matki. Do miasteczka, z którego przed laty wyjechał i do którego nie miał zamiaru wracać min. ze względu na napięte relacje z ojcem . Na miejscu dowiaduje się jednak, że jego ojciec, lokalny sędzia, jest podejrzany o popełnienie morderstwa.
W tej produkcji genialnie została przedstawiona napięta relacja pomiędzy synem, a ojcem. W trakcie seansu dowiadujemy się dlaczego między doszło do tylu spięć, a w rezultacie do oddalenia się od siebie. Słodko-gorzka opowieść o naprawianiu tego co zostało zepsute wiele lat temu. Proces odbudowywania relacji jest naprawdę wzruszający i z tego też powodu film zasługuje na większą uwagę. Wspaniale swoją postać wykreował Robert Downey Jr., który bezapelaycjnie ma talent, ponieważ każda z jego postaci ma swój własny osobisty charakter. Warto zobaczyć to na własne oczy!!
CZARNY KRUK POLECA.
***
TYTUŁ: Epicentrum
CZAS TRWANIA: 1 godz. 29 min
GATUNEK: katastroficzny
PRODUKCJA: USA
PREMIERA: 8 sierpień 2014 rok (Polska)
PREMIERA: 8 sierpień 2014 rok (Polska)
28 lipiec 2014 rok (świat)
MOJA OCENA: 5/10
AKTOR WARTY UWAGI:
Richard Armitage (znany z roli Thorina w Hobbicie)
Richard Armitage (znany z roli Thorina w Hobbicie)
W ciągu jednego dnia Silverton zostaje spustoszone przez niespotykaną do tej pory serię tornad. Całe miasteczko pozostaje na łasce i niełasce nieobliczalnych i śmiercionośnych cyklonów, a łowcy tornad przewidują, że najgorsze dopiero przed nimi. Większość mieszkańców szuka schronienia, lecz niektórzy ruszają w kierunku oka cyklonu. Chcą sprawdzić, jak daleko może posunąć się łowca burz, by zrobić zdjęcie swojego życia. Film "Epicentrum" widziany oczyma zawodowych łowców burz, żądnych wrażeń amatorów i odważnych mieszkańców miasta pozwala widzom znaleźć się w samym centrum wydarzeń i przekonać się o niszczycielskiej sile przyrody, utrwalonej w obiektywie ich aparatów.
Za filmami katastroficznymi nigdy szczególnie nie przepadałam, a "Epicentrum" obejrzałam tylko dlatego, że moja mama bardzo chciała zobaczyć ten film. Duży wpływ na nią miał Armitage, którego ona uwielbia, ja zresztą też, ale jak się później okazało tylko w roli Thorina Dębowej Tarczy.
Nie mam za wiele do powiedzenia na temat samego widowiska, gdyż był on dla mnie obojętny. Nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. W mojej ocenie nie był on ani zły ani dobry. Wydaje mi się, ze tego typu filmy przeznaczone są tylko dla koserów wizji katastrofy, która zniszczy nasz świat. Więc wybór należy do Ciebie.
***
TYTUŁ: Dracula. Historia nieznana.
| Dracula Untold |
CZAS TRWANIA: 1 godz. 32 min
GATUNEK: fantasy, horror
PRODUKCJA: USA
PREMIERA: 17 październik 2014 rok (Polska)
PREMIERA: 17 październik 2014 rok (Polska)
1 październik 2014 rok (świat)
MOJA OCENA: 3/10
AKTOR WARTY UWAGI:
Luke Evans znany z Hobbita
Film łączy w sobie dwie opowieści. Jedna z nich bazuje na autentycznej postaci - walczącego z Turkami Vlada Palownika, druga odnosi się do legendy dotyczącej pojawienia się pierwszego na Ziemi wampira. Vlad Tepes (Luke Evans) to młody książę, który chcąc uwolnić i zarazem ocalić życie rodziny z rąk okrutnego sułtana, a także mając na uwadze dobro swojego kraju, postanawia sprzedać duszę diabłu. W ten sposób staje się pierwszym wampirem na świecie - znanym jako Hrabia Dracula.
No i mamy kolejnego aktora w roli głównej, który zasłynął w Hobbicie. Niestety tak jak przypuszczałam, nie potrafił wykreować swojej postaci we wspominam filmie, jak i tym o którym dzisiaj piszę. Kompletnie nie podobała mi się jego gra aktorska w "Draculi", a jeżeli główny aktor mnie drażni to reszta filmu zostaje w moich oczach spisana na straty. Produkcja nie została uratowana nawet przez efekty specjalne. Sama się dziwię dlaczego ludzie postanawiają wydawać takie filmy. Jak dla mnie mógłby nigdy nie powstać..
CZARNY KRUK NIE POLECA
***

TYTUŁ: Zbaw nas ode złego.
| Deliver Us from Evil |
CZAS TRWANIA: 1 godz. 58 min
GATUNEK: kryminał, horror
PRODUKCJA: USA
PREMIERA: 4 lipiec 2014 rok (Polska)
2 lipiec 2014 rok (świat)
MOJA OCENA: 5/10
Oficer nowojorskiej policji, Ralph Sarchie (Eric Bana), rozpoczyna śledztwo w sprawie serii dziwnych i niepokojących, wręcz nie dających się racjonalnie wytłumaczyć zbrodni. Gdy odkrywa, że mogą one mieć nadprzyrodzone pochodzenie, zwraca się o pomoc do niekonwencjonalnego księdza (Édgar Ramírez), wyszkolonego w rytuałach egzorcyzmów. Razem starają się zwalczyć przerażające, demoniczne opętania, które przejmują i terroryzują ich miasto.
Trzymający w napięciu, pełen akcji film zainspirowany został książką opisującą mrożące krew w żyłach, prawdziwe sprawy prowadzone przez Sarchiego.
Kolejny w mojej ocenie średniak, który obejrzałam tylko ze względu na to, że mówi on o opętaniu. Film wielokrotnie mnie nudził, że po prostu chciałam wstać i odejść sprzed telewizora, ale nie zrobiłam tego, ponieważ myślałam, że czymś mnie ostatecznie zaskoczy co się oczywiście nie stało. Całość w moich oczach ratuje postać Santino, która jako jedyna wywołała u mnie chwilowe przerażenie. Obejrzyjcie z ciekawości, przy okazji, ale według mnie w innych okolicznościach nie warto na niego tracić czas.
Druga część "Przez szpony wyrwane" ukaże się prawdopodobnie w kolejny piątek, albo wcześniej jeżeli mi się uda. To dla mnie sama przyjemność pisać o filmach, mam nadzieję, że równie dobrze czyta Wam się takie krótkie wypowiedzi.
Dziękuję za uwagę i pozdrawiam.
- Czarny Kruk -
Wszystkie zdjęcia plakatów oraz opisy fabuły każdego z filmów pochodzą ze strony filmweb, natomiast wszelkie zwiastuny znalazłam na youtube.
Subskrybuj:
Posty (Atom)