Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fantasty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fantasty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 września 2017

Racja stanu. Tom I trylogii "Wielki układ" - Hubert "Hunter" Gruszczyński


„Tak widać wygląda koniec świata. 
Po prostu twój zegar przestaje odmierzać czas.”

Są książki, które swoim blaskiem potrafią już na wstępie oczarować czytelnika. Jest to wartość najcenniejsza, której autorzy pożądają. Chcą ją okiełznać, posiąść i stworzyć coś, co zostanie w pamięci czytelnika na wieczność. Są też takie, które przeglądamy bezmyślnie, wobec których nie potrafimy wykrzesać ikry zainteresowania. Ten czarno — biały schemat pomaga czytelnikowi w odbiorze danej powieści, w ocenie jej zawartości. Rozwiązuję wszelkie rodzące się wątpliwości i pozwala zakwalifikować dzieło do jednej szufladki. Ale co jeśli, książka balansuję gdzieś pomiędzy? Co, jeśli czerpie jednocześnie z czerni i bieli? W jaki sposób ją spamiętać, w jaki ocenić, jak do niej podejść? Wierzę w to, że każdy czytelnik zmierzył się kiedyś z podobnym dylematem. Nie ukrywam, że mnie takie wątpliwości naszły po raz pierwszy, a to za sprawą „Wielkiego układu”, o którym trudno powiedzieć cokolwiek jednoznacznego.


środa, 28 czerwca 2017

"Kroniki wiecznego królestwa" Artrur Danilczuk [ recenzja przedpremierowa ]

 Niezależnie od tego czy jesteś katolikiem, ateistą czy wyznajesz jakąkolwiek inną religię zapewne znasz historię biblijną opowiadającą wizję stworzenia świata przez Boga. Artur Danilczuk w swojej debiutanckiej książce pt. "Kroniki wiecznego królestwa" porusza tematykę stworzenia świata, lecz przedstawia ją w całkiem innej formie niż kiedykolwiek wcześniej. Pokazuję życie pierwszych ludzi i początkowe funkcjonowanie świata z całkiem innej niż dotąd perspektywy. Stanowiło to odważne posuniecie, jednak wizja świata, którą przedstawił Artur Danilczuk wzbudziła we mnie wiele emocji.

czwartek, 22 czerwca 2017

Hobbit: Niezwykła podróż - reż. Peter Jackson


Swego czasu Hobbit był jednym z najbardziej oczekiwanych filmów nie tylko przez fanów prozy Tolkiena. Jak wielu z Was zapewne wie, Hobbit: Niezwykła podróż jest pierwszą z trzech ekranizacji dzieła, które poprzedza wydarzenia zawarte we Władcach Pierścieni. Pamiętam jak dziś kolejki do kin, niekończące się kolejki. Ludzie mieli tylko jeden cel: ponownie wybrać się w podróż do Śródziemia. Po latach film możemy zobaczyć w telewizji, a że stacja TVN postanowiła wyemitować w pierwszej kolejności ekranizację Hobbita, a następnie Władców Pierścieni postanowiłam nadrobić zaległości i zrecenzować dla Was wszystkie części, choć obejrzałam je już wielokrotnie i znam je niemal na pamięć. 

piątek, 16 czerwca 2017

Bronisław Lemur "Bestia" - recenzja przedpremierowa -

  Bestia najczęściej kojarzy nam się z upiorami z horrorów, czy też z bajek, które rodzicie czytali bądź opowiadali nam kiedy byliśmy jeszcze dziećmi. Wtedy to wiele rzeczy i zjawisk przybierało postać potwora. Gdy dorośliśmy zniknął ślad po dawnych bestiach lecz pojawiły się nowe, jeszcze bardziej straszniejsze i przerażające niż te, których obawialiśmy się w dzieciństwie.

czwartek, 23 lipca 2015

Joanna Patrzylas "Virion"


AUTOR: Joanna Patrzylas
TYTUŁ: Virion
WYDAWNICTWO: Novae Res
ROK WYDANIA: 2015 
ILOŚĆ STRON: 260
GATUNEK: fantasy,fantastyka, przygodówka,science fiction
SUGEROWANA CENA: 29 zł

 Fantastyka stanowi gatunek literacki, który jest bardzo bliski mojemu sercu. Pamiętam te dziecięce marzenia, wyobrażenia i sny, w których główną rolę odkrywały postacie, istoty i miejsca nie z tego świata. Myślę, że to właśnie przez te dziecięce fantazje do dziś została we mnie tak wielka sympatia, którą darzę fantastykę. Nie dziwne więc, że tak chętnie po nią sięgam i z wielkim zapałem podchodzę do lektury danego tytułu z tego gatunku. Musze niestety przyznać się 
 do tego, że coraz rzadziej mam przyjemność sięgać po coś co lubię stąd tak duże zaległości jeżeli chodzi o ten gatunek. Dlatego bardzo ucieszyła mnie wiadomość możliwości zrecenzowania książki pt. "Virion". Oczekiwałam pasjonującego powrotu do świata magii, cudownych istot. Czy to dostałam? Recenzja pokaże. 

"(..) każdy z Was jest częścią Wszechświata, w każdym z Was cały Wszechświat się mieści"

- Joanna Patrzylas-
"Virion" 
str.19

 Akcja powieści toczy się w osadzie o nazwie Thymen. Mamy trzecie millenium po Chrystusie. Jest to czas, w którym to ludzkość, z powodu tragicznej zakłady sprzed tysiącami lat, cofnęła się cywilizacyjnie do wieków średnich. Gród, stanowi społeczność pełną spokojnych i życzliwych sobie Thymeńczyków. Z niewiadomych dla nikogo powodów atmosfera w grodzie zaczyna się zmieniać. Zmiany te objawiają się niespotykanymi zachowaniami tutejszej ludności m.in. kradzieże, agresja, wzajemna wrogość. Jak się okazuje powodem tych niepokojących wydarzeń jest tytułowy virion czyli zielona mgła, która wydziela się z głębi ziemi, obezwładniając ludzkie umysły i wydobywając z człowieka okrutna stronę jego natury. 

"Nadzieja rozbudzona ptasim trelem przytłoczona została przygnębiającą aurą"

-Joanna Patrzylas-
"Virion"
222 str

Archeni - prastary lud, który jako jedyny nadal żyję w harmonii z naturą i w zgodzie ze Źródłem stanowi ostatnią deskę ratunku. Grupa dzielnych, mężnych i prawych Thymeńczyków pod wodzą syna władcy grodu - Kenrila - udaje się w niebezpieczną, pełną zaskakujących przygód wędrówkę by odnaleźć Archenów i poprosić ich o pomoc. Czy dotrą do celu? Czy uda im się powstrzymać szerzące się w zastraszającym tempie zło pod postacią virionu? Odpowiedzi na te pytania znajdują się w debiutanckim dziele Joanny Patrzylas pt. "Virion".

Jakież było moje zdziwienie, gdy po przeczytaniu zalewie kilku pierwszych zdań wykreowany przez Joanne Patrzylas świat  całkowicie mnie pochłaniał i nie dał wrócić do rzeczywistości przez parę dobrych dni. Ten mały sukces jaki autorka osiągnęła może zawdzięczać tylko i wyłącznie samej sobie i swojemu talentowi pisarskiemu, który bądź co bądź z przymknięciem oka na niektóre błędy mnie zachwycił. Styl pisania Joanny Patrzylas określę jako plastyczny, klimatyczny, prosty, aczkolwiek nie prymitywny. Poszczególne postacie miały swój własny sposób wypowiadania się, co świadczy o niezwykle kreatywnym myśleniu i postrzeganiu świata fantasy przez autorkę. Dodatkowym atutem tej pozycji jest używanie przez debiutującą pisarkę pojęć, które już wyszły z mody, a które nadmiernie używane były w średniowieczu. Ponadto zachwyciły mnie starożytne nikomu nie znane języki, którymi posługiwały się istoty nie z tej ziemi. Nie mogę zapomnieć również o barwnych postaciach, które podbiły moje serce. Ale o nich nieco więcej przeczytacie w kolejnych akapitach mojej recenzji. 

"Czar magicznej chwili zamknęła w swym sercu jak drogocenną pamiątkę, po którą sięga się w chwilach samotności" 

-Joanna Patrzylas-
"Virion"
238 strr. 

Z niespotykana już ciekawością i ze szczegółami zostały opisane krajobrazy oraz widoki, które wpływały na wyobrażenie sobie przez czytelnika świata fantastycznego jaki chciała nam przedstawić autorka. W książce przeważają dwa wątki: wyprawa Kenrila i załogi, której celem jest odnalezienie starożytnego ludu Archenów, oraz wyprawa jego młodszego brata i jego przyjaciela w celu zniszczenia zielonej poświaty jaką jest Virion. Wątki prowadzone są równolegle na płaszczyźnie różnorakich krain takich jak wspaniała kraina zamieszkiwana przez wspomnianych Archenów. Akcja rozgrywa się również w osadzie Thymen oraz w grodzie księżniczki Jewiry, której to ojciec zniknął w tajemniczych okolicznościach. Nie zabraknie też wątku romantycznego, który to na szczęście nie zajmuje dużo miejsca w książce i nie jest on wysunięty na pierwszy plan. Cieszę się, że autorka stworzyła książkę fantasy z krwii i kości, dodając tematycznie miłość, ale osadzając ją nie na drugim, lecz na trzecim planie. Stanowi to urozmaicenie szczególnie dla tych, którzy lubują się w podobnych klimatach.

"Virion" jest nie tylko świetną literaturą fantasy, ale również znakomicie odnajduję się w znanych i lubianych przez dzieci i młodzież przygodówkach. Tutaj cały czas coś się dzieje, nie ma miejsca na znużenie się poznawanymi treściami. Bohaterów spotykają niebezpieczne przygody, które na szczęście brzmią w tym wszystkim realistycznie. Nie są naciągane, są dobrze przemyślane i skonstruowane. Niejednokrotnie autorce udało się zbudować napięcie, ponieważ nie byłam do końca pewna czy bohaterom uda się wyjść z opresji bez szwanku.  To co mnie zdziwiło, to fakt, że w książce przeważały postacie, które były dobre. Nie napotkałam się na żaden czarny charakter, którego mogłabym podziwiać i zapamiętać. Prawda jest taka, że uwielbiam czarne charaktery i najbardziej to zawsze ich poszukuję w książkach. Jednak to spostrzeżenie jest czysto subiektywne i zależy od preferencji danego czytelnika. Absolutnie nie wpływa to na gorszy odbiór przeze mnie tej pozycji. W książkach fantasy jak i zarówno w przygodówkach zazwyczaj jest tak, że występuje dobro i zło i przeważnie to właśnie dobro wygrywa a zło przegrywa. Tutaj również mamy zło w postaci virionu, jednak książka ma otwarte zakończenie i tak naprawdę czytelnik nie dowiaduje się czy wygrało zło czy też dobro, co jeszcze bardziej mnie zaintrygowało i sprawiło, że z niecierpliwością czekam na kontynuacje "Virionu". 

Na koniec wspomnę jeszcze o szkicach, które być może nie są dziełami sztuki, a stanowią naprawdę miły i przyjemny dodatek do pozycji. Prawdopodobnie są one autorstwa Joanny Patrzylas co sprawia, że książka nabiera jeszcze bardziej osobistego kształtu. 

Jestem z tej pozycji naprawdę bardzo zadowolona. Już dawno tak dobrze nie spędziłam czasu przy książce. Przypomniała mi ona jak dobra rzeczą jest fantastka i napomniała mnie, żebym częściej sięgała po ten gatunek. Z czystego serca polecam tą książkę dosłownie każdemu. Przypuszczam, że spodoba się nie tylko młodzieży i dorosłym osobnikom, ale również i dzieciom, ze względu na to iż w książce pojawiają się przedstawiciele młodego pokolenia. Jeszcze raz polecam szczególnie tym, którzy lubują się w książkach o charakterze fantastycznym i przygodowym. Z pewnością się nie zawiedziecie!

MOJA OCENA: 8/10
(bardzo dobra) 

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res

Fakt ten nie miał żadnego wpływu na treść powyższej recenzji. 

Recenzja dostępna również na:

środa, 17 czerwca 2015

Evanna Shamrock "Signum Sanguinem. Mrok"


AUTOR: Evanna Shamrock
TYTUŁ: Signum Sanguinem Mrok
WYDAWNICTWO: Novae Res
ROK WYDANIA: 2015
ILOŚĆ STRON: 247
GATUNEK: Fantasy, fantastyka
CENA: 29 zł

W ostatnich miesiącach, a może nawet latach rzadko bywały okazję, kiedy to mogłam zagłębić się w powieść, która oferowała mi zagadnienia z gatunku fantasy. Jest to przede wszystkim wina braku czasu wynikającego z ciągłej nauki. Sama się sobie dziwię, że potrafiłam wytrzymać tyle czasu bez przeczytania jakiejkolwiek książki fantasy. Rozpoczynając swoją przygodę z książkami tylko i wyłącznie interesowały mnie te, które mieściły się w ramach tego gatunku. Pragnę przedstawić moim Czytelnikom w dzisiejszym poście książkę o dość dziwnym tytule "Signum Sanguinem", która miała stanowić dla mnie przyjemną odskocznie od literatury z którą w ostatnich miesiącach czytałam. Warto również wiedzieć, że zbytnio nie zastanawiałam się nad tą książką. Stąd też moje oczekiwania co do niej były wręcz zerowe. Mój wybór kierowałam tym, iż przypisano jej łatkę /fantastyki/. Czy taki spontaniczny wybór wyszedł mi na dobre? 

Opis fabuły, który znajduje się na okładce niewiele nam mówi. Dostajemy informacje o miejscu akcji, o mieście, które nosi wdzięczną nazwę Auditum. Nie jest to zwyczajne miasto. Od kilku dobrych lat dzieją się w nim dość dziwne i budzące grozę wśród jego mieszkańców rzeczy. Ludzie, zwłaszcza nastolatkowie znikają bezpowrotnie. Punktem kulminacyjnym wydarzeń zdaje się stanowić samobójstwo, które dodatkowo wstrząsa mieszkańcami Audiutum i utwierdza ich w przekonaniu iż w ich okolicy coś jest nie tak. Tworzą się dwie grupy ludzi. Jedni z nich wierzą, że wszystkie te wydarzenie nie są ze sobą połączone. Natomiast drudzy są świecie przekonani, że z pewnością nie jest to przypadek i zdarzenia, którymi są świadkami muszą się w jakiś sposób wiązać. Któż z nich ma rację? 

Głównym bohaterem książki jest 17-nastoletni Jojo niemający nikogo bliskiego oprócz swojego kota. Stara się trzymać od ludzi z daleka i pomieszkuje w ruinach starych domostw. Nastolatek ukrywa jeden ze swoich wielkich sekretów i z pewnością to stanowi główną przyczyną nienawiści do ludzi i trzymania się od nich z daleka. Całe jego życie zmienia się pod wpływem wizji, które zaczynają go coraz częściej nękać. Spotyka na swojej drodze grupę ludzi, którzy również zdają się być dziwni, inni co on i tak jak Jojo, chcą odkryć tajemnice masowych zniknięć nastolatków. Od Jojo zależy czy zdecyduje się pomóc, czy skaże się na śmierć...

Prawda jest taka, że nie miałam pojęcia w jaki sposób należałoby przybliżyć Wam fabułę tej powieści, gdyż po przeczytaniu tej pozycji sama nie wiem o co w niej właściwie chodziło. Zdecydowanie jest to książka niekonwencjonalna i już na wstępie muszę przekazać Wam informację iż nie każdemu przypadnie ona do gustu. Jednak ja zapisuje się do grupy tych osób, dla których ta książka była dziwnym, ale przede wszystkim przyjemnym i nowym doświadczeniem, którego ani przez chwilę nie pożałowałam. 

 Styl pisania Evanny Shamrock stoi na przyzwoitym poziomie. Co to oznacza? Jej pióro jest wyrobione dostatecznie dobrze, żeby zachęcić czytelnika, a przede wszystkim zaintrygować go przedstawionymi wydarzeniami na tyle dobrze, aby chciał on czytać i poznawać coraz to nowe sekrety jakie skrywa książka i jej główny bohater. Autorka z każdą kolejną stroną coraz bardziej zachęcała mnie do poznania jej całościowego zamysłu. Muszę również przyznać, że były momenty trudne, gdyż Shamrock momentami po prostu zrywała z jednym wątkiem i błyskawicznie przeskakiwała na następny zostawiając mnie z myślami pełnymi wątpliwości. W pewnym momencie naprawdę nie wiedziałam, który wątek jest tym głównym wątkiem i na czym powinnam najbardziej się skupić. Było to rozpraszająca, jednak w ostateczności całość odbieram jak najbardziej na plus, gdyż pomimo tego całego mętliku i chaosu debiut tej młodej pisarki miał coś w sobie. Myślę, że przede wszystkim chodzi tu o klimat, oraz o aurę pewnej tajemniczości i mistyki, którą bardzo sobie cenie zwłaszcza w książka fantasy. 

Chwała autorce i Wydawnictwu za wprowadzenie krótkich rozdziałów, oraz ich tytułów! Zauważyłam, że coraz rzadziej można spotkać się z tak bardzo potrzebnym i pożądanym przez nas Czytelników rozwiązaniem. Ciekawym urozmaiceniem są również rysunki, prawdopodobnie wykonane przez samą autorkę utrzymane w stylu mangi. Bardzo szanuje również życiowe cytaty, których w tej książce było sporo i które wielokrotnie zmuszały mnie do refleksji. 

Kończąc moje wypociny, chciałabym Was poinformować, że debiut tej 19-letniej autorki być może nie zwali Was z nóg, ale jeżeli oczekujecie czegoś lekkiego, czegoś co posiada barwnych bohaterów i ciekawą choć miejscami chaotyczną fabułę to zapraszam Was w takim razie do lektury "Signum Sanguinem". Osobiście czekam na dalsze poczynania autorki i deklaruję, że z chęcią przeczytam jej kolejną książkę. Tymczasem jestem ciekawa czy zostaliście przeze mnie zachęcani, czy wręcz przeciwnie. Odpowiedź zostawcie w komentarzu. 

MOJA OCENA: 6/10 

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res

Fakt ten nie miał wpływu na moją recenzję. 

Recenzję przeczytasz również na: 
lubimyczytać

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Przez szpony wyrwane czyli co kruczysko ostatnio widziało cz. 3 + pomóż Zuzi, dziewczynce ze skóry utkanej z cierpienia!




Witajcie!
  Ale miałam ostatnio zastuj na moim blogu. Napisałam dość szczery i pesymistyczny post, a potem znikłam. Bałam sie, że ktoś z Was pomyśli, że nie wytrzymałam presji rzeczywistości i że z niknełam z tego świata. Ale nic z tych rzeczy - jestem wciąż wśród żywych. Moja obecność spowodowała była po prostu brakiem czasu. Póki co mam za dużo na głowie i poświęcam się pomocy pewnej starszej osoby. 
  Jeżeli o pomocy już mowa to mam do Was ogromną prośbe. Przeczytałam na jednym z blogów informacje o Zuzi, która potrzebuje natychmiastowej pomocy finansowej. Pomóc może jej nawet 10 zł, ponieważ współnymi siłamy możemy uzbierać te 2 697 115 35 zł na niezbędną dla jej dalszego funkcjonowania operacji. Dziewczynka cały czas cierpi, bez względu na to co w danej chwili robi.Jej skóra jest źródłem całego cierpienia. Możemy temu zapobiec i pozwolić jej żyć bez bólu. Jest możliwosć przeprowadzenia kosztownej operacji w Stanach Zjednoczonych, na którą rzecz jasna potrzebne są finanse. Być może Ty nie będziesz mógł bezpośrednio pomóc, ale możesz przekazać tą informacje dalej. Wklejam link: https://www.siepomaga.pl/nomorepain, na którym znajdują się dokładne informacje o chorobie Zosi, a także reportarz, który pojawił się na atnenie TVP 1.  Poprzez tą stronkę możecie również wesprzeć akcje i wpłacić obojętnie jaką sumę na rzecz operacji. Nie bądź obojetny! Mam nadzieję, że ktoś z Was ktokolwiek weźme sobie los Zosi do serca i zrobi wszystko co w jego mocy, aby ulżyć jej cierpieniu. 


***


TYTUŁ: King Kong
REŻYSERIA: Peter Jackson
CZAS TRWANIA:  3 godz.  7 min
GATUNEK: fantasy, melodramat, przygodowy
PRODUKCJA: Niemcy, Nowa Zelandia, USA
PREMIERA: 5 grudzień 2005 rok
MOJA OCENA: 8/10
GŁÓWNE ROLE:
Naomi Watts
Jack Black
Adrien Brody 

Czas Wielkiego Kryzysu w Stanach Zjednoczonych. Aktorka Ann Darrow nie ma pracy i pieniędzy nawet na jedzenie. Z pomocą przychodzi jej filmowiec Carl Denham. Carl jest sfrustrowany, bo producenci chcą obciąć budżet jego nowego, jeszcze nie niedokończonego filmu. Reżyser wykrada więc jedyną istniejącą kopię swojego filmu i kompletuje ekipę tak, by zdążyć na statek "S.S. Venture", odchodzący wieczorem z portu. Denham chce udać się na owianą legendą Wyspę Czaszek, położoną na Pacyfiku. Tam chce znaleźć atrakcyjne plenery do filmu. Wraz z nim na statek wsiadają m.in. Ann, która dostała główną rolę i scenarzysta Jack Driscoll. Kiedy w końcu udaje się im dotrzeć na wyspę, okazuje się, że nie bez powodu jest ona owiana mgłą tajemnicy. Żyją tam bowiem stwory, które powinny już dawno wyginąć - olbrzymie tyranozaury i wielki, liczący 9 m wysokości, goryl.

Na film natrafiłam w pewną leniwą niedziele. Emitowano go na jednym z kanałów. Co prawda ominął mnie początek, ale zdecydowaną większość filmu obejrzałam i muszę przyznac, że całkiem mi się podobał. Za każdym razem odpychałam od siebie chęć obejrzenia tego filmu, ponieważ nigdy jego fabuła mnie do siebie zwyczajnie nie przekonywała. Teraz żałuje, że nie obejrzałam go wcześniej. Jest to jak najbardziej udany film przygodowy, w którym akcja ciągla gna do przodu. Myślę, że jest to kino dla cąłej rodziny, gdyż nawet mój 5-letni brat zainteresował się, być może nie samym  King- Kongiem a dinozaurami, które mają swoje pięć minut.
Pretekstem do obejrzenia tego filmu był również sam Peter Jackson,,  którego znam i podziwiam głównie za niesamowitych i widowiskowych "Władców Pierścieni" oraz za "Hobbita". Oczywiście te dwa ostanie dzieła są o wiele lepsze niż "King-Kong", ale naprawdę przyjemnie spędziłam czas przy seansie. 
Spodobała mi się rola Naomi Watts, jednak bardzo chcę równiez obejrzeć nieco starszą wersje "King-Konga", w której gra uwielbiana przeze mnie Jessica Lange. Jeżeli ktoś z Was oglądał tą starszą wersję to bardzo prosze o napisanie czy jest warta obejrzenia. Tymczasem jak najbardziej polecam Wam "King- Konga" z 2005 roku. Ciekawe rozwiązanie na nudne, niedzielne popołudnia. 


***



TYTUŁ: Zgromadzenie
| The Gathernig | 
REŻYSERIA: Brian Gilbert
CZAS TRWANIA:  1 godz.  32 min
GATUNEK: horror
PRODUKCJA: Wielka Brytania
PREMIERA: 2003 rok - Świat
2004 rok - Polska
MOJA OCENA: 6/10
GŁÓWNA ROLA:
Christina Ricci

W ruinach starego kościoła z I w.n.e., przypadkowo odkryto niesamowite rzeźby i malowidła przedstawiające Ukrzyżowanie z zupełnie innej perspektywy . Zamiast figury Jezusa Chrystusa, wyrzeźbiono kilkanaście postaci, które przyglądały się tamtym wydarzeniom. Co dziwniejsze, te same osoby widziano przez ostatnich 2000 lat zawsze tam, gdzie działo się coś złego. Teraz pojawiają się znowu. Widzi je tylko młoda Amerykanka - Cassie. Czy oznacza to, że Cassie ma halucynacje czy jest to raczej zwiastun kolejnej tragedii? 

Pamietam ten film z dzieciństa. Moi rodzice bardzo czesto oglądali swego czasu horrory, a ja byłam zbyt ciekawska żeby nie spojrzeć. Strach miał dla mnie wtedy znaczenie moblizujące. Nadal lubię się bać. Pewnego dnia przypomniałam sobie o tej produkcji i pomyślałam sobie, że miło byłoby odświeżyć sobie wspomnienie z okresu beztroskich lat. Przypominam sobie, że gdy go pierwszy raz oglądałam byłam nim zachwycona. Drugim razem niestety już tak nie było. Jako horroromaniaczka mam corz większe oczekiwania co do filmów grozy i również krytycznym okiem patrze na takie produkcje. Jednego "Zgromadzeniu" nie mogę odmówić. Nadal posiada ten sam klimat, który pamiętam z czasów dzieciństwa. Jest naprawdę intrygujący od pierwszej sceny. Fabua również na dzień dzisiajszy wydaje mi się naprawdę ciekawa i pod jakimś względem orginalna, jednak ostatecznie czegoś zabrakło. Z pewnością jest to wina Christine Ricci, która wcieliła się w główną bohaterkę. Poprzez tą rolę udowodniła, że nie jest aktorką o dużych umiejętnościach. Bywała irytująca. Niestety wydaje mi się, że to właśnie ona miała znaczny wpływ na moją ostateczną ocenę, choć muszę przyznać, że bardzo intrryguje mnie jej osoba pod względem wyglądu zewnętrznego. 
Niemniej jednak nie żałuję, że odświeżyłam sobie tą produkcję. Bardzo wiele momentów po prostu zapamiętałam i efekt nie był już taki jak za pierwszym razem, ale bardzo polecam zainteresowanych , bo ma ona coś co naprawdę intryguję. Pragnę zaznaczyć, że nie jest to horror z krwi i kości. Powiedziałabym, że jest to raczej thriller z nutką grozy w tle. 



***


TYTUŁ: Między piekłem a niebem
| What Dreams May Come | 
REŻYSERIA: Vinvcent Ward 
CZAS TRWANIA:  1 godz.  53 min
GATUNEK: fantasy, melodramat 
PRODUKCJA: Nowa Zelandia, USA
PREMIERA: 1998 rok - świat
1999 rok - Polska
MOJA OCENA: 9/10
GŁÓWNA ROLA:
Robin Williams 

Ile trzeba uczucia, by pokonać Piekło - oto pytanie, które stawiają sobie widzowie oglądając "Między piekłem a niebem", Niezwykle sugestywną i wzruszającą zarazem wizję życia po życiu, wyróżnioną Oscarem za niesamowite wprost efekty specjalne. Po tragicznej śmierci dzieci w wypadku samochodowym Chris Nielsen (Robin Williams) skupia się na ratowaniu żony Annie (Annabella Sciorra), która popadła w manię samobójczą. Niestety, on również ginie w wypadku drogowym. Niebo, do którego się dostał, skomponowane jest z plastycznych wizji Annie. Wędrując po świecie jej obrazów odnajduje nie tylko wspomnienia szczęśliwych dni, ale i dusze. Tkwi teraz na samym dnie piekła, pogrążona w głębokim letargu. Czy Chris zdoła ją wyrwać z mrocznej odchłani? 

I oto kolejny film, który już raz kiedyś obejrzałam, ale czułam, że wtedy jeszcze nie dojrzałam, aby w pełni przeżyć tą historię, która po latach wywarł na mnie ogromne wrażenie. Wizja życia po życiu w tym filmie została moim zdaniem przedstawiona genialnie, jedynie zakończenie nie przypadło mi do gustu, ale patrząc na całość mysle, że moge wybaczyć to twórcą. Wydaje mi się, że jest to film, który koniecznie każdy powinienen obejrzeć. Wielokrotnie nie mogłam powstrzymac płaczu, a oglądając to widowisko towarzyszyła mi nadzieje, że być może to wszytko  co widzę jest prawdą i po śmierci spotkam osoby, na których bardzo mi zależało, a których już nie ma. Dająca nadzieję produkcja o piorunującym podłoży emocjonalnym z fantastycznym Robinem Williamsem w roli głównej. Zanany głównie z roli komediowych, w dramacie zagrał naprawdę mistrzowsko. 

CZARNY KRUK POLECA! 


***

TYTUŁ: Interstellar
REŻYSERIA: Christopher Nolan
CZAS TRWANIA:  2 godz.  49 min
GATUNEK: Sci - fi
PRODUKCJA: USA, Wielka Brytania
PREMIERA: 2014 rok
MOJA OCENA: 9/10
GŁÓWNA ROLA:
Matthew McConauhey
Anne Hathaway

Na skutek błędów popełnionych przez ludzkość w XX w. Ziemia staje na krawędzi zagłady. Nastąpił upadek państw, a ich rządy straciły władzę. Szczątkowo funkcjonująca gospodarka nie jest w stanie zapewnić ludziom nawet żywności. Gdy jednak odkryta zostaje możliwość podróżowania w czasoprzestrzeni, naukowcy wywodzący się z resztek organizacji NASA podejmują się jej zbadania, tym samym stając się ostatnią deską ratunku dla ludzi i ich planety. 

Gdy widze, że dany film mieści się w ramach gatunku Sci-fi uciekam gdzie pieprz rośnie. Pewnie tak byłoby i w przypadky "Interstellar", gdybym wiedziała, że należy on właśnie do tego gatunku. Byłabym naprawdę głupia, gdybym go nigdy nie obejrzała. Produkcja okazała się dla mnie przełomowa i sprawiła, że nieco bardziej odważnie będe teraz sięgac po filmy Sci-fi. Doskonale skonstruowana i zrealizowana fabuła. Potrafiłam się przy nim wzruszyć, kibicowałam głównym bohaterom, a to wszystko po to, aby dojść do fantastycznego finału, który okazał się jak najbardziej zaskakujący. Matthew McConauhey po raz kolejny udowadnia, że zaczyna robić coraz większą furore grając główne role. Okazuje się, że jest doskonałym aktorem. Naprawdę warto zapoznać się z tym filmem, nawet jeżeli tak jak ja sceptycznie podchodzicie do tego typu produkcji! 

CZARNY KRUK POLECA! 


Wszystkie opisy fabuły poszczególnych filmów pochodzą z filmwebu jak i również plakaty produkcji. Natomiast zwiastuny pochodzą z youtube. 


ZACHĘCAM RÓWNIEŻ DO WSTAWIANIU BANNERÓW NA SWOJEGO BLOGA, KTÓRE MAJĄ NA CELU SZERZYĆ INFORMACJE O POTRZEBNEJ POMOCY DLA ZUZI
https://www.siepomaga.pl/f/fundacja-siepomaga/c/2324/widgets

środa, 1 kwietnia 2015

Przez szpony wyrwane - filmy, które ostatnio kruczysko widziało cz.2


 Witajcie!
Kilka tygodniu temu obiecywałam Wam, że przyfrunę do Was z drugą częścią odsłon filmowych. Więc jestem :)
Ponadto muszę przyznać, że mam teraz coraz więcej czasu na nadrabianie zaległości filmowych w związku z chorobą, a także wolnym od szkoły no i pogodą, która nie zachęca do wyjścia na dwór. W związku z tym możecie spodziewać się trzeciej części tego oto cyklu. Póki co zapraszam Was do zapoznania się z tym, co dzisiaj dla Was przyszykowałam.


TYTUŁ: Sierota
| Orphan | 
CZAS TRWANIA: 2 godz.  3 min
GATUNEK: Thriller
PRODUKCJA: Francja, Kanada, Niemcy, USA
PREMIERA: 21 lipca 2009 rok
MOJA OCENA: 8/10
GŁÓWNE ROLE:
Vera Farmiga 
Isabelle Fuhrman 

Młode małżeństwo przeżywa dramat po stracie nienarodzonego dziecka. Chcąc przywrócić życiu namiastkę normalności, decydują się na adopcję. W pobliskim sierocińcu zaprzyjaźniają się z dziewięcioletnią Ester. Jej pojawienie się daje początek niecodziennym zdarzeniom. Kate odkrywa niebezpieczeństwo i usiłuje zwrócić na nie uwagę innym. Niestety jej ostrzeżenia zostają wysłuchane w momencie, gdy dla wszystkich jest już za późno… Dziewięcioletnia Esther zmienia życie Kate i Johna w koszmar.

Wybór tego filmy był czysto spontaniczny. Najpierw obejrzałam jego fragment w telewizji, a następnie zaintrygowana postanowiłam obejrzeć go w całości. Jak dla mnie "Sierota" była odkryciem. Już dawno nie obejrzałam równie dobrego i trzymającego w napięciu thrillera. Nie wiem czy jest jednym z najlepszych w swoim gatunku, bo nie mnie to oceniać, ale zdecydowanie ma w sobie coś co nie pozwala przejść obok niego obojętnie. Myślę, że ta produkcja aż prosi się o oddzielny post. Czy Wy również tego chcecie? Czekam na odpowiedź w komentarzu lub w sondzie, ktora znajduje się po Waszej prawej stronie ---->

CZARNY KRUK POLECA!

***

TYTUŁ: Iluzjonista
| The Ilusionist | 
CZAS TRWANIA: 1 godz.  50 min
GATUNEK: Fantasy, Kostiumowy
PRODUKCJA: Czechy, USA
PREMIERA: 30 marca 2007 (Polska)
27 kwiecień 2006 (świat)
MOJA OCENA: 6/10
GŁÓWNE ROLE:
Edward Norton
Jessica Biel

Eisenheim (Edward Norton), człowiek znikąd, wystawia w Wiedniu zdumiewające magiczne spektakle. Swoją pracą przykuwa uwagę pretendenta do tronu – księcia Leopolda. Pewien, że iluzjonista jest jedynie mistrzem konfabulacji i oszustem, książę zjawia się na jednym z przedstawień mężczyzny celem zdemaskowania jego występu. By osiągnąć cel, wysyła na scenę swoją narzeczoną Sophie (Jessica Biel: "Siódme niebo", "Elizabethtown"). Rozpoczyna się wielka potyczka pomiędzy iluzją a rzeczywistością. Czy talent magika wystarczy by przekroczyć granicę między życiem i śmiercią?

O filmie nigdy wcześniej nie słyszałam, a jego obejrzenie zawdzięczam mojemu bratu, który lubuje się w produkcjach mówiących o czarach, iluzji.. 
Wątek miłosny jest tu bardzo uwidoczniony i zdecydowanie gra głowną rolę w całym tym filmie. Jeżeli miałabym oceniać całość to wyszła ona nieźle. Ciekawa gra aktorska, ciekawe pomysły na wykorzystywanie iluzji, którą władają magicy. Jednak fabuła nie do końca przypadła mi do gustu, a przez to produkcja nie wywarła na mnie dużego wrażenia. Obejrzałam, ale bezjakichkolwiek emocj, stąd też moja ostateczna ocena. Polecam osobom, które lubią historię romantyczne nawet te najbardziej banalne oraz tym, których na co dzień fascynuje iluzja. Nie polecam widzom, którzy spodziewają się niezwykłego widowiska, bo możecie się mocno zawieść. 


***

TYTUŁ: Zaginiona dziewczyna
| Gone Girl | 
CZAS TRWANIA:  2 godz.  29 min
GATUNEK: Dramat, Thriller 
PRODUKCJA: USA
PREMIERA:  10 październik 2014 rok (Polska)
26 wrzesień 2014 rok (świat)
MOJA OCENA: 7/10
GŁÓWNE ROLE:
Ben Affleck
Rosamund Pike

Wizjonerski thriller w reżyserii mistrza gatunku Davida Finchera, nominowanego do Oscara twórcy: "Social Network", "Ciekawego przypadku Benjamina Buttona", "Podziemnego kręgu", "Gry" i "Dziewczyny z tatuażem", ekranizacja bestsellerowej powieści Gillian Flynn. Młoda kobieta znika bez śladu w przededniu piątej rocznicy ślubu. Wszystkie podejrzenia padają na męża, który wspierany przez swą siostrę postanawia dowieść swojej niewinności i rozwiązać zagadkę. W rolach głównych: nagrodzony Oscarem Ben Affleck ("Armageddon"), Rosamund Pike ("Śmierć nadejdzie jutro"), Neil Patrick Harris ("Smerfy"), Missi Pyle ("Charlie i fabryka czekolady") i Kim Dickens ("Kod Merkury").

Sama nie wiem cojest ze mną nie tak, ale nie rozumiem fenomenu i powszechnego zachwytu tą historią. Nie miałam dostępu do książki, więc postanowiam obejrzec film, bo bardzo mnie ciekawiła sama fabuła i jej rozwiązanie. I jak wyszło? A wyszło tak, że uważam, że film jest JEDYNIE dobry. Po tak licznych zachęcających rekomendacjach pierwowzoru jak i ekranizacji spodziewałam sie niemal arcydzieła. A co dostałam? Film - niebanalny, jednak mało ralistyczny. Tak go odebrałam. Ponadto gra aktorska dwóch głównych aktorów zupełnie mnie do siebie nie przekonała.
Polecam tym, którzy tak jak ja są ciekawi tej historii. Ja już się z nią zapoznałam i szczerze? Nie mam ochoty brnąć w książkę.


***


TYTUŁ: Przeznaczenie
| Predestination | 
CZAS TRWANIA:  1 godz.  37 min
GATUNEK: Thriller, Sci-fi
PRODUKCJA: Australia
PREMIERA:  8 marzec 2014 rok 
MOJA OCENA: 8/10
GŁÓWNE ROLE:
Ethan Hawke
Sarah Snook
Noah Taylor 

"Przeznaczenie" to film opartych na motywach opowiadania "Wszyscy wy zmartwychwstali..." Roberta A. Heinleina. Jest to swoista kronika życia Agenta (Ethan Hawke) wysłanego w serię trudnych podróży w czasie, które mają zapewnić mu kontynuację kariery stróża prawa. Podczas ostatniego zadania Agent musi zwerbować młodszego siebie w pogoni za przestępcą, który wymyka się w czasie.

Mówią, że zaczynać i kończyć należy w wielkim stylu. I wedle tej zasady tak i ja postanowiłam zacząć i zakończyć ten post dwoma filmami, które zrobiły na mnie naprawdę mocne wrażenie. 
"Przeznaczenie" to film z gatunku tych, które lubię najbardziej. Dostałam skomplikowaną fabułę, do której rozwikłania potrzeba cierpliwości no i obejrzenia z wielką uwagą filmu od początku do końca. Dostałam wspaniałą grę aktorską, która sprawiła, ze film stoi na naprawdę wysokim poziomie. Warto obejrzeć choćby dla samej fabuły, która jak dla mnie okazała się być jak najbardziej oryginalna. Aż się chce napisać, że to film jedyny w swoim rodzaju.
Gorąco polecam! 


CZARNY KRUK POLECA! 

***

To tyle nowości na dziś. Dajcie znać, którym filmem jesteście najbardziej zainteresowani. Być może chcecie osobną recenzję któregoś z nich? Jestem otwarta na wszelkie propozycje.
Tymczasem dziękuję Wam za uwagę. 
Pozdrawiam.
Czarny Kruk

Wszystkie opisy fabuły poszczególnych filmów pochodzą z filmwebu jak i również plakaty produkcji. Natomiast zwiastuny pochodzą z youtube. 

wtorek, 20 stycznia 2015

Jakub Ćwiek "Chłopcy 2. Bangarang"



AUTOR: Jakub Ćwiek
TYTUŁ: Chłopcy 2. Bangarang

WYDAWNICTWO: Sine Qua Non

GATUNEK: fantastyka, fantasy

PREMIERA: 28 sierpień 2013 rok

ILOŚĆ STORN: 304
SERIA:
Chłopcy| Chłopcy - Bangarang| Chłopcy. Zguba|


WRÓCILI!
Po fantastycznej pierwszej części przygód Dzwoneczka i wiecznie niedojrzałych chłopców, przyszedł czas na kontynuacje ich przygód. Tym razem po raz kolejny pokazują, że nie da oddzielić się dobrej zabawy od solidnych kłopotów. Każdy dzień to nowa przygoda. Dla nich nie ma rzeczy niemożliwych, dlatego razem z Dzwoneczkiem postanawiają otworzyć Lunapark z prawdziwego zdarzenia. Pomimo tego nasi chłopcy nadal doskonale się bawią w swoim własnym niepowtarzalnym stylu dostarczając czytelnikowi nie lada atrakcji. 

Dla każdego kto przeczytał pierwszą część "Chłopców" rzeczą oczywistą jest to, że Jakub Ćwiek pisze w sposób oryginalny, niepowtarzalny, bo tylko on potrafi tak rozbawić dialogami i sytuacjami z którymi muszą mierzyć się tytułowi bohaterowie. Pierwszą część tej wspaniałej serii skończyłam z nie małym smutkiem, ponieważ przeczytałam ją niemal błyskawicznie, a niedosyt został. 

Przyznam się, że miałam dość spore oczekiwania co do tej pozycji wbrew mojej zasadzie, która karze nie oczekiwać zbyt wiele od książek. Jednak "Chłopcy" to dla mnie rzecz niemal święta. Jak gdyby był moim ulubionym synem ciągle przeze mnie faworyzowanym. Przekonajmy się wspólnie czy moje pragnienia zostały zaspokojone.

Bohaterowie tej książki są bardzo charakterystyczni i po prostu nie da się ich nie lubić. Nawet seksowna mama Dzwoneczek wzbudza sympatie, a szczególnie chodzi mi tu o zazdrosną część czytelniczek. Dzwoneczek jest mamą całej bandy niewyrośniętych chłopców. Czy daje im dobry przykład? Trudno to ocenić z perspektywy naszej rzeczywistości, w której to dzieci traktowane są niczym małe aniołki. Zostańmy przy tym, że ta ostra kobitka ma swoje niekonwencjonalne sposoby wychowania.  Podopieczni Dzwoneczka lubią sobie dobrze poimprezować, a przy okazji narozrabiać z charakterystycznym dla nich BANGARANG. 
Jeżeli zdecydujecie się przeczytać tą pozycje to poznacie Kędziora, którego najbardziej polubiłam. Jest ogromnym rudym kolesiem, który operuje wulgaryzmami jak mało kto. Milczek, który jak się możemy domyślić nie mówi, ale za to jest dobrym organizatorem, którego ceni się w grupie. Kruszyna i jego kot, który ma nawet poświęcony swojej osobie rozdział, który należy do moich ulubionych. Do tego dodajmy jeszcze Bliźniaków i czerwonookiego albinosa o wdzięcznej ksywce Stalówka. Trudno oprzeć się takiemu zbioru osobliwości w jednej historii. Nową postacią jest Kubuś, najmniejszy z Chłopców, który ma zapas dociekliwych i ciekawych pytań, na które chcę za wszelką cenę uzyskać odpowiedź.

W tej części dowiemy się nieco więcej o przeszłości Chłopców jak i o samym tajemniczym dla czytelnika Piotrusiu.  Akcja nie jest tak dynamiczna jak to było w poprzednim tomie, chociaż "Bangarang" zaczyna się od ostrej imprezy, która przyniosła ze sobą krwawe konsekwencje. Obie książki różnią się od siebie, ponieważ w jedynce świat był mroczny, ponury pełen obrzydliwych potworów, zjaw itp. W Bangarang zostajemy powitany w świecie, który już tak dobrze znamy i w którym niekoniecznie chcemy się zagłębiać. To prawda, że poprzednia część miała swój urok, ale to nie znaczy, że gorzej czytało mi się jej kontynuacje. My jako czytelnicy musimy to niestety zrozumieć, bo prawda jest taka, że nasi Chłopcy powoli wkraczają w znienawidzoną dorosłość i tym samym muszą porzucić swój ulubiony Skrót i zająć się rzeczami przyziemnymi. Stąd też pomysł na otwarcie Lunaparku. Jednak Dzwoneczek doskonale wie, że nie może ich całkowicie usidlić. Dlatego daje im w niektórych rzeczach wolną rękę na czym korzystają czytelnicy jak i sami Chłopcy.
Przepis na dobrą książkę oparty na całej serii jest prosty. Wystarczy szczypta odważnego humoru, który wymaga dużo dystansu. Prostota, która jest tu najważniejsza. No i postacie, które są tak absurdalne, a zarazem tak prawdziwe, że ciężko się z nimi rozstać i życzyć im czegoś złego.  

Te cechy sprawiają, że seria o Chłopcach zdaje się nie być przeznaczona dla każdego. Jednak jeżeli lubisz męskie klimaty, dobrą zabawę, ostry niewyparzony język, bezpośredniość, szaleństwo, a  jednym słowem wszystko to co niedozwolone i nie aprobowane przez rodziców to ta książka zdecydowanie jest dla Ciebie! Olać to, że jesteś dziewczyną! Olać to, że na co dzień jesteś damą! Chłopcy wraz z Dzwoneczkiem wyzwolą w Tobie skrywaną dzikość serca. 

CZARNY KRUK OCENIA:
9-/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwu Sine Qua Non
Fakt ten nie miał wpływu na moją recenzję.
Recenzje przeczytasz również na: