Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura surrealistyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura surrealistyczna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 lutego 2015

Recenzja przedpremierowa: Sława Chrobak "Pejzaż melancholijny"


AUTOR: Sława Chrobak
TYTUŁ: Pejzaż melancholijny
WYDAWNICTWO: NovaeRes 
ILOŚĆ STRON: 244
GATUNEK: Powieść surrealistyczna
DATA WYDANIA: 10 marzec 2015 rok
CENA: 29 zł 
MOJA OCENA: 6/10

"Pejzaż melancholijny" przedstawia historię młodej malarki o imieniu Zoe, przed którą stoi wyzwanie w roli pierwszej poważnej wystawy jej własnych obrazów. Być może będą to dla niej drzwi do upragnionej kariery szanowanej i uwielbianej malarki. Z tego powodu bardzo się denerwuje i przeżywa różnego rodzaju frustracje, które odbijają się na jej psychice. Nie wiadomo czy podoła presji i czy jej artystyczna wizja osiągnie powszechny sukces. Zastanawia się nad tym, czy jej talent jest wystarczający, a może to jedynie wygórowane ambicje, które pamiętają jej dziecięce lata?
Zoe zatraca się we własnych myślach i tracić orientacje. Nie wie już co jest prawdziwe, a co jedynie jej artystycznym wyobrażeniem. Podobnie jak każda idealistka stoi przed dylematem: zaakceptować świat taki jaki jest czy też pójść własną drogą, żyć w wyimaginowanym świecie i w nim się zatracić? 
Książka, którą dzisiaj pragnę Wam przedstawić zaintrygowała mnie samym faktem, że jest to powieść surrealistyczna co jednocześnie mówi nam o tym, że niestety ten gatunek literacki z pewnością nie spodoba się większemu gronu czytelników. Surrealizm ma to do siebie, że psuje potencjalnemu czytelnikowi pierwotne wyobrażenie rzeczywistości, nie trzymając się przy tym żadnych istniejących granic. Ponadto stwarza możliwość otwartych interpretacji, a w końcu dochodzi do tego, że obłęd towarzyszący głównej postaci udziela się również nam jako odbiorcom. 

Czy jesteście ciekawi jak Sława Chrobak poradziła sobie z tym jakże trudnym gatunkiem literackim? Jeżeli Twoja odpowiedz jest twierdząca to zapraszam do zapoznania się z moją opinią. 

Początkowo książka nie sugerowała, ani też nie odnajdywała się w ramie gatunku, który jest jej przypisany. Wstępnie była to powieść obyczajowa opowiadająca historie małej Zoe rywalizującej ze swoją koleżanką o względy innych ludzi. Było one bowiem obie artystkami mieszkającymi pod jednym dachem. Co prawda nie dzieliły mieszkania, ale żyły w tej samej kamiennicy. Zoe była malarką, natomiast jej rywalka Klara uzdolnioną muzykantką. Wspominam o tych wydarzeniach, ponieważ od maleńkości Zoe miała wpojone to, że musi być najlepsza. Musi być perfekcyjna. Z pewnością to właśnie stąd wynikały późniejsze rozterki związane z idealnością jej umiejętności. 

Jak dla mnie ciekawe były retrospekcje głównej bohaterki, czyli przywoływanie przez nią minionych wydarzeń z przeszłości. Musiałam się do tego przyzwyczaić, gdyż autorka wiele miejsca w swojej książce poświęciła tej kwestii, co dla mnie jest jak najbardziej zaletą całości, ponieważ były to sytuacje, które wiele wyjaśniały jeżeli chodzi o postępowanie Zoe. W pewnym momencie wydarzenia łączą się z tymi obecnymi i wszystko wskakuje na swoje miejsce. 
Interesujący okazał się wątek małej dziewczynki o imieniu Nikola o którym zbyt dużo zdradzać nie będę, gdyż uważam, że jest to jedna z najciekawszych sytuacji i najbardziej poplątanych jakie udało się autorce wykreować. 

Wypadałoby też napisać coś o naszej głównej bohaterce, gdyż to właśnie ona jest w samym centrum wydarzeń i to jej myślom towarzyszymy my, jako obserwatorzy podanych nam na tace wydarzeń. Ta młoda artystka, jak sama autorka ją określiła jest ciekawa życia i niekonsekwentna. Jej największą wadą jest egoizm, który zdecydowanie nie pasował mi początkowo do jej charakteru. Jednak okazało się, że nienawidząc ludzi jednocześnie nie może znieść bólu jaki oni wszyscy każdego dnia otrzymują. Przez tą jedyną cechę potrafiłam utożsamić się z Zoe i zaakceptować jej myślenie, ponieważ w tym jesteśmy jak najbardziej podobne. Główna bohaterka to typ samotnika, która stroni od ludzi, a wręcz ich unika i to jest kolejna rzecz łącząca mnie z tą postacią. Wiecie jak to jest, łatwiej nam się utożsamić z daną bohaterką czy bohaterem i wcielić w ich rolę, gdy odnajdujemy łączące nas cechy co zawsze staram się robić podczas poznawania nowej historii zawartej w książce. 

Oprócz opisanych wyżej plusów pojawiło się także wiele rażących minusów, które uprzykrzały mi poznawanie "Pejzażu melancholijnego". Po pierwszym zainteresowaniu pojawił się bardzo nużący i dłużący się wstęp książki, który zdecydowanie powinien być bardziej ciekawy i utrzymany w tonie literatury surrealistycznej. Kolejną wadą są liczne porównania, stosowane przez autorkę. Dotyczą one filmów czy też jakiś innych postaci ze znanych autorce dzieł literackich. Sama nie wiem dlaczego mnie to irytowało, ale jakoś nigdy wcześniej w żadnej pozycji nie spotkałam się z tak częstym nadużywaniem tego środka stylistycznego. Bardzo ważnym mankamentem tej pozycji jest zdecydowane nadużywanie przekleństw, które nawet we mnie wzbudzało niesmak. Powszechnie toleruje wulgaryzmy w książkach, jeżeli są użyte ze smakiem, ale nadawania tego typu słowom smaku jeszcze autorka niestety nie opanowała. 

Natomiast jeżeli chodzi o samą fabułę to uważam, że jest ona całkiem przystępna i dość ciekawa. Posiada również swój klimat czy też urok osobisty jak kto woli. Jak dla mnie była ona bardzo zagadkowa i momentami wzbudzała niepokój. Zdecydowanie nie jest przewidywalna, bo aż do samego końca byłam ciekawa jak zakończy się ta cała na swój sposób chora historia. I będąc z Wami szczera sama nie wiem co czuję po jej zakończeniu. Niedosyt przeplata się z obojętnością, bo tak naprawdę ciężko odnaleźć jej prawdziwy sens i w dodatku bardzo łatwo się pogubić. 

Tak naprawdę Zoe ma wiele wątpliwości związanych nie tylko ze swoim talentem i zdolnościami plastycznymi, ale także z całą otaczającą ją rzeczywistością. Nie wie co jest prawdą co fikcją, a przez to trudno jest jej żyć. Jako artystka z pewnością posiadała bardzo wrażliwą duszę, która niestety nigdy tak do końca nie odnajdzie się w rzeczywistości. Spowodowało to, że czytałam książkę z ciekawością, ponieważ bardzo ciekawi mnie szaleństwo innych. Podam Wam przykład tego jakie wizje towarzyszyło Zoe. M.in. widziała ona szczury o postawie ludzkiej, które to one wykorzystywały ją jako doświadczalne stworzenie. Wydaje mi się, że tego typu zagadnień pisarka książki powinna wprowadzić o wiele więcej, gdyż to one zdecydowanie poprawiają jakość i nadają tego czegoś literaturze surrealistycznej. 

Na wstępie wspomniałam o tym, że książka nie spodoba się wielu osobom. Dlatego dobrze upewnij się zanim postanowisz zagłębić się w tą pozycję, ponieważ do łatwych ona nie należy. Wydaje mi się, że kluczem do zrozumienia tej książki jest osobowość podobna do charakteru postaci jaką jest Zoe. "Pejzaż melancholijny" może również okazać się dla Ciebie ciekawym doświadczeniem, które podejmiesz na własną rękę. Książka być może nie idealna i miejscami niedopracowana, ale moim zdaniem warta uwagi dla tych, którzy zdecydowanie nie boją się nowych gatunków literackim, nie boją się eksperymentować. Więc decyzja jak zawsze zależy tylko i wyłącznie do Ciebie! 

Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuje Wydawnictwu NoveRes.
Fakt ten nie miał wpływu na moją recenzję i ostateczną ocenę.