czwartek, 20 lipca 2017

(spóźnione) Podsumowanie czerwca [ czerwiec 2017 ]

Po bardzo długim czasie niepisania podsumowań, w końcu doszłam do wniosku, że do tego wrócę. Szczególnie robię to dla siebie, aby wiedzieć,  jak mi to wszystko wychodzi. Przede wszystkim w czerwcu wróciłam do blogowania. W tym roku w maju
minęło pięć lat odkąd, założyłam bloga.
 
 
A za nami jest całkiem sporo, wziąwszy pod uwagę fakt, że dopiero uczyłam się na nowo żyć. Wdrążyłam nową codzienność, z którą jest mi całkiem dobrze. Mam nadzieję, że dobra passa będzie trwała jak najdłużej. Przeczytałam cztery książki, których recenzję są już dostępne. Oto one:
 
"Myślenie jest erotyczne.Obrazki" [recenzja]
"Bestia" Stanisław Lemur [recenzja]
"Kroniki wiecznego królestwa" Artur Danilczuk [recenzja]
 "Nie powiedziałam nic" Dorota Dyś [recenzja]

Oprócz recenzji książek mogliście przeczytać w Kruczym Gnieździe recenzję filmu"

"Hobbit. Niezwykła podróż" 
[ recenzja

Obejrzałam więcej filmów, ale nie wiem czy znajdę czas aby napisać ich recenzję.

CO ZA NAMI?


link do recenzji

link do recenzji
link do recenzji
link do recenzji
link do recenzji


Najlepszą książką okazała się 

"Nie powiedziałam nic"
Dorota Dyś
 

wtorek, 18 lipca 2017

Krucze zdobycze [ stos ]



Książki, które Wam
zaprezentuję w większości, są już zapewne przeczytane,
gdyż ten post będzie zamieszczony z opóźnieniem. Być może któraś z tych pozycji Was zainteresuję. Wszystkie spośród tych książek są egzemplarzami recenzyjnymi zarówno od Wydawnictwa
Novae Res, jak i Edipresse.


Po lewej

Beata Pawlikowska "Niezbędnik podróżnika"
Beata Pawlikowska "Kurs pozytywnego myślenia. Wszystko będzie najlepiej" - obecnie przerabiam
Patryk Beniamin Grabiec "Pędzle w kieliszku" [ recenzja ]
Odd Harald Hauge "Everest"
Erica Spindler "Siódemka" [ recenzja ]

Po prawej

Autor nieznany "Obrazki. Myślenie jest erotyczne" [ recenzja ]
Bronisław Lemur "Bestia" [ recenzja
Dorota Dyś "Nie powiedziałam nic" [ recenzja
Artur Danilczuk "Kroniki wiecznego królestwa" [ recenzja
Marek Wyszomirski - Werbart "Wagonem towarowym do wolności" 
Michał Gos - Kowalski "Umierające światy" - obecnie czytam 


Powyższe książki to owoc mojej współpracy z Wydawnictwem
Edipresse.   Jestem ciekawa czy czytaliście choć jedną z powyższych pozycją, a jak nie zrobiliście tego, to czy wzbudza w Was któraś z nich  zainteresowanie.

Martwy Kruk. 
pisane 16.07.2017 roku
 15:11

niedziela, 16 lipca 2017

"Pędzle w kieliszku" Patryk Beniamin Grabiec

Dzieciństwa nie powinniśmy wspominać źle. Dla wielu z nas był to czas pełen radości życia, gdyż wszystko nas cieszyło, bo było takie pierwsze, takie nowe. Beztroskie lata naszego życia z zasady mijają bardzo szybko, a to, co po nich zostaje towarzyszy nam przez całe dorosłe życie. I byłaby to dobra wiadomość, gdyby każdy z nas posiadał tylko te dobre wspomnienia. Często jest jednak zupełnie inaczej. Wielu z nas wychowało się pod presją rodziców, wielu z nas było molestowanych psychicznie przez ludzi, którzy powinni darzyć nas bezkresną miłością. Życie jest jednak brutalne i to nie prawda, że cierpienie dzielone jest po równo. Są tacy, których dotyczy ono w większym stopniu niż pozostałą część populacji.

Główny bohater „Pędzli w kieliszku” należy do grona tych osób, które o dzieciństwie pragną zapomnieć. Wychowany pod tyranią ojca, żył w ciągłym strachu przez jego słabość do alkoholu. Pomimo swoich przeżyć, nie radząc sobie z traumą z dzieciństwa i swoim ówczesnym życiem Janek idzie w ślady ojca i rzuca się w wir alkoholizmu. Jego życie to ciągła walka o lepsze jutro. Gdy dostaje pracę w magazynie jego los, odmienia się na lepsze. Poznaje Wiktorię, którą darzy miłością i obiecuje sobie, że już nigdy nie sięgnie po alkohol. Po latach Janek wraca również do swojej pasji, którą rozwijaj w dzieciństwie — malarstwa. Jest doskonałym artystą i pewnego dnia zostaje zauważony przez łowce talentów. Gdy przyszłość maluję się Jankowi w ciepłych i pozytywnych barwach, życie przypomina mu, że nie zawsze jest tak, jak sobie wymarzy, a los tylko czyha na okazje, żeby jasne barwy przemienić w ciemne, pozbawiające człowieka niemal wszystkich rzeczy, o które, tak bardzo się walczyło.

__________________________________________

 
" Spokojny świat sprawiał, że mógł chłonąć kolory niezbrukane szarością alkoholowej rzeczywistości" 

Patryk Beniamin Grabiec
"Pędzle w kieliszku"
8 str. 
__________________________________________

Już na wstępie zaznaczę, że „Pędzle w kieliszku” to debiutancka powieść Patryka Beniamina Grabca, a do takich książek należy podchodzić z rezerwą i łagodnością, być wyrozumiałym recenzentem. Nie obiecuję, że moja recenzja właśnie taka będzie, gdyż przeczytałam już sporo debiutów polskich autorów i cóż poradzić, że stałam się bardzo wymagająca co do nowych powieści świeżych autorów.

__________________________________________


"Mało kto już zadaje sobie trud zrozumienia drugiego człowieka. Wszyscy biegną przed siebie, nie spoglądając na innych. Nie chcąc tracić czasu. Odrzucają wszystko, co im przeszkadza."


Patryk Beniamin Grabiec
"Pędzle w kieliszku"
96 str.

__________________________________________


Postanowiłam podjąć się recenzji tej książki z dwóch ważnych dla mnie względów. Po pierwsze problem alkoholizmu jest trudnym problemem i osoby, które bezpośrednio nie miały kontaktu z osobami uzależnionym od alkoholu nie będą być może w stanie pojąć wagi destrukcyjnej mocy alkoholizmu. Z tego też powodu chciałabym, aby ta tematyka była częściej poruszana zarówno w książkach, jak i w filmach, serialach czy też na blogach. Często ludzie spisują na straty alkoholików, a prawda jest taka, że są to z reguły dobre, wrażliwe osoby nieradzące sobie z rzeczywistością. Zresztą prawdą jest, że każda osoba uzależniona od czegokolwiek czy to od narkotyków, alkoholu, papierosów czy jedzenia w swoich złych nawykach szuka pewnego rodzaju ucieczki od problemów i najłatwiejszą ku temu drogą, jest zatracenie się w tym, co doskonale zna i co pomaga, choć na tę jedną, krótką chwilę.

 Po drugie jestem pasjonatką sztuki, uwielbiam czytać powieści, w których swoje miejsce znajduje artysta. Czuję wtedy pewną więź z daną postacią i z łatwością jest mi się z nią utożsamić.

 Te dwie powyższe cechy z założenia powinny sprawić, że będę usatysfakcjonowana z lektury, ale niestety muszę temu zaprzeczyć.

__________________________________________

" Pragnął znów zapomnieć o rzeczywistości. Przyćmić na chwilę wszystkie problemy, z jakimi musiał się zmierzyć. Znał do tego najszybsza drogę"


Patryk Beniamin Grabiec
"Pędzle w kieliszku"
21 str. 
__________________________________________


Pomysł na fabułę był prosty — wykreować życiowego nieudacznika, który ma problem z alkoholem, ledwo wiąże koniec z końcem i nie widzi żadnych perspektyw, które miałyby zmienić tę sytuację. Na domiar złego zostaje zwolniony, jednak wtedy pojawia się światełko w tunelu, gdyż dostaje dobrze płatną pracę i poznaję tam Wiktorię — miłość jego życia. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, iż Janek w ogóle mnie do siebie nie przekonał. Myślałam, że będzie mi bliższy, bo przecież jest malarzem, jednak nie czułam z nim żadnej więzi. Śmiem twierdzić, że był mi w zupełności obojętny zresztą, jak wszystkie postacie wykreowane w tej książce. Zarówno bohaterowie, jak i sama fabuła zostali opisani płytko, treściwie, zwięźle, ale za to konkretnie. Być może są czytelnicy, którzy nie przepadają za rozległymi opisami, ale bez nich nie potrafię sobie wyobrazić jak ktokolwiek, może zapamiętać taką książkę na długo. Należę do osób bardzo ciekawych świata i chętnie czytam pewnego rodzaju rozszerzenia danej historii. Lubię poznawać bohaterów od podszewki, cenię sobie, gdy mają dusze, są ludzcy. Niestety tych wszystkich cech zabrakło mi w tym dziele. Jedyną postacią, która jako tako jest opisana bardziej szczegółowo, jest oczywiście nie kto inny, jak główny bohater. Jednak są to jedynie nawiązania do jego przeszłości, która moim zdaniem była bardzo przewidywalna.

Autor przedstawił typowe dla alkoholików próby odstawienia alkoholu, które zazwyczaj kończą się przegraną z własnymi myślami. Dzięki temu ukazane zostały wzloty i upadki z naciskiem na te drugie. Gdy Janek ma problem i nie potrafi go rozwiązać, odwiedza bar, gdzie nikt go nie zna i tam ochoczo oddaje się swoim przyzwyczajeniom, tym samym powracając do punktu wyjścia.

__________________________________________

" Czas upływał, a razem z nim wódka"

Patryk Beniamin Grabiec
"Pędzle w kieliszku"
23 str. 

__________________________________________


Styl debiutanta jest bardzo zwięzły i rzeczowy, a ja nie należę do zwolenniczek aż takiej oszczędności w kwestii opisów, jak i dialogów. W tej książce nie ma zbyt dużo miejsca na rozwinięcie aspektów psychologicznych dotyczących walki człowieka z nałogiem. Tego mi w głównej mierze w tym dziele zabrakło. Czuję się zawiedziona, gdyż uważam, że zbyt dużo czasu autor przeznaczyła na tzw. 'gadanie o niczym'.

 Fabuła jest dość schematyczna, opiera się na seksie, alkoholu, miłości do Wiktorii, odwiedzin u przyjaciela, malarstwie — tak w kółko o jednym i tym samym. Wyczułam to już w początkowym stadium lektury. Dialogi są bardzo ubogie, krótkie nie możemy z nich wywnioskować jakie cechy posiadają postacie. Opisów również jest tu nie za wiele. Czytelnik głównie skupia się na myślach Janka, jego obawach, rozterkach. Te elementy w ostateczności sprowadzają się do tego, że całość czyta się sprawnie, szybko — na całe szczęście. Przeczytałam ją w dwa dni, ale nie wyobrażam sobie większej liczby stron w przypadku tego utworu, ponieważ obawiam się, że nie dotrwałabym do końca tej powieści, bez dłuższej przerwy.

Jedyne co w „Pędzlach w kieliszku” mnie zaintrygowało i jednocześnie pocieszyło, że jednak nie był to stracony przeze mnie czas, to zakończenie, które jest niejednoznaczne, odzwierciedlające to, jak życie potrafi nas zaskoczyć, pokrzyżować nasze plany i z samego szczytu znieść nas znowu na samo dno.
__________________________________________


" Czasem nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak codzienne wybory, w naszych oczach mało znaczące, wpływają na całe nasze życie. Krusząc nadzieje. Niszcząc perspektywy. Zabijając naszego ducha"

Patryk Beniamin Grabiec
"Pędzle w kieliszku"
29 str. 
__________________________________________


Książka dotyka trudnego tematu i ukazuje człowieka, który stracił już wszystko, ale jednak los na krótką chwilę się do niego uśmiechnął. Ważny temat nie został moim zdaniem trafnie opisany, gdyż brakowało mi w powieści jakiegoś impulsu, który zmusiłby mnie do refleksji, odmienił moje życie, albo chociaż sprawił, że zapamiętam tę książkę na długo. Uważam, że autor nie opisał zbyt dobrze problemu alkoholowego i gdyby nie zakończenie żałowałabym, że w ogóle przeczytałam jego dzieło. Niezaprzeczalnie jest to powieść pouczająca, której celem jest ukazanie złudnego szczęścia oraz tego, w jaki sposób wykorzystać doznane w dzieciństwie rany, aby czynić dobro. Pomimo tego nie polecę tej książki z czystym sumieniem, gdyż moim zdaniem nie jest ona warta uwagi. Chyba że szukasz obecnie czegoś o alkoholizmie, ale poprowadzonego w lekki sposób. Chciałam, żeby ta książka mnie wzruszyła, wywarła niepowtarzalne wrażenie, jednak nic takiego nie odczułam. Pozostał jedynie niedosyt wrażeń spragnionego czytelnika.

AUTOR: Patryk Beniamin Grabiec
TYTUŁ: Pędzle w kieliszku
GATUNEK: powieść obyczajowa
WYDAWNICTWO: Novae Res 
ILOŚĆ STORN: 174
ROK WYDANIA: 2017
CENA: 24 zł (cena z okładki)
OCENA: 3/10
REKOMENDACJA:  słaba, niewarta przeczytania 


  






Zalety: 

- prosta, nieskomplikowana fabuła
- książkę przeczytasz szybko
- zakończenie
- historia pouczająca, z morałem


Wady:

- zbyt mało opisów i dialogów
- schematyczność
- mało trafne opisanie problemu alkoholowego
- obojętność wobec bohaterów
- zbyt powierzchowne opisanie postaci
- "gadanie o niczym"
- brak rozwinięcia aspektu psychologicznego alkoholizmu
- książka nie wywołała we mnie pożądanych emocji
- niedosyt po przeczytaniu książki
- przewidywalność


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae
Res. 
Fakt ten nie miał wpływu na moją recenzję.



środa, 5 lipca 2017

"Nie powiedziałam nic" Dorota Dyś [recenzja przedpremierowa]

Za oknem ciężkie, ciemne chmury, które zasłaniają całą moją niewielką radość życia, ale pomimo tego piszę w tym momencie, ulotnym momencie recenzję książki, która wdarła się do mojego życia niespodziewanie i wyrządziła wiele szkód, których naprawa potrwa latami. Chociaż wiem, że z biegiem czasu stracę ostatnią nadzieję na to, że kiedykolwiek uda mi się zaleczyć rany w sercu, jakie poprzez swoją książkę wyrządziła mi autorka. Zacznie padać — wiem to. Jak gdyby anioły płakały nad losami bohaterów, z którymi spędziłam
kilkadziesiąt ciężki dla mnie godzin. Godzin pełnych łez, bólu, niezrozumienia.

A zaczęło się niewinnie. Poznałam Klarę jako małą dziewczynkę, która po przeprowadzce do Warszawy, na obozie poznaję nowych przyjaciół. Dziewczynka jeszcze nie
wie ile w swoim życiu, będzie musiała podejmować ważnych decyzji, których konsekwencje odczuję nie tylko ona, ale również osoby, które są dla niej bardzo ważne, a które skrzywdzi, choć nie będzie tego świadoma. Na oczach czytelnika Klara dorasta, a wraz z nią jej przyjaciele. Wszystkie wydarzenia poznajemy z jej perspektywy. Pierwszy papieros, pierwszy narkotyk, pierwszą miłość, pierwsze decyzje, pierwsze rozczarowania, pierwszą stratę, pierwszą przyjaźń, pierwsze zauroczenie. Wszystko jest dla niej takie piękne, bo pierwsze. Klara żyje pełnią życia, jest spontaniczna, łapie momenty, zanim zdążą ulotnić się w powietrzu. Jednak wszystko ma swój czas, wszystko ma swój koniec i szczęście, które ją otacza, niespodziewanie ją opuszcza.

" Każdy moment jest dobry, nieważne, co chcesz powiedzieć. Każdy jest ważny, bo możliwe, że innego nie będzie albo nie będzie nam dane spędzać go razem"
Dorota Dyś
"Nie powiedziałam nic"
246 str. 

Czuję pustkę. Przed chwilą zakończyłam lekturę tej książki i dopiero próbuje się pozbierać. Nie
jest to, może dobry czas na pisanie recenzji. Być może to za szybko, być może powinnam poczekać, aż rany się zagoją, a emocje opadną. Lecz nie mogę czekać. Nie chcę, żeby cokolwiek mi umknęło. Dlatego zmusiłam się, bo podświadomie bardzo tego pragnęłam. Nie będzie to obiektywna recenzja. Będzie to recenzja przepełniona wieloma emocjami, które nadal we mnie buzują.

" (..) i te niebieskie ściany, które wtedy jeszcze nie wiedziały, ile smutnych wydarzeń będą musiały zobaczyć. "
"Nie powiedziałam nic"
Dorota Dyś
17 str. 

Gdy zaczęłam lekturę tej powieści, w ogóle mnie nie intrygowała. Nie odnalazłam w niej nic wartego uwagi. Myślałam, że będzie to kolejna historia o grupie przyjaciół, którzy razem przeżywają dobre i złe chwile, a między nimi jest kolorowo. Jednak ku mojemu zdziwieniu było zupełnie inaczej. Między nimi jest wiele napięć, negatywnych emocji, ale także wiele pięknych chwil. To wszystko czyni z nich postacie, które są bardzo ludzkie. Choć przyznaję, że wielokrotnie mówili oni takie mądrości życiowe, których młody człowiek nie miałby prawa znać. Przeszkadzało mi to na początku, jednak gdy już poznałam ostatecznie, do czego to wszystko zmierza, zrozumiałam zamysł autorki.

"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny, są one na kształt prochu zatlonego, co wystrzeliwszy gaśnie"
W. Szekspir
"Nie powiedziałam nic"
239 str. 

Nie ukrywam, że miałam co do tego tytułu od samego początku bardzo wysokie oczekiwania. Pragnęłam pozycji, która rozbudzi we mnie dawno pogrzebaną wrażliwość. Gdy już myślałam, że książka mnie zawiedzie, dostałam tyle przygnębiających wydarzeń, które nie tylko trwale obudziły moją wrażliwość, ale sprawiły, że nie mogę się pozbierać, nie mogę myśleć o niczym innym. W mojej głowie ciągle jest Klara, Konrad, Weronika, Aleks, Monika, Gruby, Robert. Tylko o nich jestem w stanie myśleć. Bo tak bardzo chcę, żeby to, co napisała w swojej książce Dorota
Dyś nie wydarzyło się naprawdę. Ta prawda mnie niszczy. Skoro ja odczuwam takie emocje, to jak radzi sobie autorka „Nie powiedziałam nic” skoro ona przeżyła to naprawdę? Jest to książka inspirowana jej życiem, choć nieco podkoloryzowana, o czym uprzedziła nas we wstępie książki. Nie wiem co myśleć. We mnie jest tyle emocji... Trudno cokolwiek napisać o tej książce, o jakiejkolwiek książce, skoro odczuwa się tyle niepożądanych emocji. Już dawno nie czytałam tak smutnych, bo prawdziwych słów, które ukazują świat w słodko — gorzkim wymiarze. Jest to trudna prawda. Są to trudne wydarzenia, które nie powinny się nigdy wydarzyć.

" - Zwyczajnie kocham Cię za mocno. Miłość też potrafi niszczyć i rani jak nic innego"
"Nie powiedziałam nic"
Dorota Dyś
124 str. 

Nie jestem miłośniczką wątków romantycznych, lecz opisana przez autorkę miłość, jest taką miłością, którą bardzo chciałabym przeżyć. Jest prawdziwa. Szczera. Oddana. Również jest bolesna. Bohaterowie dorastają, a miłość towarzyszy im przez całe nastoletnie życie. Jakie to szczęście, przeżyć tak cudowne chwile z osobą, która się kocha. Bo dorastanie jest najpiękniejszym, ale również najbardziej bolesnym, bo pełnym rozczarowań okresem w naszym życiu. I ta książka pokazuje miłość właśnie pod tym kątem. I to czyni ją wyjątkową.

"Nie potrafiłam patrzeć na to w ten sposób. Wiedziałam, że czas jest bezlitosny - prowadzi do zapomnienia, a potem, żeby go nie tracić, zaczynamy życie na nowo. Czas pozostawia nam tylko wspomnienia minionych chwil i wydarzeń, które się z tych chwil składały"
Dorota Dyś
"Nie powiedziałam nic"
264 str.

Wydarzenia, z którymi musiałam się zmierzyć, były ułożone w dobrze przemyślany sposób. Na początku życie Klary jest usłane różami. Dziewczynka jest radosnym dzieckiem, które prowadzi beztroskie życie. Wraz z nadejściem wieku dojrzewania wszystko powoli ulega zmianie. Coraz mniej w jej życiu radości. Powoli wkrada się smutek, który na końcu opada ciężko na jej życiu. Już nic nie jest takie samo. Mała plamka smutku zamienia się w olbrzymią czarną dziurę, z którą główna bohaterka będzie musiała sobie poradzić. Smutek narasta z każda przeczytaną stroną, z każdym słowem. A prawdziwie przygnębienie ujawnia się ku końcowi. Tytuł, który na początku nic dla mnie nie znaczył w finalnych wydarzeniach, nabrał swoje piękne, ukryte znaczenie. Myślę, że opisuje wiele sytuacji, nie tylko z życia Klary, ale również i z naszej codzienności. Bo ile to razy nie powiedzieliśmy nic ?
" W życia wędrówce, na połowie czasu, straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi, w głębi ciemnego znalazłem się lasu."
D. Alighieri 
"Nie powiedziałam nic"
209 str.

Bohaterowie „Nie powiedziałam nic” śnili mi się po nocach. Było to pierwsze tego typu doświadczenie w moim krótkim życiu. Już dawno nie zżyłam się z bohaterami książki tak bardzo. Była to toksyczna dla mnie relacja, ponieważ po jej przeczytaniu dzieją się ze mną dziwne rzeczy. Nie jestem w stanie żyć tak jak przedtem ze świadomością, że te wydarzenia miały miejsce. Tak jak dzisiejsze chmury, tak i ja płaczę nad tym, co wydarzyło się kilka lat temu. Gdyż sugeruję się wiekiem autorki i dochodzę do wniosku, że bohaterowie byli ode mnie tylko kilka lat starsi. To nie pomaga. Sprawia, że jeszcze bardziej boli.

"Obojętnie, co i jak zrobimy, którą droga pójdziemy, jakich wyborów dokonamy -  nasze życie będzie tylko zbiorem momentów"
Dorota Dyś
"Nie powiedziałam nic"

Myślę, że najlepszą rekomendacją dla przyszłych czytelników, będzie sam fakt, że nie potrafię racjonalnie i bez emocji wypowiedzieć się na temat tej książki. Musicie wiedzieć, że wywarła na mnie spore wrażenie. Zbyt dużo emocji towarzyszyło mi podczas czytania, jak i już po zakończeniu lektury. Nie mogłam oderwać się od tej historii, a podczas jej poznawania zapominałam o własnym życiu. Tak ważny był dla mnie los bohaterów. Jest to słodko - gorzka historia o życiu. Nie tylko o dorastaniu młodych ludzi, ale życiu w całym rozumieniu tego wyrazu. Jestem niezmiernie wdzięczna autorce za to, że odważyła się napisać tę książkę. Jej historia odegrała w moim życiu znaczącą rolę i nigdy o niej nie zapomnę. Będę do niej wracać latami i chłonąć cierpienia tych młodych ludzi. Bo tym się żywię. Bo choć smutne historie mnie przygnębiają, nie pozwalają normalnie żyć, to czym byłoby nasze życie bez tragedii?

 „Nie powiedziałam nic” jest książką o trudach dorastania, o tym, jak można przeżyć swoje życie w sposób piękny, niespotykany w dzisiejszych czasach. Jest to także historia o próbie wychwyceniu momentów, zarówno tych dobrych, jak i tych złych. Jest to w końcu opowieść przepełniona głębokim smutkiem, początkowo ukrytym, lecz w miarę zbliżania się końca niespotykanie przygnębiającym.

"Mój Boże, jakie wszystko jest dzisiaj dziwne. A wczoraj jeszcze żyło się zupełnie normalnie."

Lewis Carol "Alicja w Krainie Czarów"  

AUTOR: Dorota Dyś
TYTUŁ: Nie powiedziałam nic
GATUNEK: powieść obyczajowa
WYDAWNICTWO: Novae Res 
ILOŚĆ STORN: 299
MOJA OCENA: brak oceny 
ROK WYDANIA: 2017
DATA WYDANIA: dokładna data nieznana - recenzja przedpremierowa 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res.
Fakt ten, nie miał wpływu na powyższą  recenzję.