Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Novae Res. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Novae Res. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 września 2017

Racja stanu. Tom I trylogii "Wielki układ" - Hubert "Hunter" Gruszczyński


„Tak widać wygląda koniec świata. 
Po prostu twój zegar przestaje odmierzać czas.”

Są książki, które swoim blaskiem potrafią już na wstępie oczarować czytelnika. Jest to wartość najcenniejsza, której autorzy pożądają. Chcą ją okiełznać, posiąść i stworzyć coś, co zostanie w pamięci czytelnika na wieczność. Są też takie, które przeglądamy bezmyślnie, wobec których nie potrafimy wykrzesać ikry zainteresowania. Ten czarno — biały schemat pomaga czytelnikowi w odbiorze danej powieści, w ocenie jej zawartości. Rozwiązuję wszelkie rodzące się wątpliwości i pozwala zakwalifikować dzieło do jednej szufladki. Ale co jeśli, książka balansuję gdzieś pomiędzy? Co, jeśli czerpie jednocześnie z czerni i bieli? W jaki sposób ją spamiętać, w jaki ocenić, jak do niej podejść? Wierzę w to, że każdy czytelnik zmierzył się kiedyś z podobnym dylematem. Nie ukrywam, że mnie takie wątpliwości naszły po raz pierwszy, a to za sprawą „Wielkiego układu”, o którym trudno powiedzieć cokolwiek jednoznacznego.


wtorek, 18 lipca 2017

Krucze zdobycze [ stos ]



Książki, które Wam
zaprezentuję w większości, są już zapewne przeczytane,
gdyż ten post będzie zamieszczony z opóźnieniem. Być może któraś z tych pozycji Was zainteresuję. Wszystkie spośród tych książek są egzemplarzami recenzyjnymi zarówno od Wydawnictwa
Novae Res, jak i Edipresse.

niedziela, 16 lipca 2017

"Pędzle w kieliszku" Patryk Beniamin Grabiec

Dzieciństwa nie powinniśmy wspominać źle. Dla wielu z nas był to czas pełen radości życia, gdyż wszystko nas cieszyło, bo było takie pierwsze, takie nowe. Beztroskie lata naszego życia z zasady mijają bardzo szybko, a to, co po nich zostaje towarzyszy nam przez całe dorosłe życie. I byłaby to dobra wiadomość, gdyby każdy z nas posiadał tylko te dobre wspomnienia. Często jest jednak zupełnie inaczej. Wielu z nas wychowało się pod presją rodziców, wielu z nas było molestowanych psychicznie przez ludzi, którzy powinni darzyć nas bezkresną miłością. Życie jest jednak brutalne i to nie prawda, że cierpienie dzielone jest po równo. Są tacy, których dotyczy ono w większym stopniu niż pozostałą część populacji.

środa, 5 lipca 2017

"Nie powiedziałam nic" Dorota Dyś [recenzja przedpremierowa]

Za oknem ciężkie, ciemne chmury, które zasłaniają całą moją niewielką radość życia, ale pomimo tego piszę w tym momencie, ulotnym momencie recenzję książki, która wdarła się do mojego życia niespodziewanie i wyrządziła wiele szkód, których naprawa potrwa latami. Chociaż wiem, że z biegiem czasu stracę ostatnią nadzieję na to, że kiedykolwiek uda mi się zaleczyć rany w sercu, jakie poprzez swoją książkę wyrządziła mi autorka. Zacznie padać — wiem to. Jak gdyby anioły płakały nad losami bohaterów, z którymi spędziłam
kilkadziesiąt ciężki dla mnie godzin. Godzin pełnych łez, bólu, niezrozumienia.

środa, 28 czerwca 2017

"Kroniki wiecznego królestwa" Artrur Danilczuk [ recenzja przedpremierowa ]

 Niezależnie od tego czy jesteś katolikiem, ateistą czy wyznajesz jakąkolwiek inną religię zapewne znasz historię biblijną opowiadającą wizję stworzenia świata przez Boga. Artur Danilczuk w swojej debiutanckiej książce pt. "Kroniki wiecznego królestwa" porusza tematykę stworzenia świata, lecz przedstawia ją w całkiem innej formie niż kiedykolwiek wcześniej. Pokazuję życie pierwszych ludzi i początkowe funkcjonowanie świata z całkiem innej niż dotąd perspektywy. Stanowiło to odważne posuniecie, jednak wizja świata, którą przedstawił Artur Danilczuk wzbudziła we mnie wiele emocji.

piątek, 16 czerwca 2017

Bronisław Lemur "Bestia" - recenzja przedpremierowa -

  Bestia najczęściej kojarzy nam się z upiorami z horrorów, czy też z bajek, które rodzicie czytali bądź opowiadali nam kiedy byliśmy jeszcze dziećmi. Wtedy to wiele rzeczy i zjawisk przybierało postać potwora. Gdy dorośliśmy zniknął ślad po dawnych bestiach lecz pojawiły się nowe, jeszcze bardziej straszniejsze i przerażające niż te, których obawialiśmy się w dzieciństwie.

czwartek, 8 czerwca 2017

Myślenie jest erotyczne. Obrazki. - recenzja przedpremierowa

                                                                         
                       PREMIERA: LIPIEC 2017

AUTOR: nieznany 
TYTUŁ:  Obrazki 
ILOŚĆ STRON:  108
GATUNEK: literatura kobieca
CENA: 23 zł

                                                             
Istnieją na świecie takie książki, do których czytelnik musi dorosnąć. Są ona specyficzne, nie dla każdego. Gdyby rok temu zaproponowano mi zrecenzowanie książki, która zawiera w sobie erotyzm z pewnością nie odważyłabym się po nią sięgnąć. Jednak ostatnie 365 dni zmusiły mnie do szybkiego dorośnięcia, co spowodowało, że obecnie nie obawiam się tematów tabu, gdyż żyję w myśl zasady: wszystko co ludzkie nie jest mi obce.

sobota, 23 maja 2015

Vanja Olimpia Z. "Dusza w ogniu. Zauroczenie" - czyli moje pierwsze spotkanie z literaturą erotyczną.


AUTOR: Vanja Olimpia Z.
TYTUŁ: Dusza w ogniu. Zauroczenie. 
WYDAWNICTWO: Novae Res
ROK WYDANIA: 2015 
LICZBA STORN: 116 
GATUNEK: literatura erotyczna
CENA: 23 zł


Literatura erotyczna od zawsze budziła we mnie przerażenie i pewnego rodzaju obrzydzenie. Od dawien dawna tematy uznawane za intymne były dla mnie tematami tabu. Gdy miałam o nich mówić zazwyczaj unikałam rozmowy. Kiedy na lekcji mówiono nam o "tym" udawałam, że mnie to w ogóle nie obchodzi, ale prawda jest taka, że czułam wielki wstyd, a w końcu obrzydzenie do ludzi i samej siebie. 

"Dusza w ogniu. Zauroczenie" to książka, która miała za zadanie pomóc mi w przełamaniu się do literatury erotycznej. Wiem, że istnieją inne, być może o wiele lepsze książki o tejże tematyce jak na przykład słynne "50 twarzy Greya", jednak ja chciałam zacząć od czegoś mało znanego, od czegoś co w sposób być może nowatorski przekona mnie i przełamie jednocześnie mój opór związany z tematami intymnymi. Czy to się udało? Przekonamy się za chwilę. 

Yasmine to młoda, zbuntowana, a przede wszystkim rozpieszczona dziewczyna, która co roku przyjeżdża na wakacje do rodzinnego domu. Pomimo tej co rocznej rutyny tym razem czeka na nią tajemniczy, starszy od niej mężczyzna imieniem Vae. Początkowo dziewczyna nie darzy go sympatią, jednak wenątrz siebie czuje niezrozumiałe dla niej przyciąganie, które towarzyszy jej za każdym razem kiedy spojrzy na mężczyznę. Coraz częściej wchodzą sobie w drogę i spotykają niby to przypadkiem. Podejście Vae do Yasmine diamentalnie się zmienia, a ona nie rozumie dlaczego. Okazuje się, że jej zauroczenie jest niebezpieczniejsze niż jej się początkowo wydawało. 

Otwierając pierwsze stony książki pierwsze co rzuca nam się w oczy to język jakim posługuje się dany autor, Tym razem od samego początku był on dla mnie irytujący, a powodem tego była pierwszoosobowa narracja, która prowadzona była z perspektywy Yasmine. Dużo tutaj niesmacznych wulgaryzmów, a  także nieudanych prób wplatania do tekstu lekkich żartów, których celem zapewne miało być rozśmieszenie czytelnika. Niestety wypada to dość żenująco. 

Głównej bohaterki nie da się polubić. Jest ona do bólu egoistyczna, zapatrzona w sobie, pewna siebie no i niestety pusta. Obserwując wszelkie wydarzenia jej oczami poznajamy  jakie błahe ma ona problemy. Vae na początku budził we mnie zainteresowanie, jednak z każdym kolejnym rozdziałem dochodziłam do wniosku, że niestety i ta postać nie wyszła autorce za dobrze. Koniec końców musiałam się męczyć towarzystwem Vae i Yasmine przez całą książkę. Na całe szczecie ma ona jedynie 116 stron. 

Szczerze mówiąć książka niesamowicie mnie rozczarowała, ale czego ja się spodziewałam? Nie mam porównania, bo tak jak już wspominałam było to moje pierwsze spotkanie z tego typu literaturą i obawiam się, że ostatnie. Myślę, że to całkiem nie moja bajka. Dlatego też pozostawiam tą książkę osobom, które lubują się w takich opowieściach. Ja niestety do nich nie należę. 

Pomimo wad jakie posiada historia i pomimo mojego niezadowolenia muszę przyznać, że ta historia ma coś w sobie, tak jakby była zakazanym owocem, a wszystkich nas kusi to co pozornie niedostępne. Być może właśnie takie odczucia ma budzić literatura erotyczna? 

Czy polecam? Pierwszy raz mam z tym problem. Wydaje mi się, że ta pozycja powinna spodobać się czytelnikom, którzy gdzieś już tam mieli doczynienia z erotykiem, bo jest to całkiem prosta  historia na jeden wieczór ku naszemu lepszemu samopoczuciu. Jednak jeżeli nie mieliście doczynienia z tym gatunkiem polecam zaczac od czegoś innego. 

OCENIAM: 4 / 10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.
Fakt ten nie miał wpływu na moją ocenę. 

Recenzje przeczytasz również na:

poniedziałek, 30 marca 2015

Tomasz Karadysz "Cichy Krzyk" | recenzja przedpremierowa |


AUTOR: Tomasz Karandysz
TYTUŁ: Cichy krzyk
WYDAWNICTWO: Novae Res
ILOŚĆ STRON: 176
GATUNEK: powieść obyczajowa 
DATA WYDANIA: 2015
CENA: 24 zł
OCENIAM: 5/10 

Z twórczością Tomasza Karandysza miałam okazję obcowania kilka lat temu za pośrednictwem jego debiutanckiej książki pt. "Życie to iluzja"(recenzja) . Muszę się przyznać, że niewiele z niej pamiętam, jednak grzebiąc w archiwum swojego bloga zauważyłam, że lektura sprawiła mi przyjemność. Do najnowszego dzieła tego autora pt."Cichy krzyk" podeszłam z dużym dystansem, bez żadnych oczekiwań. 

Akcja powieści rozgrywa się w XXIII wieku, kiedy to trwa wieczna, bezsensowna wojna, której przyczyn nie pamiętają nawet najstarsi mieszkańcy ziemi. Poznajemy Johnna, który jest doświadczonym, jednak wciąż młodym żołnierzem, który przenoszony jest nieustannie z frontu na front. Konsekwencją jednej z bitew jest pobyt w szpitalu, gdzie główny bohater poznaje Suzie, w której zakochuję się od pierwszego wejrzenia. Okazuje się, że jest to jedynie początek lawiny wstrząsających i surrealistycznych wypadków.

Wbrew pozorom "Cichy krzyk" nie jest wojennym romansem. Książka oferuje czytelnikowi coś głębszego. Śledzimy życie Johhnego, te kilka chwil, które odsłaniają nam to jak odbiera dramatyczną rzeczywistość, w której przyszło mu żyć, a robi to w bardzo emocjonalny sposób. Obserwacja i uczestnictwo w wydarzeniach nakłaniają bohatera do refleksji nad fundamentalnymi dla istoty ludzkiej kwestiami: przemijaniem, życiem i śmiercią, sensem miłości i istotą zła. 

Zaczynając czytać tą pozycję od razu spodobał mi się sposób narracji, na który autor się zdecydował. Wydarzenia poznajemy z perspektywy Johhne'go dzięki czemu możemy zobaczyć wojnę oczami żołnierza, dla którego głównym celem jest przeżycie. Jest zagubiony, nie rozumie po co jest ta wojna  i chce tylko jej końca. Wyobraźcie sobie codzienne obcowanie ze śmiercią.. Co ciekawe , pomimo akcji rozgrywającej się w dalekiej przyszłości wbrew pozorom technologia nie została rozwinięta, a nawet wręcz przeciwnie. Brakuje karabinów, broni. Z tego też powodu żołnierze muszą walczyć takimi narzędziami jak maczety, miecze. Jest to jak najbardziej zrozumiałe, gdyż cały świat pogrążony i skupiony  na wojnie - nie ma czasu na wymyślanie nowych rozwiązań. Dlatego też  trwa aż tak długo, a jej koniec wydaje się wręcz niemożliwy. 

Opis przeżyć głównego bohatera bardzo mnie do siebie przekonał. Jak dla mnie brzmiał realistycznie i dzięki temu mogłam uwierzyć w to, że Johnny to postać ze skóry i kości. Opis walki na frontach czytało mi się z jak największą przyjemnością. Jednak po trafieniu głównego bohatera do szpitala książka tak jakby traciła na swojej jakości. Dalsze losy jakie spotkały Johnnego były dla mnie niezwykle nudne, a przez to pragnęłam jak najszybszego zakończenia powieści. Nie wiem czy "Cichy krzyk" mogę nazwać powieścią, ponieważ jak dla mnie było to opowiadanie, które fajnie, że przeczytałam, jednak gdyby tak się nie stało niczego bym nie żałowała. Wracając do wydarzeń mających miejsce w murach szpitala, jak pewnie już wiecie bohater poznaję tam Suzie. No i jak to zazwyczaj bywa rodzi się miedzy nimi mocne uczucie. Wątek miłosny był dla mnie niezwykle męczący, gdyż do romantyczek nigdy nie należałam. Myślałam, że po przebrnięciu przez niego, fabuła mnie jeszcze czymś zaskoczy jednak tak nie było. Dalsze losy Johnnego przeczytałam na pół śpiąco, bez jakichkolwiek emocji. 

Książka, którą dzisiaj Wam prezentuje jest dla mnie zwykłym średnikiem, który przeczytałam tylko dlatego, że miałam taką okazję. I pomimo ciekawego początku jakim cieszy się ta pozycja nie mogę powiedzieć, że była ona dobra. Autor miał potencjał, miał pomysł jednak okazało się, że nie do końca w moim guście. Do zalet tej książki zdecydowanie należy wcielenie się w głównego bohatera, wykreowanie go jako żołnierza zmęczonego widzianymi przez siebie wydarzeniami. 
Czy polecam? Sama do końca nie wiem. Jeżeli lubicie romantyczne, ale tragiczne historie to jak najbardziej zachęcam. W innym wypadku zdecydowanie odradzam. 

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res
Pragnę zaznaczyć, że nie miało to żadnego wpływu na treść mojej recenzji.

Recenzję przeczytasz również na: