Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 września 2017

Racja stanu. Tom I trylogii "Wielki układ" - Hubert "Hunter" Gruszczyński


„Tak widać wygląda koniec świata. 
Po prostu twój zegar przestaje odmierzać czas.”

Są książki, które swoim blaskiem potrafią już na wstępie oczarować czytelnika. Jest to wartość najcenniejsza, której autorzy pożądają. Chcą ją okiełznać, posiąść i stworzyć coś, co zostanie w pamięci czytelnika na wieczność. Są też takie, które przeglądamy bezmyślnie, wobec których nie potrafimy wykrzesać ikry zainteresowania. Ten czarno — biały schemat pomaga czytelnikowi w odbiorze danej powieści, w ocenie jej zawartości. Rozwiązuję wszelkie rodzące się wątpliwości i pozwala zakwalifikować dzieło do jednej szufladki. Ale co jeśli, książka balansuję gdzieś pomiędzy? Co, jeśli czerpie jednocześnie z czerni i bieli? W jaki sposób ją spamiętać, w jaki ocenić, jak do niej podejść? Wierzę w to, że każdy czytelnik zmierzył się kiedyś z podobnym dylematem. Nie ukrywam, że mnie takie wątpliwości naszły po raz pierwszy, a to za sprawą „Wielkiego układu”, o którym trudno powiedzieć cokolwiek jednoznacznego.


środa, 28 czerwca 2017

"Kroniki wiecznego królestwa" Artrur Danilczuk [ recenzja przedpremierowa ]

 Niezależnie od tego czy jesteś katolikiem, ateistą czy wyznajesz jakąkolwiek inną religię zapewne znasz historię biblijną opowiadającą wizję stworzenia świata przez Boga. Artur Danilczuk w swojej debiutanckiej książce pt. "Kroniki wiecznego królestwa" porusza tematykę stworzenia świata, lecz przedstawia ją w całkiem innej formie niż kiedykolwiek wcześniej. Pokazuję życie pierwszych ludzi i początkowe funkcjonowanie świata z całkiem innej niż dotąd perspektywy. Stanowiło to odważne posuniecie, jednak wizja świata, którą przedstawił Artur Danilczuk wzbudziła we mnie wiele emocji.

czwartek, 22 czerwca 2017

Hobbit: Niezwykła podróż - reż. Peter Jackson


Swego czasu Hobbit był jednym z najbardziej oczekiwanych filmów nie tylko przez fanów prozy Tolkiena. Jak wielu z Was zapewne wie, Hobbit: Niezwykła podróż jest pierwszą z trzech ekranizacji dzieła, które poprzedza wydarzenia zawarte we Władcach Pierścieni. Pamiętam jak dziś kolejki do kin, niekończące się kolejki. Ludzie mieli tylko jeden cel: ponownie wybrać się w podróż do Śródziemia. Po latach film możemy zobaczyć w telewizji, a że stacja TVN postanowiła wyemitować w pierwszej kolejności ekranizację Hobbita, a następnie Władców Pierścieni postanowiłam nadrobić zaległości i zrecenzować dla Was wszystkie części, choć obejrzałam je już wielokrotnie i znam je niemal na pamięć. 

piątek, 16 czerwca 2017

Bronisław Lemur "Bestia" - recenzja przedpremierowa -

  Bestia najczęściej kojarzy nam się z upiorami z horrorów, czy też z bajek, które rodzicie czytali bądź opowiadali nam kiedy byliśmy jeszcze dziećmi. Wtedy to wiele rzeczy i zjawisk przybierało postać potwora. Gdy dorośliśmy zniknął ślad po dawnych bestiach lecz pojawiły się nowe, jeszcze bardziej straszniejsze i przerażające niż te, których obawialiśmy się w dzieciństwie.

czwartek, 23 lipca 2015

Joanna Patrzylas "Virion"


AUTOR: Joanna Patrzylas
TYTUŁ: Virion
WYDAWNICTWO: Novae Res
ROK WYDANIA: 2015 
ILOŚĆ STRON: 260
GATUNEK: fantasy,fantastyka, przygodówka,science fiction
SUGEROWANA CENA: 29 zł

 Fantastyka stanowi gatunek literacki, który jest bardzo bliski mojemu sercu. Pamiętam te dziecięce marzenia, wyobrażenia i sny, w których główną rolę odkrywały postacie, istoty i miejsca nie z tego świata. Myślę, że to właśnie przez te dziecięce fantazje do dziś została we mnie tak wielka sympatia, którą darzę fantastykę. Nie dziwne więc, że tak chętnie po nią sięgam i z wielkim zapałem podchodzę do lektury danego tytułu z tego gatunku. Musze niestety przyznać się 
 do tego, że coraz rzadziej mam przyjemność sięgać po coś co lubię stąd tak duże zaległości jeżeli chodzi o ten gatunek. Dlatego bardzo ucieszyła mnie wiadomość możliwości zrecenzowania książki pt. "Virion". Oczekiwałam pasjonującego powrotu do świata magii, cudownych istot. Czy to dostałam? Recenzja pokaże. 

"(..) każdy z Was jest częścią Wszechświata, w każdym z Was cały Wszechświat się mieści"

- Joanna Patrzylas-
"Virion" 
str.19

 Akcja powieści toczy się w osadzie o nazwie Thymen. Mamy trzecie millenium po Chrystusie. Jest to czas, w którym to ludzkość, z powodu tragicznej zakłady sprzed tysiącami lat, cofnęła się cywilizacyjnie do wieków średnich. Gród, stanowi społeczność pełną spokojnych i życzliwych sobie Thymeńczyków. Z niewiadomych dla nikogo powodów atmosfera w grodzie zaczyna się zmieniać. Zmiany te objawiają się niespotykanymi zachowaniami tutejszej ludności m.in. kradzieże, agresja, wzajemna wrogość. Jak się okazuje powodem tych niepokojących wydarzeń jest tytułowy virion czyli zielona mgła, która wydziela się z głębi ziemi, obezwładniając ludzkie umysły i wydobywając z człowieka okrutna stronę jego natury. 

"Nadzieja rozbudzona ptasim trelem przytłoczona została przygnębiającą aurą"

-Joanna Patrzylas-
"Virion"
222 str

Archeni - prastary lud, który jako jedyny nadal żyję w harmonii z naturą i w zgodzie ze Źródłem stanowi ostatnią deskę ratunku. Grupa dzielnych, mężnych i prawych Thymeńczyków pod wodzą syna władcy grodu - Kenrila - udaje się w niebezpieczną, pełną zaskakujących przygód wędrówkę by odnaleźć Archenów i poprosić ich o pomoc. Czy dotrą do celu? Czy uda im się powstrzymać szerzące się w zastraszającym tempie zło pod postacią virionu? Odpowiedzi na te pytania znajdują się w debiutanckim dziele Joanny Patrzylas pt. "Virion".

Jakież było moje zdziwienie, gdy po przeczytaniu zalewie kilku pierwszych zdań wykreowany przez Joanne Patrzylas świat  całkowicie mnie pochłaniał i nie dał wrócić do rzeczywistości przez parę dobrych dni. Ten mały sukces jaki autorka osiągnęła może zawdzięczać tylko i wyłącznie samej sobie i swojemu talentowi pisarskiemu, który bądź co bądź z przymknięciem oka na niektóre błędy mnie zachwycił. Styl pisania Joanny Patrzylas określę jako plastyczny, klimatyczny, prosty, aczkolwiek nie prymitywny. Poszczególne postacie miały swój własny sposób wypowiadania się, co świadczy o niezwykle kreatywnym myśleniu i postrzeganiu świata fantasy przez autorkę. Dodatkowym atutem tej pozycji jest używanie przez debiutującą pisarkę pojęć, które już wyszły z mody, a które nadmiernie używane były w średniowieczu. Ponadto zachwyciły mnie starożytne nikomu nie znane języki, którymi posługiwały się istoty nie z tej ziemi. Nie mogę zapomnieć również o barwnych postaciach, które podbiły moje serce. Ale o nich nieco więcej przeczytacie w kolejnych akapitach mojej recenzji. 

"Czar magicznej chwili zamknęła w swym sercu jak drogocenną pamiątkę, po którą sięga się w chwilach samotności" 

-Joanna Patrzylas-
"Virion"
238 strr. 

Z niespotykana już ciekawością i ze szczegółami zostały opisane krajobrazy oraz widoki, które wpływały na wyobrażenie sobie przez czytelnika świata fantastycznego jaki chciała nam przedstawić autorka. W książce przeważają dwa wątki: wyprawa Kenrila i załogi, której celem jest odnalezienie starożytnego ludu Archenów, oraz wyprawa jego młodszego brata i jego przyjaciela w celu zniszczenia zielonej poświaty jaką jest Virion. Wątki prowadzone są równolegle na płaszczyźnie różnorakich krain takich jak wspaniała kraina zamieszkiwana przez wspomnianych Archenów. Akcja rozgrywa się również w osadzie Thymen oraz w grodzie księżniczki Jewiry, której to ojciec zniknął w tajemniczych okolicznościach. Nie zabraknie też wątku romantycznego, który to na szczęście nie zajmuje dużo miejsca w książce i nie jest on wysunięty na pierwszy plan. Cieszę się, że autorka stworzyła książkę fantasy z krwii i kości, dodając tematycznie miłość, ale osadzając ją nie na drugim, lecz na trzecim planie. Stanowi to urozmaicenie szczególnie dla tych, którzy lubują się w podobnych klimatach.

"Virion" jest nie tylko świetną literaturą fantasy, ale również znakomicie odnajduję się w znanych i lubianych przez dzieci i młodzież przygodówkach. Tutaj cały czas coś się dzieje, nie ma miejsca na znużenie się poznawanymi treściami. Bohaterów spotykają niebezpieczne przygody, które na szczęście brzmią w tym wszystkim realistycznie. Nie są naciągane, są dobrze przemyślane i skonstruowane. Niejednokrotnie autorce udało się zbudować napięcie, ponieważ nie byłam do końca pewna czy bohaterom uda się wyjść z opresji bez szwanku.  To co mnie zdziwiło, to fakt, że w książce przeważały postacie, które były dobre. Nie napotkałam się na żaden czarny charakter, którego mogłabym podziwiać i zapamiętać. Prawda jest taka, że uwielbiam czarne charaktery i najbardziej to zawsze ich poszukuję w książkach. Jednak to spostrzeżenie jest czysto subiektywne i zależy od preferencji danego czytelnika. Absolutnie nie wpływa to na gorszy odbiór przeze mnie tej pozycji. W książkach fantasy jak i zarówno w przygodówkach zazwyczaj jest tak, że występuje dobro i zło i przeważnie to właśnie dobro wygrywa a zło przegrywa. Tutaj również mamy zło w postaci virionu, jednak książka ma otwarte zakończenie i tak naprawdę czytelnik nie dowiaduje się czy wygrało zło czy też dobro, co jeszcze bardziej mnie zaintrygowało i sprawiło, że z niecierpliwością czekam na kontynuacje "Virionu". 

Na koniec wspomnę jeszcze o szkicach, które być może nie są dziełami sztuki, a stanowią naprawdę miły i przyjemny dodatek do pozycji. Prawdopodobnie są one autorstwa Joanny Patrzylas co sprawia, że książka nabiera jeszcze bardziej osobistego kształtu. 

Jestem z tej pozycji naprawdę bardzo zadowolona. Już dawno tak dobrze nie spędziłam czasu przy książce. Przypomniała mi ona jak dobra rzeczą jest fantastka i napomniała mnie, żebym częściej sięgała po ten gatunek. Z czystego serca polecam tą książkę dosłownie każdemu. Przypuszczam, że spodoba się nie tylko młodzieży i dorosłym osobnikom, ale również i dzieciom, ze względu na to iż w książce pojawiają się przedstawiciele młodego pokolenia. Jeszcze raz polecam szczególnie tym, którzy lubują się w książkach o charakterze fantastycznym i przygodowym. Z pewnością się nie zawiedziecie!

MOJA OCENA: 8/10
(bardzo dobra) 

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res

Fakt ten nie miał żadnego wpływu na treść powyższej recenzji. 

Recenzja dostępna również na:

środa, 17 czerwca 2015

Evanna Shamrock "Signum Sanguinem. Mrok"


AUTOR: Evanna Shamrock
TYTUŁ: Signum Sanguinem Mrok
WYDAWNICTWO: Novae Res
ROK WYDANIA: 2015
ILOŚĆ STRON: 247
GATUNEK: Fantasy, fantastyka
CENA: 29 zł

W ostatnich miesiącach, a może nawet latach rzadko bywały okazję, kiedy to mogłam zagłębić się w powieść, która oferowała mi zagadnienia z gatunku fantasy. Jest to przede wszystkim wina braku czasu wynikającego z ciągłej nauki. Sama się sobie dziwię, że potrafiłam wytrzymać tyle czasu bez przeczytania jakiejkolwiek książki fantasy. Rozpoczynając swoją przygodę z książkami tylko i wyłącznie interesowały mnie te, które mieściły się w ramach tego gatunku. Pragnę przedstawić moim Czytelnikom w dzisiejszym poście książkę o dość dziwnym tytule "Signum Sanguinem", która miała stanowić dla mnie przyjemną odskocznie od literatury z którą w ostatnich miesiącach czytałam. Warto również wiedzieć, że zbytnio nie zastanawiałam się nad tą książką. Stąd też moje oczekiwania co do niej były wręcz zerowe. Mój wybór kierowałam tym, iż przypisano jej łatkę /fantastyki/. Czy taki spontaniczny wybór wyszedł mi na dobre? 

Opis fabuły, który znajduje się na okładce niewiele nam mówi. Dostajemy informacje o miejscu akcji, o mieście, które nosi wdzięczną nazwę Auditum. Nie jest to zwyczajne miasto. Od kilku dobrych lat dzieją się w nim dość dziwne i budzące grozę wśród jego mieszkańców rzeczy. Ludzie, zwłaszcza nastolatkowie znikają bezpowrotnie. Punktem kulminacyjnym wydarzeń zdaje się stanowić samobójstwo, które dodatkowo wstrząsa mieszkańcami Audiutum i utwierdza ich w przekonaniu iż w ich okolicy coś jest nie tak. Tworzą się dwie grupy ludzi. Jedni z nich wierzą, że wszystkie te wydarzenie nie są ze sobą połączone. Natomiast drudzy są świecie przekonani, że z pewnością nie jest to przypadek i zdarzenia, którymi są świadkami muszą się w jakiś sposób wiązać. Któż z nich ma rację? 

Głównym bohaterem książki jest 17-nastoletni Jojo niemający nikogo bliskiego oprócz swojego kota. Stara się trzymać od ludzi z daleka i pomieszkuje w ruinach starych domostw. Nastolatek ukrywa jeden ze swoich wielkich sekretów i z pewnością to stanowi główną przyczyną nienawiści do ludzi i trzymania się od nich z daleka. Całe jego życie zmienia się pod wpływem wizji, które zaczynają go coraz częściej nękać. Spotyka na swojej drodze grupę ludzi, którzy również zdają się być dziwni, inni co on i tak jak Jojo, chcą odkryć tajemnice masowych zniknięć nastolatków. Od Jojo zależy czy zdecyduje się pomóc, czy skaże się na śmierć...

Prawda jest taka, że nie miałam pojęcia w jaki sposób należałoby przybliżyć Wam fabułę tej powieści, gdyż po przeczytaniu tej pozycji sama nie wiem o co w niej właściwie chodziło. Zdecydowanie jest to książka niekonwencjonalna i już na wstępie muszę przekazać Wam informację iż nie każdemu przypadnie ona do gustu. Jednak ja zapisuje się do grupy tych osób, dla których ta książka była dziwnym, ale przede wszystkim przyjemnym i nowym doświadczeniem, którego ani przez chwilę nie pożałowałam. 

 Styl pisania Evanny Shamrock stoi na przyzwoitym poziomie. Co to oznacza? Jej pióro jest wyrobione dostatecznie dobrze, żeby zachęcić czytelnika, a przede wszystkim zaintrygować go przedstawionymi wydarzeniami na tyle dobrze, aby chciał on czytać i poznawać coraz to nowe sekrety jakie skrywa książka i jej główny bohater. Autorka z każdą kolejną stroną coraz bardziej zachęcała mnie do poznania jej całościowego zamysłu. Muszę również przyznać, że były momenty trudne, gdyż Shamrock momentami po prostu zrywała z jednym wątkiem i błyskawicznie przeskakiwała na następny zostawiając mnie z myślami pełnymi wątpliwości. W pewnym momencie naprawdę nie wiedziałam, który wątek jest tym głównym wątkiem i na czym powinnam najbardziej się skupić. Było to rozpraszająca, jednak w ostateczności całość odbieram jak najbardziej na plus, gdyż pomimo tego całego mętliku i chaosu debiut tej młodej pisarki miał coś w sobie. Myślę, że przede wszystkim chodzi tu o klimat, oraz o aurę pewnej tajemniczości i mistyki, którą bardzo sobie cenie zwłaszcza w książka fantasy. 

Chwała autorce i Wydawnictwu za wprowadzenie krótkich rozdziałów, oraz ich tytułów! Zauważyłam, że coraz rzadziej można spotkać się z tak bardzo potrzebnym i pożądanym przez nas Czytelników rozwiązaniem. Ciekawym urozmaiceniem są również rysunki, prawdopodobnie wykonane przez samą autorkę utrzymane w stylu mangi. Bardzo szanuje również życiowe cytaty, których w tej książce było sporo i które wielokrotnie zmuszały mnie do refleksji. 

Kończąc moje wypociny, chciałabym Was poinformować, że debiut tej 19-letniej autorki być może nie zwali Was z nóg, ale jeżeli oczekujecie czegoś lekkiego, czegoś co posiada barwnych bohaterów i ciekawą choć miejscami chaotyczną fabułę to zapraszam Was w takim razie do lektury "Signum Sanguinem". Osobiście czekam na dalsze poczynania autorki i deklaruję, że z chęcią przeczytam jej kolejną książkę. Tymczasem jestem ciekawa czy zostaliście przeze mnie zachęcani, czy wręcz przeciwnie. Odpowiedź zostawcie w komentarzu. 

MOJA OCENA: 6/10 

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res

Fakt ten nie miał wpływu na moją recenzję. 

Recenzję przeczytasz również na: 
lubimyczytać