Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przygodowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przygodowy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 lipca 2017

"Everest" Odd Harald Hauge


Znacie to uczucie, kiedy już sama okładka zachęca do sięgnięcia po dany tytuł? Powszechnie wiadomo, że nie powinno oceniać się książki po okładce, ale nie ukrywajmy, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze, a przecież książka nie potrafi mówić, na pierwszy rzut oka, nie wiemy, co w niej jest zawarte, nie zakochamy się w wypowiedzianych przez nią słowach. Dlatego też to okładka jest elementem, który niejednokrotnie decyduje o tym, czy dana pozycja zostanie przez nas przeczytana. Szata graficzna może jednak okazać się jedynie złudzeniem, które oszukuję odbiorcę, zachęca niczym złowieszcza bestia pod przykrywką pięknej otoczki.


czwartek, 22 czerwca 2017

Hobbit: Niezwykła podróż - reż. Peter Jackson


Swego czasu Hobbit był jednym z najbardziej oczekiwanych filmów nie tylko przez fanów prozy Tolkiena. Jak wielu z Was zapewne wie, Hobbit: Niezwykła podróż jest pierwszą z trzech ekranizacji dzieła, które poprzedza wydarzenia zawarte we Władcach Pierścieni. Pamiętam jak dziś kolejki do kin, niekończące się kolejki. Ludzie mieli tylko jeden cel: ponownie wybrać się w podróż do Śródziemia. Po latach film możemy zobaczyć w telewizji, a że stacja TVN postanowiła wyemitować w pierwszej kolejności ekranizację Hobbita, a następnie Władców Pierścieni postanowiłam nadrobić zaległości i zrecenzować dla Was wszystkie części, choć obejrzałam je już wielokrotnie i znam je niemal na pamięć. 

czwartek, 23 lipca 2015

Joanna Patrzylas "Virion"


AUTOR: Joanna Patrzylas
TYTUŁ: Virion
WYDAWNICTWO: Novae Res
ROK WYDANIA: 2015 
ILOŚĆ STRON: 260
GATUNEK: fantasy,fantastyka, przygodówka,science fiction
SUGEROWANA CENA: 29 zł

 Fantastyka stanowi gatunek literacki, który jest bardzo bliski mojemu sercu. Pamiętam te dziecięce marzenia, wyobrażenia i sny, w których główną rolę odkrywały postacie, istoty i miejsca nie z tego świata. Myślę, że to właśnie przez te dziecięce fantazje do dziś została we mnie tak wielka sympatia, którą darzę fantastykę. Nie dziwne więc, że tak chętnie po nią sięgam i z wielkim zapałem podchodzę do lektury danego tytułu z tego gatunku. Musze niestety przyznać się 
 do tego, że coraz rzadziej mam przyjemność sięgać po coś co lubię stąd tak duże zaległości jeżeli chodzi o ten gatunek. Dlatego bardzo ucieszyła mnie wiadomość możliwości zrecenzowania książki pt. "Virion". Oczekiwałam pasjonującego powrotu do świata magii, cudownych istot. Czy to dostałam? Recenzja pokaże. 

"(..) każdy z Was jest częścią Wszechświata, w każdym z Was cały Wszechświat się mieści"

- Joanna Patrzylas-
"Virion" 
str.19

 Akcja powieści toczy się w osadzie o nazwie Thymen. Mamy trzecie millenium po Chrystusie. Jest to czas, w którym to ludzkość, z powodu tragicznej zakłady sprzed tysiącami lat, cofnęła się cywilizacyjnie do wieków średnich. Gród, stanowi społeczność pełną spokojnych i życzliwych sobie Thymeńczyków. Z niewiadomych dla nikogo powodów atmosfera w grodzie zaczyna się zmieniać. Zmiany te objawiają się niespotykanymi zachowaniami tutejszej ludności m.in. kradzieże, agresja, wzajemna wrogość. Jak się okazuje powodem tych niepokojących wydarzeń jest tytułowy virion czyli zielona mgła, która wydziela się z głębi ziemi, obezwładniając ludzkie umysły i wydobywając z człowieka okrutna stronę jego natury. 

"Nadzieja rozbudzona ptasim trelem przytłoczona została przygnębiającą aurą"

-Joanna Patrzylas-
"Virion"
222 str

Archeni - prastary lud, który jako jedyny nadal żyję w harmonii z naturą i w zgodzie ze Źródłem stanowi ostatnią deskę ratunku. Grupa dzielnych, mężnych i prawych Thymeńczyków pod wodzą syna władcy grodu - Kenrila - udaje się w niebezpieczną, pełną zaskakujących przygód wędrówkę by odnaleźć Archenów i poprosić ich o pomoc. Czy dotrą do celu? Czy uda im się powstrzymać szerzące się w zastraszającym tempie zło pod postacią virionu? Odpowiedzi na te pytania znajdują się w debiutanckim dziele Joanny Patrzylas pt. "Virion".

Jakież było moje zdziwienie, gdy po przeczytaniu zalewie kilku pierwszych zdań wykreowany przez Joanne Patrzylas świat  całkowicie mnie pochłaniał i nie dał wrócić do rzeczywistości przez parę dobrych dni. Ten mały sukces jaki autorka osiągnęła może zawdzięczać tylko i wyłącznie samej sobie i swojemu talentowi pisarskiemu, który bądź co bądź z przymknięciem oka na niektóre błędy mnie zachwycił. Styl pisania Joanny Patrzylas określę jako plastyczny, klimatyczny, prosty, aczkolwiek nie prymitywny. Poszczególne postacie miały swój własny sposób wypowiadania się, co świadczy o niezwykle kreatywnym myśleniu i postrzeganiu świata fantasy przez autorkę. Dodatkowym atutem tej pozycji jest używanie przez debiutującą pisarkę pojęć, które już wyszły z mody, a które nadmiernie używane były w średniowieczu. Ponadto zachwyciły mnie starożytne nikomu nie znane języki, którymi posługiwały się istoty nie z tej ziemi. Nie mogę zapomnieć również o barwnych postaciach, które podbiły moje serce. Ale o nich nieco więcej przeczytacie w kolejnych akapitach mojej recenzji. 

"Czar magicznej chwili zamknęła w swym sercu jak drogocenną pamiątkę, po którą sięga się w chwilach samotności" 

-Joanna Patrzylas-
"Virion"
238 strr. 

Z niespotykana już ciekawością i ze szczegółami zostały opisane krajobrazy oraz widoki, które wpływały na wyobrażenie sobie przez czytelnika świata fantastycznego jaki chciała nam przedstawić autorka. W książce przeważają dwa wątki: wyprawa Kenrila i załogi, której celem jest odnalezienie starożytnego ludu Archenów, oraz wyprawa jego młodszego brata i jego przyjaciela w celu zniszczenia zielonej poświaty jaką jest Virion. Wątki prowadzone są równolegle na płaszczyźnie różnorakich krain takich jak wspaniała kraina zamieszkiwana przez wspomnianych Archenów. Akcja rozgrywa się również w osadzie Thymen oraz w grodzie księżniczki Jewiry, której to ojciec zniknął w tajemniczych okolicznościach. Nie zabraknie też wątku romantycznego, który to na szczęście nie zajmuje dużo miejsca w książce i nie jest on wysunięty na pierwszy plan. Cieszę się, że autorka stworzyła książkę fantasy z krwii i kości, dodając tematycznie miłość, ale osadzając ją nie na drugim, lecz na trzecim planie. Stanowi to urozmaicenie szczególnie dla tych, którzy lubują się w podobnych klimatach.

"Virion" jest nie tylko świetną literaturą fantasy, ale również znakomicie odnajduję się w znanych i lubianych przez dzieci i młodzież przygodówkach. Tutaj cały czas coś się dzieje, nie ma miejsca na znużenie się poznawanymi treściami. Bohaterów spotykają niebezpieczne przygody, które na szczęście brzmią w tym wszystkim realistycznie. Nie są naciągane, są dobrze przemyślane i skonstruowane. Niejednokrotnie autorce udało się zbudować napięcie, ponieważ nie byłam do końca pewna czy bohaterom uda się wyjść z opresji bez szwanku.  To co mnie zdziwiło, to fakt, że w książce przeważały postacie, które były dobre. Nie napotkałam się na żaden czarny charakter, którego mogłabym podziwiać i zapamiętać. Prawda jest taka, że uwielbiam czarne charaktery i najbardziej to zawsze ich poszukuję w książkach. Jednak to spostrzeżenie jest czysto subiektywne i zależy od preferencji danego czytelnika. Absolutnie nie wpływa to na gorszy odbiór przeze mnie tej pozycji. W książkach fantasy jak i zarówno w przygodówkach zazwyczaj jest tak, że występuje dobro i zło i przeważnie to właśnie dobro wygrywa a zło przegrywa. Tutaj również mamy zło w postaci virionu, jednak książka ma otwarte zakończenie i tak naprawdę czytelnik nie dowiaduje się czy wygrało zło czy też dobro, co jeszcze bardziej mnie zaintrygowało i sprawiło, że z niecierpliwością czekam na kontynuacje "Virionu". 

Na koniec wspomnę jeszcze o szkicach, które być może nie są dziełami sztuki, a stanowią naprawdę miły i przyjemny dodatek do pozycji. Prawdopodobnie są one autorstwa Joanny Patrzylas co sprawia, że książka nabiera jeszcze bardziej osobistego kształtu. 

Jestem z tej pozycji naprawdę bardzo zadowolona. Już dawno tak dobrze nie spędziłam czasu przy książce. Przypomniała mi ona jak dobra rzeczą jest fantastka i napomniała mnie, żebym częściej sięgała po ten gatunek. Z czystego serca polecam tą książkę dosłownie każdemu. Przypuszczam, że spodoba się nie tylko młodzieży i dorosłym osobnikom, ale również i dzieciom, ze względu na to iż w książce pojawiają się przedstawiciele młodego pokolenia. Jeszcze raz polecam szczególnie tym, którzy lubują się w książkach o charakterze fantastycznym i przygodowym. Z pewnością się nie zawiedziecie!

MOJA OCENA: 8/10
(bardzo dobra) 

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res

Fakt ten nie miał żadnego wpływu na treść powyższej recenzji. 

Recenzja dostępna również na:

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Przez szpony wyrwane czyli co kruczysko ostatnio widziało cz. 3 + pomóż Zuzi, dziewczynce ze skóry utkanej z cierpienia!




Witajcie!
  Ale miałam ostatnio zastuj na moim blogu. Napisałam dość szczery i pesymistyczny post, a potem znikłam. Bałam sie, że ktoś z Was pomyśli, że nie wytrzymałam presji rzeczywistości i że z niknełam z tego świata. Ale nic z tych rzeczy - jestem wciąż wśród żywych. Moja obecność spowodowała była po prostu brakiem czasu. Póki co mam za dużo na głowie i poświęcam się pomocy pewnej starszej osoby. 
  Jeżeli o pomocy już mowa to mam do Was ogromną prośbe. Przeczytałam na jednym z blogów informacje o Zuzi, która potrzebuje natychmiastowej pomocy finansowej. Pomóc może jej nawet 10 zł, ponieważ współnymi siłamy możemy uzbierać te 2 697 115 35 zł na niezbędną dla jej dalszego funkcjonowania operacji. Dziewczynka cały czas cierpi, bez względu na to co w danej chwili robi.Jej skóra jest źródłem całego cierpienia. Możemy temu zapobiec i pozwolić jej żyć bez bólu. Jest możliwosć przeprowadzenia kosztownej operacji w Stanach Zjednoczonych, na którą rzecz jasna potrzebne są finanse. Być może Ty nie będziesz mógł bezpośrednio pomóc, ale możesz przekazać tą informacje dalej. Wklejam link: https://www.siepomaga.pl/nomorepain, na którym znajdują się dokładne informacje o chorobie Zosi, a także reportarz, który pojawił się na atnenie TVP 1.  Poprzez tą stronkę możecie również wesprzeć akcje i wpłacić obojętnie jaką sumę na rzecz operacji. Nie bądź obojetny! Mam nadzieję, że ktoś z Was ktokolwiek weźme sobie los Zosi do serca i zrobi wszystko co w jego mocy, aby ulżyć jej cierpieniu. 


***


TYTUŁ: King Kong
REŻYSERIA: Peter Jackson
CZAS TRWANIA:  3 godz.  7 min
GATUNEK: fantasy, melodramat, przygodowy
PRODUKCJA: Niemcy, Nowa Zelandia, USA
PREMIERA: 5 grudzień 2005 rok
MOJA OCENA: 8/10
GŁÓWNE ROLE:
Naomi Watts
Jack Black
Adrien Brody 

Czas Wielkiego Kryzysu w Stanach Zjednoczonych. Aktorka Ann Darrow nie ma pracy i pieniędzy nawet na jedzenie. Z pomocą przychodzi jej filmowiec Carl Denham. Carl jest sfrustrowany, bo producenci chcą obciąć budżet jego nowego, jeszcze nie niedokończonego filmu. Reżyser wykrada więc jedyną istniejącą kopię swojego filmu i kompletuje ekipę tak, by zdążyć na statek "S.S. Venture", odchodzący wieczorem z portu. Denham chce udać się na owianą legendą Wyspę Czaszek, położoną na Pacyfiku. Tam chce znaleźć atrakcyjne plenery do filmu. Wraz z nim na statek wsiadają m.in. Ann, która dostała główną rolę i scenarzysta Jack Driscoll. Kiedy w końcu udaje się im dotrzeć na wyspę, okazuje się, że nie bez powodu jest ona owiana mgłą tajemnicy. Żyją tam bowiem stwory, które powinny już dawno wyginąć - olbrzymie tyranozaury i wielki, liczący 9 m wysokości, goryl.

Na film natrafiłam w pewną leniwą niedziele. Emitowano go na jednym z kanałów. Co prawda ominął mnie początek, ale zdecydowaną większość filmu obejrzałam i muszę przyznac, że całkiem mi się podobał. Za każdym razem odpychałam od siebie chęć obejrzenia tego filmu, ponieważ nigdy jego fabuła mnie do siebie zwyczajnie nie przekonywała. Teraz żałuje, że nie obejrzałam go wcześniej. Jest to jak najbardziej udany film przygodowy, w którym akcja ciągla gna do przodu. Myślę, że jest to kino dla cąłej rodziny, gdyż nawet mój 5-letni brat zainteresował się, być może nie samym  King- Kongiem a dinozaurami, które mają swoje pięć minut.
Pretekstem do obejrzenia tego filmu był również sam Peter Jackson,,  którego znam i podziwiam głównie za niesamowitych i widowiskowych "Władców Pierścieni" oraz za "Hobbita". Oczywiście te dwa ostanie dzieła są o wiele lepsze niż "King-Kong", ale naprawdę przyjemnie spędziłam czas przy seansie. 
Spodobała mi się rola Naomi Watts, jednak bardzo chcę równiez obejrzeć nieco starszą wersje "King-Konga", w której gra uwielbiana przeze mnie Jessica Lange. Jeżeli ktoś z Was oglądał tą starszą wersję to bardzo prosze o napisanie czy jest warta obejrzenia. Tymczasem jak najbardziej polecam Wam "King- Konga" z 2005 roku. Ciekawe rozwiązanie na nudne, niedzielne popołudnia. 


***



TYTUŁ: Zgromadzenie
| The Gathernig | 
REŻYSERIA: Brian Gilbert
CZAS TRWANIA:  1 godz.  32 min
GATUNEK: horror
PRODUKCJA: Wielka Brytania
PREMIERA: 2003 rok - Świat
2004 rok - Polska
MOJA OCENA: 6/10
GŁÓWNA ROLA:
Christina Ricci

W ruinach starego kościoła z I w.n.e., przypadkowo odkryto niesamowite rzeźby i malowidła przedstawiające Ukrzyżowanie z zupełnie innej perspektywy . Zamiast figury Jezusa Chrystusa, wyrzeźbiono kilkanaście postaci, które przyglądały się tamtym wydarzeniom. Co dziwniejsze, te same osoby widziano przez ostatnich 2000 lat zawsze tam, gdzie działo się coś złego. Teraz pojawiają się znowu. Widzi je tylko młoda Amerykanka - Cassie. Czy oznacza to, że Cassie ma halucynacje czy jest to raczej zwiastun kolejnej tragedii? 

Pamietam ten film z dzieciństa. Moi rodzice bardzo czesto oglądali swego czasu horrory, a ja byłam zbyt ciekawska żeby nie spojrzeć. Strach miał dla mnie wtedy znaczenie moblizujące. Nadal lubię się bać. Pewnego dnia przypomniałam sobie o tej produkcji i pomyślałam sobie, że miło byłoby odświeżyć sobie wspomnienie z okresu beztroskich lat. Przypominam sobie, że gdy go pierwszy raz oglądałam byłam nim zachwycona. Drugim razem niestety już tak nie było. Jako horroromaniaczka mam corz większe oczekiwania co do filmów grozy i również krytycznym okiem patrze na takie produkcje. Jednego "Zgromadzeniu" nie mogę odmówić. Nadal posiada ten sam klimat, który pamiętam z czasów dzieciństwa. Jest naprawdę intrygujący od pierwszej sceny. Fabua również na dzień dzisiajszy wydaje mi się naprawdę ciekawa i pod jakimś względem orginalna, jednak ostatecznie czegoś zabrakło. Z pewnością jest to wina Christine Ricci, która wcieliła się w główną bohaterkę. Poprzez tą rolę udowodniła, że nie jest aktorką o dużych umiejętnościach. Bywała irytująca. Niestety wydaje mi się, że to właśnie ona miała znaczny wpływ na moją ostateczną ocenę, choć muszę przyznać, że bardzo intrryguje mnie jej osoba pod względem wyglądu zewnętrznego. 
Niemniej jednak nie żałuję, że odświeżyłam sobie tą produkcję. Bardzo wiele momentów po prostu zapamiętałam i efekt nie był już taki jak za pierwszym razem, ale bardzo polecam zainteresowanych , bo ma ona coś co naprawdę intryguję. Pragnę zaznaczyć, że nie jest to horror z krwi i kości. Powiedziałabym, że jest to raczej thriller z nutką grozy w tle. 



***


TYTUŁ: Między piekłem a niebem
| What Dreams May Come | 
REŻYSERIA: Vinvcent Ward 
CZAS TRWANIA:  1 godz.  53 min
GATUNEK: fantasy, melodramat 
PRODUKCJA: Nowa Zelandia, USA
PREMIERA: 1998 rok - świat
1999 rok - Polska
MOJA OCENA: 9/10
GŁÓWNA ROLA:
Robin Williams 

Ile trzeba uczucia, by pokonać Piekło - oto pytanie, które stawiają sobie widzowie oglądając "Między piekłem a niebem", Niezwykle sugestywną i wzruszającą zarazem wizję życia po życiu, wyróżnioną Oscarem za niesamowite wprost efekty specjalne. Po tragicznej śmierci dzieci w wypadku samochodowym Chris Nielsen (Robin Williams) skupia się na ratowaniu żony Annie (Annabella Sciorra), która popadła w manię samobójczą. Niestety, on również ginie w wypadku drogowym. Niebo, do którego się dostał, skomponowane jest z plastycznych wizji Annie. Wędrując po świecie jej obrazów odnajduje nie tylko wspomnienia szczęśliwych dni, ale i dusze. Tkwi teraz na samym dnie piekła, pogrążona w głębokim letargu. Czy Chris zdoła ją wyrwać z mrocznej odchłani? 

I oto kolejny film, który już raz kiedyś obejrzałam, ale czułam, że wtedy jeszcze nie dojrzałam, aby w pełni przeżyć tą historię, która po latach wywarł na mnie ogromne wrażenie. Wizja życia po życiu w tym filmie została moim zdaniem przedstawiona genialnie, jedynie zakończenie nie przypadło mi do gustu, ale patrząc na całość mysle, że moge wybaczyć to twórcą. Wydaje mi się, że jest to film, który koniecznie każdy powinienen obejrzeć. Wielokrotnie nie mogłam powstrzymac płaczu, a oglądając to widowisko towarzyszyła mi nadzieje, że być może to wszytko  co widzę jest prawdą i po śmierci spotkam osoby, na których bardzo mi zależało, a których już nie ma. Dająca nadzieję produkcja o piorunującym podłoży emocjonalnym z fantastycznym Robinem Williamsem w roli głównej. Zanany głównie z roli komediowych, w dramacie zagrał naprawdę mistrzowsko. 

CZARNY KRUK POLECA! 


***

TYTUŁ: Interstellar
REŻYSERIA: Christopher Nolan
CZAS TRWANIA:  2 godz.  49 min
GATUNEK: Sci - fi
PRODUKCJA: USA, Wielka Brytania
PREMIERA: 2014 rok
MOJA OCENA: 9/10
GŁÓWNA ROLA:
Matthew McConauhey
Anne Hathaway

Na skutek błędów popełnionych przez ludzkość w XX w. Ziemia staje na krawędzi zagłady. Nastąpił upadek państw, a ich rządy straciły władzę. Szczątkowo funkcjonująca gospodarka nie jest w stanie zapewnić ludziom nawet żywności. Gdy jednak odkryta zostaje możliwość podróżowania w czasoprzestrzeni, naukowcy wywodzący się z resztek organizacji NASA podejmują się jej zbadania, tym samym stając się ostatnią deską ratunku dla ludzi i ich planety. 

Gdy widze, że dany film mieści się w ramach gatunku Sci-fi uciekam gdzie pieprz rośnie. Pewnie tak byłoby i w przypadky "Interstellar", gdybym wiedziała, że należy on właśnie do tego gatunku. Byłabym naprawdę głupia, gdybym go nigdy nie obejrzała. Produkcja okazała się dla mnie przełomowa i sprawiła, że nieco bardziej odważnie będe teraz sięgac po filmy Sci-fi. Doskonale skonstruowana i zrealizowana fabuła. Potrafiłam się przy nim wzruszyć, kibicowałam głównym bohaterom, a to wszystko po to, aby dojść do fantastycznego finału, który okazał się jak najbardziej zaskakujący. Matthew McConauhey po raz kolejny udowadnia, że zaczyna robić coraz większą furore grając główne role. Okazuje się, że jest doskonałym aktorem. Naprawdę warto zapoznać się z tym filmem, nawet jeżeli tak jak ja sceptycznie podchodzicie do tego typu produkcji! 

CZARNY KRUK POLECA! 


Wszystkie opisy fabuły poszczególnych filmów pochodzą z filmwebu jak i również plakaty produkcji. Natomiast zwiastuny pochodzą z youtube. 


ZACHĘCAM RÓWNIEŻ DO WSTAWIANIU BANNERÓW NA SWOJEGO BLOGA, KTÓRE MAJĄ NA CELU SZERZYĆ INFORMACJE O POTRZEBNEJ POMOCY DLA ZUZI
https://www.siepomaga.pl/f/fundacja-siepomaga/c/2324/widgets