środa, 16 lipca 2014

Rafał Tomczak 'Dotyk przeznaczenia' część 1

AUTOR: Rafał Tomczak
TYTUŁ: Dotyk przeznaczenia
WYDAWNICTWO: Novae Res
GATUNEK: fantastyka, fantasy, science fiction
DATA WYDANIA: czerwiec 2014 (data przybliżona)
ILOŚĆ STRON: 236
CENA: 29 zł

  Czasami zostajemy zupełnie sami i to z różnych powodów. Wydaje mi się, że samotność szczególnie doskwiera nastolatkom, ponieważ czujemy się wtedy nie zrozumiani przez otoczenie tym samym izolując się od ludzi.

  Nasz szesnastoletni bohater od zawsze czuł się wyobcowany. Poznajemy go, kiedy zaczyna uczęszczać do Cesarskiej Akademii Aklorianu, w której, jak sądzi, czekają go kolejne lata samotności. Chłopiec dystansuje się od otoczenia, nie podejrzewając, że inni mogą czuć to samo. Kiedy jednak udaje mu się pokonać swój opór, odkrywa, jak dobrze jest mieć obok siebie przyjaciół. Dzięki nim Eregar odważniej stawia czoła niesamowitym wydarzeniom, które mają miejsce nad Oceanem.
  Do przeczytania tej książki zachęcił mnie właściwie główny bohater, ponieważ z opisu książki wywnioskowałam, że jest to bardzo nie zrozumiany chłopak, samotny, a do tego w moim wieku. Bardzo podobny do mnie. Czy Eregar mnie do siebie przekonał? I czy to wystarczyło do tego, aby książka mi się spodobała?
  Głównym celem książki jest przedstawienie młodzieży odrzuconej z powodu tak zwanego podziału na klasy. Wbrew pozorom arystokratka może przyjaźnić się ze zwykłymi ludźmi pomimo panujących zasad o czym przekonacie się czytając tą książkę. Sytuacja która miała miejsce w przypadku tej pozycji z pewnością ma też swoje odzwierciedlenie w naszym życiu codziennym. Bo tak naprawdę ile rodziców wie jak naprawdę jest w szkole? Jak jego dziecko jest tam traktowane? 
  Główny bohater Eregar nie jest typem człowieka, który będzie walczył o swoje. Zamiast walczyć, on się chowa, odpuszcza. Bardzo mało się udziela, rzadko możemy przeczytać z nim jakiś dialog. Chociaż narracja w książce nie jest prowadzona z jego perspektywy to i tak doskonale wiemy co czuje w danej chwili i co go boli. On ciągle pragnie być kimś innym, zbyt często porównuje się do innych. Bardzo bał się nawiązywać nowe przyjaźnie, aczkolwiek nie okazywał słabości innym. Gdy się denerwował trzymał swoje emocje w sobie, a dopiero późną nocą płakał. Eregar był goblinem i z tego powodu nie za bardzo mogłam sobie go wyobrazić. To on był stworem czy zwykłym człowiekiem? Do tej pory nie wiem. Bardzo żałuje, że autor nie opisał przeszłości bohaterów. Jak już wiecie, poznajemy go jak zaczyna swoją edukacje w Akademii Aklorianu. Nic nie wiemy na temat tego co było przedtem. Jestem z natury ciekawa i jak dla mnie fajnie by było gdyby autor gdzieś tam powoli odkrywał przed czytelnikiem jego przeszłość. No chyba, ze była taka nudna, że nic o niej nie należało napisać.
  Nie wiem czemu, ale od początku miałam wrażenie, ze autor zainspirował się Hogwartem, być może odniosłam błędne wrażenie, za co już teraz przepraszam, bo nie chciałabym nic zarzucać autorowi. Po prostu niektóre postacie, były miejscami podobne do postaci znanych mi z serii o Harrym Potterze. Tak samo z wydarzeniami, czy też pomieszczeniami. Ale o tym tylko tak wspominam...
  Dla niektórych bardzo irytujące mogły być lekcje, w których uczestniczy Eregar. Są one bardzo dokładnie opisane, dzięki czemu poznajemy wykreowany świat w książce. Początkowo byłam tym bardzo zafascynowana, bo autor wymyślił całkiem ciekawą historie i nazwy różnych miejsc. Potem niestety zaczęło mnie to nudzić i starałam się miejscami ich już po prostu nie czytać. Ogólnie cała akcja toczy się wokół szkoły, życia codziennego, a także tych właśnie lekcji. Gdzieś tak w środku książki byłam znudzona, bo nic się nie działo. Dopiero pod koniec akcja nabrała tempa no i w końcu choć przez chwile bałam się o głównych bohaterów. Moim zdaniem powinno być zdecydowanie więcej akcji i dynamiki w tej historii. Cały czas myślałam, że książka ma jakiś inny cel niż tylko kłopoty jakie wynikały w przyjaźni. Pod koniec dopiero ujawnił się jakiś podział na dobro i zło i odkryłam, ze może w przyszłości coś się dziać. Z pewnością to miało zachęcić czytelnika do przeczytania kolejnych części tej książki, co z chęcią uczynię, bo pomimo wszystkiego jestem ciekawa. Być może autor mnie zaskoczy i w następnej części ciągle będzie się coś dziać? Nigdy nie wiadomo :) 
  Książka zdecydowanie porusza bardzo ważny problem, który jest i będzie wciąż aktywny w naszym społeczeństwie. Chodzi oczywiście o brak akceptacji ze strony rówieśników. Szczególnie to zjawisko możemy zaobserwować w szkołach. Z resztą każdy z nas przez to kiedyś przechodził, oczywiście nie wszyscy byliśmy gnębieni, ale z pewnością byliśmy świadkami takich zachowani. 
  Książkę polecam młodzieży, nawet tej co chodzi jeszcze do podstawówki. Pióro autora jest lekkie i przyjemne, co z pewnością spodoba się tej grupie wiekowej. Jak dla mnie książka była średnia, ale chyba już też jestem za stara. 


MOJA OCENA: 6/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res

Pozdrawiam!
-Alice 


niedziela, 13 lipca 2014

ENGLISH MATTERS | BUSINESS ENGLISH

  Dzisiaj mam dla Was coś zupełnie nowego. Nigdy nie miałam okazji recenzować żadnego czasopisma, więc jest to też dla mnie pewnego rodzaju wyzwanie. Uwielbiam czytać gazety, wole to niż internetowe portale. Dlatego bez wahania zgodziłam się recenzować czasopisma Wydawnictwa Colourful. Jest to nie tylko świetna forma nauki obcych języków (w moim przypadku języka angielskiego), ale także dzięki czasopismom poznajemy obcą kulturę i ciekawe miejsca.  Mam dla Was dwa czasopisma tego Wydawnictwa. Oba pomagają w nauce języka angielskiego.
Na początku chciałabym przedstawić Wam magazyn ENGLISH MATTERS.
Co w nim znajdziemy?
W dziale THIS AND THAT mamy nieco informacji matematycznych, czyli jak po angielsku jest np. jedna druga, jak nazywamy matematyczne symbole itp. 
Mamy coś na poprawę humoru czyli nazwy produktów, które być może nas rozbawią.
PEOPLE AND LIFESTYLE
Bardzo ciekawy artykuł o  nowoczesnej architekturze  i budynkach, które mogą budzić podziw. Wzmianka min. o bibliotece w Kansas, która z zewnątrz wygląda jak obrócone grzbietem książki. 
W tym dziale również opisana została historia nauczycielki, która jest także tatuażystką. Krótki wywiad. 
Następnie coś o Lorde czyli młodej piosenkarce. Opisana została jej kariera od samego początku. Tu muszę coś dodać.. Ten artykuł zmienił nieco moje zdanie na temat tej artystki, oczywiście na plus. W gratisie dostaliśmy wnikliwe tłumaczenie jednej z piosenek Lorde. 
CULTURE
Co nieco o różnicach między Brytyjczykami a Anglikami.
Bardzo podobał mi się artykuł zatytułowany Bad Boys, który opisuje czterech mężczyzn, którzy kiedyś dopuścili się jakieś zbrodni. 
LANGUAGE
Tu znajdziemy nieco informacji o prywatnych nauczycielach języka angielskiego. Artykuł odpowiada na kilka ważnych i istotnych pytań. 
SCIENCE
Co nieco o naszym IQ i czy to tak naprawdę jest ważne. Przyznam, ze ten artykuł przysporzył mi najwięcej problemów. 
TRAVEL
Wyruszamy na Maltę. Poznajemy walory tej wyspy. Następny kierunek Wielka Brytania. Poznajemy ciekawe miejsca o których nie miałam bladego pojęcia. 
CONVERSATION MATTERS
Gratka dla tych, którzy lubią filtrować. Przedstawiono kilka sytuacji, w których każdy może się znaleźć podczas randki, a także zwykłej codziennej rutyny
LEISURE
Dowiemy się co oglądają Brytyjskie nastolatki. 
   Po przeczytaniu całego czasopisma jestem bardzo zadowolona. Poznałam wiele ciekawych słówek, które zawsze są wyjaśnione obok tekstu, więc nie macie się o co martwić. Każdy, kto posiada tą gazetę może ściągnąć sobie listę tych słówek, a następnie wydrukować. Dodatkowo jest możliwość odczytania artykułów w formacie mp3. Zachęcam Was do kupienia tej gazety, ponieważ ona naprawdę pomaga w nauce języka angielskiego. 
CENA: 9.50 zł


BUSINESS ENGLISH jest w porównaniu do ENGLISH MATTERS bardziej rozbudowany. Artykuły są dłuższe, a niektóre słówka trudniejsze. 
Czasopismo jest grubsze i droższe, a jej głównym celem jest nauczenie nas wszystkiego o biznesie oczywiście po angielsku. 
IN BRIEF 
Artykuł o reklamie i ciekawym kanale DogTV
INTERNATIONAL
Co nieco o niemieckim eksporcie. 
W tym dziale bardzo spodobał mi się artykuł o Szkocji. Daniel Sandford oprowadza nas po jak się okazuje pięknym miejscu. 
Kolejnym artykułem, który również mi się spodobał  była krótka opowieść o transporcie żywności.
COVER STORY
Artykuł zatytułowany To Haven or Have Not jest głównie o podatkach. Moim zdaniem może to zainteresować głównie dorosłe osoby. 
BUSINESS PROFILE
Tutaj znajdziemy ciekawy tekst o Bubble Tea, z którym warto się zapoznać.
BUSINESS WOMAN
Artykuł, który najbardziej mi się spodobał jest o znanej nam wszystkim Lady Gaga. Podobnie jak w przypadku Lorde, ten artykuł zmienił moje zdanie na temat tej artystki. Znajdziecie co nieco o początkach jej kariery, a także jej fanach. Okazuje się, że Lady Gaga to całkiem mądra bizneswoman. 
BUSINESS TRENDS
Coś dla osób interesujących się gotowaniem i znanymi szefami kuchni.
No i oczywiście artykuł, który każdemu molowi książkowemu przypadnie do gusty, czyli odwieczne pytanie co lepsze E-book czy tradycyjna forma książki. 
MONEY 
Poznamy takie grube ryby jak Car Nicholas II czy też Henry Ford. Małe cofniecie się w czasie.
TRAVEL
Tym razem poznamy Portugalię wraz z jej pięknymi krajobrazami. 
TECHNOLOGY
Coś o sztucznej inteligencji i o tym jaki będzie miała ona wpływ w przyszłości. 

Dodatkowo na samym końcu gazety znajdziemy BUSINESS LANGUAGE będziemy mogli poćwiczyć i sprawdzić nasze umiejętności.

Wydaje mi się , że ta gazeta nie spodoba się każdemu, ale jeżeli lubisz poznawać świat od strony biznesowej to serdecznie cię zachęcam. Jak widzicie gazeta jest bardziej rozbudowana co oznacza, ze cena też jest wyższa.  Jednak podobnie jsk  w ENGLISH MATTERS mamy okazje posłuchania kilku artykułów co jak dla mnie jest dużym plusem. 

CENA: 19.50 zł


Pozdrawiam
-Alice



środa, 9 lipca 2014

Szymon Salski 'Equilibrium game'

AUTOR: Szymon Salski
TYTUŁ: Equilibrium game
WYDAWNICTWO: Novae Res
GATUNEK: literatura piękna
DATA WYDANIA: maj 2014 roku (data przybliżona)
ILOŚĆ STRON: 216
CENA: 27 zł

  Są takie książki, które pomimo niewielkiej liczbie stron okazują się bardzo trudne w odbiorze. "Equilibrium game" to właśnie jedna z takich książek.  Osobiście bardzo lubię takie pozycje, ale mam świadomość, że nie każdemu przypadną one do gustu. Nie da się jej przeczytać w kilka godzin. Takie książki trzeba powoli odkrywać. Dlatego w tej recenzji chciałabym zachęcić Was do tej jak i do niej podobnych pozycji. 

   Głównym bohaterem jest Victor Zacharski- naukowiec i wykładowca, absolwent prawa, psychologii oraz psychiatrii. Już od początku książki autor jasno daje nam do zrozumienia, że nasz główny bohater kryje w sobie mroczną tajemnicę. Victor nie może pogodzić się ze światem w jakim przyszło mi żyć. Dlatego tez ucieka w heroinę, kokainę i w leki psychotropowe. Przedstawiona historia przeplata się z narkotycznymi i jednocześnie poetyckimi wizjami. Jego życia staje się grą odbywającą się na różnych płaszczyznach, poziomach i w różnych wymiarach. Jednym z takich wykreowanych światów są na przykład sceny walki Boga z Szatanem, które tylko z pozoru nie mają z Victorem nic wspólnego. 
Główny bohater stwarzając sobie alternatywny świat, popada w obłęd. Wszystko to spowodowane jest tęsknota i tym,że w istocie odczuwa od świat inaczej.Wydaje się, ze znacznie głębiej i intensywniej... 
   Do sięgnięcia po tą książkę zachęcił mnie opis fabuły. Szczególnie dlatego, że główny bohater nie może pogodzić się z rzeczywistością Już od początku wiedziałam, że będzie to lektura nie łatwa, ale gdzieś w głębi miałam nadzieje, że wartościowa. Czy moje oczekiwania zostały spełnione? 
  Z tyłu na okładce zostało napisane, że to książka obyczajowa. Mogłabym się z tym kłócić, ponieważ moim zdaniem tą książkę nie można zaszufladkować. Jest to pomieszanie gatunków, mamy coś z fantastyki, a także coś z obyczajówki, z literatury pięknej i współczesnej. Akcja książki rozgrywa się na trzech płaszczyznach. Pierwsza to oczywiście życie codzienne głównego bohatera, które skupia się przede wszystkim na uczelni, w której wykłada Victor i jego mieszkaniu. Druga płaszczyzna to przede wszystkim wizje narkotyczne bohatera. Trzecia to walka Boga z Szatanem, gdzie oczywiście dobro walczy ze złem i głównym celem jest tutaj Victor. 
  Jeżeli chodzi o te codzienne życia bohatera było ono bardzo ubogo przedstawione. Większość rzeczy się nie zgadzało z rzeczywistością jaką każdy z nas zna. Ten świat był jak dla mnie zbyt prosty, wszystko zbyt prosto przychodziło głównemu bohaterowi. A już całkiem raziła mnie w oczy naiwność nastolatki, która zamieszkała ze swoim nauczycielem. Bardzo też przeszkadzało mi szybkie skakanie pomiędzy lokacjami. Tu Victor jest na uczelni, a nagle już w kawiarni bez żadnego logicznego wytłumaczenia. Wydaje mi się, że autor nieco się zagubił, ponieważ niektóre wątki zostały ucięte lub pominięte przez to czytelnik w pewnym momencie może się zagubić w tej całej historii. Zdecydowanie jakość książki jak dla mnie poprawiły narkotycznie wizje bohatera, które wprowadzały w całość nieco tajemniczości co jak najbardziej lubię. Fascynujące jest to, że sami możemy oceniać co jest dobre a co złe, co jest prawdą a co kłamstwem, ponieważ autor tej książki dał nam w tej kwestii wolną rękę.
  Jeżeli chodzi o styl pisania pisarza to widać, że dopiero zaczyna. Popełnił wiele błędów, których nie będę tutaj wliczać. Wierze w to, że trening czyni mistrza. Najbardziej niekomfortowe jak dla mnie było zbyt duże powtarzanie tego samego tekstu przeważnie na końcu książki, co moim zdaniem miało na celu podkreślenie co ważniejszych zdań, ale było momentami męczące i już po prostu nudne. To co mi się podobało to wiersza, które umieścił Szymon Salski w tej książce. Myślę, że działa to na jej korzyść.
  Podobał mi się charakter Victora, chociaż początkowo spodziewałam się, że będzie to raczej typ takiego nieśmiałego młodego mężczyzny Jako postać, przypadł mi do gustu, bo jako człowiek niekoniecznie. Miał taką nienawiść do ludzi i wszystkiego co go otacza. Można powiedzieć, że był egoistą.  Był nieobliczalny i brutalny. Na pewno był ćpunem co nie podlega dyskusji. Zażywał narkotyków z byle jakiej okazji. 
  Nie boję się tematyki seksu w książkach. Nasz bohater jest kobieciarzem, ale niestety nie romantykiem i traktuje swoje kochanki przedmiotowo krzycząc na nie i przeklinając. Jednak wszystkie te wydarzeni i zachowania budują osobowość Victora jako zimnego, wypompowanego z uczuć człowieka. 
  Jeżeli chodzi o zakończenie książki no cóż zaskoczyło mnie. Pomimo tego misz maszu jaki oferuje nam Szymon Salski książka wielokrotnie może zszokować. Wbrew pozorom nie tak trudno odnaleźć się w tym świecie. Trzeba tylko racjonalnie myśleć i potrafić oddzielać to co jest rzeczywistością od tego co jest jedynie wymysłem postaci. 
  Jeżeli maiłabym komuś polecać to zdecydowanie osobom, które odnajdują się w takich aspektach jak psychologia i filozofia oraz lubią poznawać dość trudne postacie. Ta książka nie koniecznie jest jedynie dla dorosłych. Jestem nastolatką, a  myślę, że książkę zrozumiałam. Mało tego chętnie do niej wracałam, pomimo wielu jej wad. Byłam po prostu ciekawa jak zakończy się cała ta historia. Myślę, że autor miał całkiem dobry pomysł tylko gorzej było z jego wykonaniem. Jestem wyrozumiała, wiec dam Szymonowi Salskiemu jeszcze kiedyś szanse, gdy wyda kolejną książkę. Oby bohater był równie mroczny i tajemniczy jak Victor. 
   'Equilibrium game' okazała się dla mnie książką wartościową. Niektóre fragmenty tekstu dały mi do myślenia. Uważam, że każdy czytelnik powinien przeczytać podobną historie, aby zobaczyć czy w nich się odnajduje. Jeżeli jednak macie już za sobą podobną pozycje zachęcam Was również do tej. Osobiście nie żałuje, że ją przeczytałam. 

OCENA: 7/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwu Novae Res

Pozdrawiam


-Alice

niedziela, 6 lipca 2014

Emmy Laybourne "Monument 14. Odcięci od świata"

AUTOR: Emmy Laybourne
TYTUŁ: Monument 14. Odcięci od świata
CYKL: Monument 14  (tom 1)
WYDAWNICTWO: Rebis
GATUNEK: fantastyka, fantasy, science fiction
DATA WYDANIA: 17 czerwca 2014 roku
ILOŚĆ STRON: 344
CENA: 33.90 zł

  Nigdy nie wiemy co się za chwile wydarzy. Nigdy wychodząc z domu nie mamy pewności, że do niego wrócimy. Patrząc na bliskich nie możemy mieć pewności, że będziemy mogli im jeszcze kiedyś powiedzieć jak bardzo ich kochamy... 

  Bohaterowi książki pt. "Monument 14" na własnej skórze przekonali się, że te słowa są prawdziwe. Rano wyszli z domu w pośpiechu, bo nie chcieli się spóźnić do szkoły. Nie pożegnali się z rodzicami, no bo po co, jeżeli przecież po kilku godzinach wrócą do domu.Wsiadają do autobusu, bez świadomości tego co dalej ma się wydarzyć. Nagle coś się dzieje, z nieba spada potężny grad. Większość uczniów ginie, reszta walczy o przetrwanie. Pani Wooly nakazuje wsiadać licealista do autobusu dla młodszych dzieci i wiezie ich do supermarketu, który wydawać się może jedynym bezpiecznym miejscem. Później zostają sami. Sześcioro licealistów, dwójka gimnazjalistów i szóstka mniejszych dzieci muszą radzić sobie sami, bez jakiejkolwiek pomocy, mając do dyspozycji cały supermarket. Zaczynają tworzyć swoją mała społeczność, organizują sobie życie, dzielą obowiązki. Starsi opiekują się młodszym zastępując im jak tylko mogą rodziców. Ujawniają się także szkolne sympatie, antypatie i skrywane dotąd uczucia, wyłaniają się przywódcy i ci, którzy pragną skorzystać z okazji i nieco się zabawić.. 
"Monument 14" to interesujące połączenie Władcy much z filmem Pojutrze
   Już od bardzo dawana chciałam przeczytać książkę post apokaliptyczną. Dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy dostałam propozycje zrecenzowania "Monumentu 14". To był mój skok na głęboką wodę. Niczego specjalnego się nie spodziewałam, ponieważ nie miałam jakichkolwiek oczekiwań.  Sama byłam ciekawa czy takie historie są w moim guście. Po przeczytaniu "Monumentu 14" śmiało mogę powiedzieć, że jak najbardziej. 
  Na samo wyróżnienie zasługuje początek, a raczej dwa pierwsze akapity, które naprawdę dają do myślenia, każdemu kto zaczyna czytać tą książkę. Te słowa są takie prawdziwe i każą nam się zatrzymać i pomyśleć co jest w życiu ważne. Czy ten ciągły bieg nie wiadomo za czym? A może najbliżsi? Potem autorka przedstawiła nam bardzo szybkie wprowadzenie do tego, co naprawdę chciała nam przedstawić. Nie znajdziecie tu opisu życia bohaterów przed katastrofą. Od razu autorka przechodzi do kluczowego tematu, co mi bardzo odpowiadało. Akcja po prostu biegła na przód nie zatrzymując się nawet na chwilę przez całą książkę. Nie będziecie mogli narzekać na nudę. Historia wielokrotnie mnie zaskoczyła, co bardzo sobie cenię. Wydawać się może, że niespodziewane zwroty akcji to podstawa tej książki. 
  Narracja prowadzona jest z perspektywy Deana. Jest jedynym z szóstki licealistów. Myślę, że było to dobrym posunięciem. Dean jest postacią, która niczym specjalnym się nie wyróżnia. Nie jest ani przystojny, ani zbyt mądry. Jest po prostu zwykłym nieśmiałym i trochę samotnym nastolatkiem z marzeniami i swoimi pragnieniami. Dzięki temu możemy obiektywnie popatrzeć na inne postacie. W wielu opiniach naczytałam się, że irytujące było ciągłe myślenie Deana o Astrid, w której oczywiście skrycie się podkochiwał. To prawda może to wadzić podczas czytania, ale osobiście nie czułam w związku z tym żadnego dyskomfortu. Ponadto nie jest to głównym celem tej książki, lecz takim pobocznym wątkiem. Myślę, że to normalne zachowanie wśród nastolatków i jak dla mnie Dean stał się przez to bardziej ludzki. 
  Chciałabym napisać krótko o każdej postaci. Jest ich bardzo wiele, ale każda jest inna. Zacznę od najstarszych. Deana już poznaliście dodam tylko, że jest chudziutki, ma zielone oczy i okulary na nosie przez co jeszcze bardziej go polubiłam.  Astrid wydawała mi się dziewczyną z mocnym charakterem, ale wydarzenia, które miały miejsce w supermarkecie i poza nim zmieniły nie tylko ją. Niko bardzo dobrze sprawdzał się jako przywódca, chociaż czasami przesadzał na co nie godzili się pozostali, przez to wybuchały kłótnie, które śledziłam z zapartym tchem. Josie najbardziej polubiłam. Wydawała mi się najbardziej rozsądna.  Jake i Brayden to twardziele, a przynajmniej początkowo takich udają. Jednak każdy z nich się zmienia i ci co wydają się najgorsi później stają się całkiem znośni. Sahalia i Alex mają 13 lat.  Sahalia wydawała mi się bardzo zagubiona, sama nie wiedziała czego chcę. Co do Alexa to jest on bratem Deana, ale niestety ich relacje w książce nie były za dobrze przedstawione. Wydawało mi się, ze autorka zapomniała nad nimi bardziej popracować. Do Alexa należały najbardziej odpowiedzialne zadania, ponieważ był bardzo inteligenty.
  Bardzo zżyłam się z najmłodszymi dziećmi. Byłam pełna podziwu jak autorka ich przedstawiła. Wspaniale wnikła w ich psychikę. Myślę, że postacie zostały świetnie wykreowane, martwiłam się ich losem i jako czytelnik chciałam dla nich jak najlepiej. Wielokrotnie nie godziłam się z ich wyborami i czasami tak sobie myślałam, co by było gdyby zrobili inaczej. 
  Autorka pisząc tą książkę skupiła się głownie na wydarzeniach w supermarkecie, a także na postaciach. W sumie kompletnie nic nie wiemy co dzieje się na zewnątrz. Gdy sobie wyobrazimy, że zostaliśmy zamknięci w supermarkecie, pewnie początkowo byśmy się cieszyli. Wszystko do naszej dyspozycji. Jednak co potem? Monotonia, nuda. Nie tym razem. Autorka miała bardzo dużo dobrych pomysłów, które w pełni wykorzystała. Sprawiła, że życie grupki dzieci w supermarkecie nie było nijakie, ale pełne nadziei, napięcia, uczuć i walki. Abyście się nie zgubili, w książce została umieszczona mapka, gdzie wszystko zostało sprytnie wyrysowane.
  Akcja osadzona jest w niedalekiej przyszłości, bo w 2024 roku. Niewiele się co prawda zmieniło, oprócz kilku szczegółów. Sprawiło to, że pomyślałam sobie co by było gdyby to naprawdę się wydarzyło. Co by było gdyby podobna tragedia spotkała nas za kilka lat. Myślę, że każdy, kto czyta takie książki choć raz zadał sobie takie pytania.
  "Monument 14" to książka pełna nadziei i napięcia. Autorka wspaniale zakończyła pierwszy tom. Byłam w szoku gdy przeczytałam zakończenie, prawdę powiedziawszy nie spodziewałam się takiego finału pierwszej części. Jestem ciekawa co będzie dalej, jak sobie poradzą bohaterowie z tym co się do tej pory wydarzyło. Zakończenie ksiażki sprawiło, że mam niedosyt i chce więcej! Chce wiedzieć co będzie dalej, dlatego z niecierpliwością wyczekuje kontynuacji i jak najprędzej chce ją przeczytać. Mam nadzieje, że będzie nieco bardziej mroczniejsza i przerażająca, a także, że zatrzyma tą dynamiczność akcji. No i oczywiście mam ogromną nadzieje, że mnie nie rozczaruje.
  Czytając nie mogłam oderwać się od tej książki, już bardzo dawno nie miałam w rękach równie wciągającej pozycji. Polecam szczególnie miłośnikom takich historii, a także wszystkim tym, którzy są ciekawi jak młodzież radzi sobie w ekstremalnych warunkach. Czy tak odmienne osobowości są w stanie działać w grupie? Czy są w stanie zatrzymać trzeźwość umysłu? Musicie się o tym przekonać!
Zapraszam do lektury. 





MOJA OCENA: 9/10


Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie pragnę podziękować Wydawnictwu Rebis

Recenzja została opublikowana również na stronie lubimyczytać.pl 

Pozdrawiam
-Alice

środa, 2 lipca 2014

Ransom Riggs 'Osobliwy dom pani Peregrine'

AUTOR: Ransom Riggs
TYTUŁ ORYGINALNY :Miss Peregrine’s Home for Peculiar Children

WYDAWNICTWO: Media Rodzina
GATUNEK: fantastyka, fantasy, science fiction

DATA WYDANIA: 7 listopada 2012
ILOŚĆ STRON: 400


  Jak większość z nas sięgając po książkę przeważnie nie patrze na okładkę. Ale tym razem pozwoliłam sobie na wyjątek. Trudno nie było kierować się wyborem książki jej oprawą graficzną gdy jest tak mroczna i tajemnicza. Lewitująca dziewczynka, którą widzicie na okładce wzbudziła we mnie niepokój, no i co tu kryć tym bardziej zachęciła mnie do przeczytania tego tytułu. Do tego zachęcająca fabuła i już poczułam się przekonana. 
  Jacob prowadzi normalne, monotonne życie. Pogodził się z myślą, że jego marzenia nigdy się nie spełnią i nie zostanie odkrywcą.  Nie ma też przyjaciół, których zastępuje mu dziadek. Odgrywa on bardzo dużą rolę w życiu Jacoba. Imponuje mu. W dzieciństwie opowiadał mu najlepsze historie na dobranoc o pogodnym sierocińcu na walijskiej wysepce, ukrytym przed złem, wojną i potworami... Któregoś dnia dziadek Portman umiera w niejasnych okolicznościach.  Jacob jeszcze nie wiem, że to początek zmiany jego życia na zawsze..
   Wyrusza na wspominaną przez dziadka wyspę, aby zgłębić jej tajemnice. Czy zmierzy się
Ransom Rigss
z potworami ze swoich snów? Czy osobliwe dzieci ze starych fotografii naprawdę istniały? Co jest bajką, a co prawdą? Co jest faktem, a co urojeniem?

  Wydaje mi się, że o tej książce swojego czasu na blogosferze było dość głośno. Nie mylę się? Cieszy mnie ten fakt, ponieważ będę mogła poznać wasze opinie. Ciekawa jestem czy książka Was rozczarowała, bo ja mam nieco mieszane uczucia jeżeli o to chodzi.
  Zauważyłam, że bardzo dużą rolę odgrywają w tej pozycji fotografie. One dodaje pewnego rodzaju nutkę grozy. Osobiście nie mogłam oderwać oczu od każdego ze zdjęć. Niektóre są naprawdę przerażające. Przedstawiają one głownie wspominane osobliwe dzieci. Zawsze lubię tego typu zabiegi w książkach, ponieważ to pomaga mojej wyobraźni w wykreowaniu przedstawionego świata. Zdjęcia to coś, co zdecydowanie wyróżnia tą pozycje spośród innych. 
  Klimat tej książki jest zdecydowanie mroczny i pełny tajemnic, co oznacza, że jak najbardziej w moim guście. Żeby nie było za strasznie, autor sprawnie wplątał elementy, które rozbawiają
Jedno z osobliwych dzieci
czytelnika. Dość dawno nie czytałam fantastyki, więc książka Ransoma Riggsa pochłonęła mnie bez reszty. Wiecie jak to jest, cały czas myślicie co będzie dalej i nie możecie się oderwać od książki zapominając o wszystkim co Was otacza. O braku akcji w tej książce nie można narzekać, bowiem w każdym rozdziale jest jej bardzo dużo. Nowe wydarzenia, które coraz bardziej nas zaskakują. Odkrywanie tego świata, było dla mnie świetną zabawą. Wszystko było otoczone niezwykłą tajemnicą, którą aż się chciało poznać. Autor powoli odkrywał przed nami karty tej historii, co mnie bardzo cieszy, ponieważ gdyby wszystko podał nam na tacy już nie miałabym tej frajdy z poznawania tej książki. 

  Jacoba od razu polubiłam. Jest moim rówieśnikiem, co znaczy, ze ma 16 lat. Miał coś w sobie, cechy, które cenie sobie u ludzi jak i u bohaterów książkowych. Emma odgrywa bardzo ważną rolę w tej książce i jej charakterek jak najbardziej mi odpowiadał. Wszystkie osobliwe dzieci były dla mnie jak najbardziej wyjątkowe i każdego z nich na długo nie zapomnę. Najbardziej polubiłam, chłopczyka, który miał moc wskrzeszania zmarłych, jak i przywołania do życia rzeczy martwych takich jak żołnierzyki. Podczas czytania poznacie naprawdę intrygujące osobowości. Dziewczynka, która lewituje to jedynie początek. 
  Wydaje mi się, że książkę mogę podzielić na takie dwie części, w tym, pierwsza jest o wiele lepsza, ponieważ ma w sobie więcej tajemnicy i grozy. Druga część natomiast nieco zwalnia tępa i dla niektórych może być zbyt przewidywalna. Książka skończyła się tak, ze można by  śmiało napisać kontynuacje, na co mam nadzieje. Jestem ciekawa jak potoczą się losy bohaterów z którymi bardzo się zżyłam. 
  Nie żałuje, że poznałam tą książkę. Jedynie troszkę się zawiodłam, jeżeli chodzi o końcówkę książki. Moim zdaniem idealna na nadchodzące wakacje. Przygoda, którą wydaje mi się każdy chciałby przeżyć. Jest bardzo dobrze napisana, historia oryginalna, postacie do których mamy słabość. Posiadająca swoja osobliwą magię. 
Polecam! 


MOJA OCENA: 9.5/10


A i jeszcze coś! Dowiedziałam się, że ma powstać film na postawie tej własnie książki. Zgadnijcie kto będzie reżyserem! Uwaga! Uwaga! TIM BURTON!!! 
Premiera przewidziana jest na 31 lipca 2015. Nie mogę się doczekać!


Pozdrawiam
-Alice

sobota, 28 czerwca 2014

"Charlie" - czyli co nieco o ekranizacji oraz odpowiedź co lepsze: książka vs film.

TYTUŁ: Charlie
TYTUŁ ORYGINALNY: The Perks of Being a Wallflower
CZAS TRWANIA: 1 godz. 43 min. 
GATUNEK: Melodramat
PRODUKCJA: USA
PREMIERA: 8 września 2012 roku (świat)
SCENARIUSZ I REŻYSERIA: Stephen Chbosky
OCENA SPOŁECZNOŚCI: bardzo dobry

GŁÓWNA OBSADA: 

Logan Lehman - Charlie Kelmeckis
Emma Watson- Sam
Ezra Miller- Patrick  

   Pisząc recenzje książki pt. "Charlie" zastanawiałam się, czy od razu nie napisać też o filmie. Doszłam jednak do wniosku, że ekranizacja wymaga oddzielnego postu. 

Nie wiem czy nie zrobiłam błędu, ponieważ najpierw obejrzałam film nie wiedząc przy tym, że jest książka o tym samym tytule. Wspólnie się zastanówmy czy lepsza jest książka czy może film?
   Dla tych co nie znają fabuły  tej historii, krótko skrócę. 
Jest sobie chłopak o imieniu Charlie, który jest bardzo samotny. Dopiero w liceum poznaję nowych przyjaciół. Jest bardzo zamknięty w sobie, ale Sam i Patrick pokazują mu, że świat może jednak być piękny. Charlie ma skrywany sekret. Chodzi tu głównie o demony z dzieciństwa o których nie będę zbytnio pisać, ponieważ popsuje Wam frajdę z poznawania tej historii. 
   W tym poście bardziej chciałabym się skupić na samym filmie oraz na tym jak przedstawiono tą historie na szklanym ekranie, a przy tym chciałabym Wam odpowiedzieć na pojawiające się już w tytule postu pytanie. To tyle słowem wstępu. Zacznijmy analizować. 
 Powiem szczerze, że bardzo spodobał mi się dobór aktorów. Wspaniale wyglądem i charakterem oddają postacie przedstawione w książce. Na szczególe wyróżnienie zasługuje Ezra Miller. Obejrzałam już kilka filmów z jego udziałem ( min. "Musimy porozmawiać o Kevinie") chociaż w niewielu grał. Zawsze gdy na niego patrze, mam poczucie, że chciałbym mieć właśnie takiego przyjaciela przy sobie. Dlatego bardzo pasował mi do roli Patricka. Tak od siebie dodam, że żałuje, że Ezra grał w tak niewielu produkcjach, ponieważ uważam, ze jest doskonałym młodym aktorem. 
 Film obejrzałam dość dawno, dlatego zbyt dużo nie pamiętam, za co chciałabym Was przeprosić. Jednak z tego co wiem fabuła książki była taka sama jak fabuła filmu. W końcu scenarzystą i reżyserem jest autor tej książki czyli Stephen Chbosky. 
  Głównym problemem w historii Charliego jest jego nieśmiałość, a także pewnego rodzaju inności, ponieważ gdy jego rówieśnicy spędzają wspólnie czas on siedzi zamknięty w domu, a kontakt utrzymuje jedynie z rodzicami i rodzeństwem. Sama nie wiem czy takie zjawisko w życiu realnym jest powszechnie spotykane. Ostatnio zaczęłam się bardziej nad tym zastanawiać...
Potem Charlie ma nowe problemy, ponieważ poznaje nowych znajomych, swoją pierwszą grupkę przyjaciół i czuje, że do czegoś w końcu przynależy. Wtedy też zmaga się z trudnościami swoich przyjaciół. Pragnie im pomagać i po prostu być. Największą pomoc okazał Patrickowi, który jest gejem i który nie może sobie poradzić z powodu braku akceptacji. 
  Wydaje mi się, że na szczególną uwagę w filmie zasługuje muzyka, która w ważnych dla bohaterów chwilach budowała odpowiedni klimat. Czytając książkę możemy się dowiedzieć, że bohaterowie mają dobry gust muzyczny i myślę, że wspaniale odzwierciedliła to ścieżka dźwiękowa w filmie. 
  Podczas oglądania filmu prawie cały czas płakałam, ponieważ czułam taką tęsknotę za kimś takim jak Sam, Patrick i Charlie. Chciałabym być częścią ich życia, chciałabym żyć w ich świecie. Ten film pokazuje na czym powinna polegać prawdziwa przyjaźń. Pokazuje oddanie, troskę, a przy tym jest bardzo ludzka. Pomimo tych wszystkich plusów uważam, że ta historia nie jest dla każdego. Ją trzeba po prostu zrozumieć. Na pewno nie jest dla dorosłych, uwierzcie mi, sama sprawdziłam. Sądzę, że aby obejrzeć ten film potrzeba odpowiedniego wieku. Jeśli jesteś nastolatkiem, śmiało przeczytaj, a następnie obejrzyj. Nie będziesz żałować. 
  Pod koniec recenzji porównajmy: książka czy film? 
Jeżeli o mnie chodzi bardziej podobał mi się film. To jeden z nielicznych przypadków, gdzie ekranizacja okazuje się lepsza od pierwowzoru. Podczas oglądania filmu odczuwałam różnego rodzaju emocje, czego zabrakło podczas czytania książki. Nie wiem, być może było to spowodowane tym, że znałam tą historie? 
Pomimo wszystko zalecam przeczytać książkę, ponieważ jest ciekawie napisana, jak gdyby naprawdę została spisana przez 16- latka. 
  Do filmu wielokrotnie będę wracać. Mam nawet w planach obejrzeć go ponownie w te wakacje. Po prostu chce jeszcze raz być w tej historii i na nowo to przeżyć. Ten film jest dla mnie po prostu niesamowity i piękny. Takie filmy oglądam tylko i wyłącznie nocą, kiedy nikt nie patrzy, a ja spokojnie mogę sobie popłakać. 
        
Zawsze gdy oglądam ten zwiastun chce mi się płakać...

MOJA OCENA: 10/10
[film z wyróżnieniem]


Pozdrawiam
-Alice


sobota, 14 czerwca 2014

Stephen Chboksy 'Charlie'

AUTOR: Stephen Chbosky
TYTUŁ ORYGINALNY : The Perks of Being a Wallflower
WYDAWNICTWO: Remi
GATUNEK: literatura współczesna/ młodzieżowa
DATA WYDANIA: 25 stycznia 2012 roku
ILOŚĆ STRON: 217

   Gdy jest się nastolatkiem, bardzo dużą rolę odgrywają  przyjaciele, a także chęć przynależenia do jakieś grupy. Ale co się dzieje, gdy w życiu młodego człowieka tego zabraknie? 
   Tytułowy Charlie znajduje inny, wygodniejszy dla niego sposób. Zaczyna pisać listy do nieznanego nam adresata. Dzięki temu przelewa wszystkie swoje myśli i emocje, które nie potrafi wyrazić w codziennych kontaktach. 
   Czytając książkę, niejednokrotnie miałam wrażenie, że adresatem jestem ja. Myślę, że większość czytelników miało to samo uczucie. 
   Historia nie jest łatwa. Bohater zmaga sie z wieloma poważnymi problemami. Zaczynając czytać książkę może nam się wydawać, że jest trochę cofnięty w rozwoju. Skąd takie spostrzeżenia? Zachowywał się dość dziwnie jak na 16 latka. Chłopak jest mocno zamknięty w sobie i bardzo samotny. Samotność jest głównym powodem tego, że zaczął pisać te wszystkie listy. Gdybyśmy mieli oceniać Charliego pochopnie, moglibyśmy przyszyć mu łatkę niedorajdy. Jednak w trakcie czytania moja opinia na jego temat uległa ogromnej zmianie.  Chłopak posiada niezwykłą wrażliwość i taką niewinność dziecka. To było trochę dziwne, bo akurat tak się złożyło, że bohater jest w moim wieku i ze swoich obserwacji i z doświadczenia wiem jaka teraz jest młodzież.  Chociaż zdarzały mu się różne wybryki takie jak sięganie po papierosy lub po narkotyki. To od początku do końca miałam do niego słabość. Miałam taka chęć przytulenia go i powiedzenia mu, że wszystko będzie dobrze. Charlie to dla dość intrygująca postać
   Co jest zawarte w listach?
Bohater nie tylko pisze o swoim teraźniejszym życiu, ale wspomina też przeszłość, którą nie do końca nie rozumie. Nie chce Wam zbyt dużo zdradzać, ale powiem Wam tylko, że jego ciocia Helen miała ogromny wpływ na to jaki on teraz jest. Ten wątek jest dość ciekawy i wszystkiego dowiadujemy się dopiero na samym końcu. 
   Charlie wydaje się chłopakiem szczerym aż do bólu. Pisze o wszystkich rzeczach, które przeżył i które lubi. Takich jak seks, narkotyki, masturbacja, ulubione książki, filmy i o muzyce, a chociażby nawet o takich wydarzeniach jak rodzinne święta. Dlatego też, Charlie wydaje się nam taki ludzki, taki prawdziwy, jak gdyby naprawdę istniał. 
  W książce poprzez przeżycia Charliego zostały ukazane bardzo poważne problemy, które wielokrotnie nie są poruszane w naszym środowisku, ponieważ uznawane są za tematy tabu. Dotyczyły alkoholu, narkotyków, molestowania seksualnego oraz innej orientacji seksualnej, a nawet śmierci kogoś, kto był nam naprawdę bliski. Te wszystkie kwestie zostały przestawione poprzez wydarzenia, w których uczestniczył Charlie lub których był obserwatorem. Podobnie też jest nazywany przez przyjaciół, których potem poznaje. Nazywają go 'cichym obserwatorem' co oznacza, że zawsze siedzi cicho i jedynie obserwuje, prawie nigdy nie komentując. 
   Paczka przyjaciół Charliego jest dosyć specyficzna i uznawana za dziwną. Każdy z nich jest różny, ale potrafią się ze sobą dogadać i to jest chyba najpiękniejsze w tym wszystkim.  Mamy Gotkę, Buddystkę, a nawet geja.  To wszystko sprawia, że ja także poczułam chęć znalezienia własnie takich przyjaciół.
   Książka jest napisana naprawdę prostym, a nawet banalnym językiem, ale to tylko dlatego, żeby oddać to jaki Charlie jest. Nic nie jest tu przypadkiem.  Ponieważ książka jest prowadzona z jego perspektywy to i język musiał odpowiadać jego osobowości. Wcale mi to nie przeszkadzało, a wręcz sprawiło, że lepiej odebrałam całą tą historię. 
  Od początku do końca byłam bardzo pochłonięta tą książką. Bardzo się ciesze, że takie książki powstają, ponieważ pokazują, że my, młodzi ludzie tez mamy te poważniejsze problemy, a nawet czasami gorsze od dorosłych, bo dotyczące naszego stanu duchowego, postrzegania świata i budowania własnej osobowości. Na pewno wielokrotnie będę powracała do tej książki, ponieważ bardzo zżyłam się z bohaterami książki, którzy są wspaniali.  Mam zamiar dać do przeczytania tę pozycje mojej mamie, aby sprawdzić, czy nadaje się tez dla dorosłych, chociaż przypuszczam, że tak. 
Miałam w planach jeszcze w tej recenzji napisać coś o ekranizacji, ale zrobię to innym razem i wtedy napisze co było lepsze, książka, a może jednak film...
  Jednak już teraz zachęcam Was do odwiedzenia świata, w którym żyje Charlie. Idealna książka dla nastolatków, którą po prostu trzeba przeczytać właśnie na tym etapie swojego życia. Być może da ona Ci poczucie, że nie jesteś samotna wyspą...


OCENA: 9/10

Jeszcze coś. Ta piosenka zawsze już będzie kojarzyła mi się z Charliem i jego historia. Gdy ja pierwszy raz przesłuchałam, po prostu się popłakałam. Polecam także zobaczyć tłumaczenie. 

Pozdrawiam
- Alice