sobota, 14 czerwca 2014

Stephen Chboksy 'Charlie'

AUTOR: Stephen Chbosky
TYTUŁ ORYGINALNY : The Perks of Being a Wallflower
WYDAWNICTWO: Remi
GATUNEK: literatura współczesna/ młodzieżowa
DATA WYDANIA: 25 stycznia 2012 roku
ILOŚĆ STRON: 217

   Gdy jest się nastolatkiem, bardzo dużą rolę odgrywają  przyjaciele, a także chęć przynależenia do jakieś grupy. Ale co się dzieje, gdy w życiu młodego człowieka tego zabraknie? 
   Tytułowy Charlie znajduje inny, wygodniejszy dla niego sposób. Zaczyna pisać listy do nieznanego nam adresata. Dzięki temu przelewa wszystkie swoje myśli i emocje, które nie potrafi wyrazić w codziennych kontaktach. 
   Czytając książkę, niejednokrotnie miałam wrażenie, że adresatem jestem ja. Myślę, że większość czytelników miało to samo uczucie. 
   Historia nie jest łatwa. Bohater zmaga sie z wieloma poważnymi problemami. Zaczynając czytać książkę może nam się wydawać, że jest trochę cofnięty w rozwoju. Skąd takie spostrzeżenia? Zachowywał się dość dziwnie jak na 16 latka. Chłopak jest mocno zamknięty w sobie i bardzo samotny. Samotność jest głównym powodem tego, że zaczął pisać te wszystkie listy. Gdybyśmy mieli oceniać Charliego pochopnie, moglibyśmy przyszyć mu łatkę niedorajdy. Jednak w trakcie czytania moja opinia na jego temat uległa ogromnej zmianie.  Chłopak posiada niezwykłą wrażliwość i taką niewinność dziecka. To było trochę dziwne, bo akurat tak się złożyło, że bohater jest w moim wieku i ze swoich obserwacji i z doświadczenia wiem jaka teraz jest młodzież.  Chociaż zdarzały mu się różne wybryki takie jak sięganie po papierosy lub po narkotyki. To od początku do końca miałam do niego słabość. Miałam taka chęć przytulenia go i powiedzenia mu, że wszystko będzie dobrze. Charlie to dla dość intrygująca postać
   Co jest zawarte w listach?
Bohater nie tylko pisze o swoim teraźniejszym życiu, ale wspomina też przeszłość, którą nie do końca nie rozumie. Nie chce Wam zbyt dużo zdradzać, ale powiem Wam tylko, że jego ciocia Helen miała ogromny wpływ na to jaki on teraz jest. Ten wątek jest dość ciekawy i wszystkiego dowiadujemy się dopiero na samym końcu. 
   Charlie wydaje się chłopakiem szczerym aż do bólu. Pisze o wszystkich rzeczach, które przeżył i które lubi. Takich jak seks, narkotyki, masturbacja, ulubione książki, filmy i o muzyce, a chociażby nawet o takich wydarzeniach jak rodzinne święta. Dlatego też, Charlie wydaje się nam taki ludzki, taki prawdziwy, jak gdyby naprawdę istniał. 
  W książce poprzez przeżycia Charliego zostały ukazane bardzo poważne problemy, które wielokrotnie nie są poruszane w naszym środowisku, ponieważ uznawane są za tematy tabu. Dotyczyły alkoholu, narkotyków, molestowania seksualnego oraz innej orientacji seksualnej, a nawet śmierci kogoś, kto był nam naprawdę bliski. Te wszystkie kwestie zostały przestawione poprzez wydarzenia, w których uczestniczył Charlie lub których był obserwatorem. Podobnie też jest nazywany przez przyjaciół, których potem poznaje. Nazywają go 'cichym obserwatorem' co oznacza, że zawsze siedzi cicho i jedynie obserwuje, prawie nigdy nie komentując. 
   Paczka przyjaciół Charliego jest dosyć specyficzna i uznawana za dziwną. Każdy z nich jest różny, ale potrafią się ze sobą dogadać i to jest chyba najpiękniejsze w tym wszystkim.  Mamy Gotkę, Buddystkę, a nawet geja.  To wszystko sprawia, że ja także poczułam chęć znalezienia własnie takich przyjaciół.
   Książka jest napisana naprawdę prostym, a nawet banalnym językiem, ale to tylko dlatego, żeby oddać to jaki Charlie jest. Nic nie jest tu przypadkiem.  Ponieważ książka jest prowadzona z jego perspektywy to i język musiał odpowiadać jego osobowości. Wcale mi to nie przeszkadzało, a wręcz sprawiło, że lepiej odebrałam całą tą historię. 
  Od początku do końca byłam bardzo pochłonięta tą książką. Bardzo się ciesze, że takie książki powstają, ponieważ pokazują, że my, młodzi ludzie tez mamy te poważniejsze problemy, a nawet czasami gorsze od dorosłych, bo dotyczące naszego stanu duchowego, postrzegania świata i budowania własnej osobowości. Na pewno wielokrotnie będę powracała do tej książki, ponieważ bardzo zżyłam się z bohaterami książki, którzy są wspaniali.  Mam zamiar dać do przeczytania tę pozycje mojej mamie, aby sprawdzić, czy nadaje się tez dla dorosłych, chociaż przypuszczam, że tak. 
Miałam w planach jeszcze w tej recenzji napisać coś o ekranizacji, ale zrobię to innym razem i wtedy napisze co było lepsze, książka, a może jednak film...
  Jednak już teraz zachęcam Was do odwiedzenia świata, w którym żyje Charlie. Idealna książka dla nastolatków, którą po prostu trzeba przeczytać właśnie na tym etapie swojego życia. Być może da ona Ci poczucie, że nie jesteś samotna wyspą...


OCENA: 9/10

Jeszcze coś. Ta piosenka zawsze już będzie kojarzyła mi się z Charliem i jego historia. Gdy ja pierwszy raz przesłuchałam, po prostu się popłakałam. Polecam także zobaczyć tłumaczenie. 

Pozdrawiam
- Alice

piątek, 23 maja 2014

Martyna Masiak 'Jestem wiatrem"

AUTOR: Martyna Masiak
TYTUŁ: Jestem wiatrem
 

 WYDAWNICTWO: NovaeRes
GATUNEK: literatura piękna
DATA WYDANIA: 2014 roku 

ILOŚĆ STRON: 282

Są takie książki, które nawet po kilku tygodniach od przeczytania pozostawiają u czytelnika trwały ślad. Przepraszam, źle. Są takie książki, które nawet po latach
 pozostawiają u czytelnika trwały ślad. Myślę, że to określenie będzie o wiele bardziej trafniejsze.


Bałam się pisać o tej książce, bałam sie tak cholernie, ponieważ chyba nawet  nie znam odpowiednich słow by ja opisać tak jakbym w rzeczywistości chciała. Mam jednak nadzieje, że chociaż te kilka zdań, które pojawią sie w tej recenzji, Was odrobine przekona, ponieważ nigdy wcześniej nie miałam okazji czytać podobnej książki.


Jestem wiatrem to ksiażka ukazująca ponury świat młodych ludzi z bardzo poważnymi problemami. To także dowód na to, że największym problemem nastolatków nie jest tylko szkoła i zdobyte w niej oceny. Niektórzy młodzi ludzie rozumieją więcej i patrzą na świat nieco inaczej niż ich rówieśnicy. Dlatego też wielu z nas siega po narkotyki,
kaleczy się, a także podejmuje próby samobójcze. To wszystko niestety wskazuje na to, że zbyt łatwo przychodzi nam ocenianie osób, które uważane są za trudne.
  Rzadko zaś mamy ochotę podjąć wysiłek i naprawdę poznać danego człowieka, by odkryc źródło jego kłopotów.  Żadne problemy, nałogi, antyspołeczne zachowania młodzych
ludzi nie biorą się z powietrza. Autorka ksiażki stara nam sie podpowiadac drogę wyjścia. Jak się okazuje pomoc moze mieć różne źródła. Niekiedy są to ludzie, ale innym razem przyroda,a w tym przypadku konie, które są deska ratunku dla narratorki ksiażki. 

Narracja przeplatana jest opowiadaniami, przypowieściami, poezją, osobistymi przemyśleniami.

Nie wiem od czego mam zacząć. Pojawiła się we mnie nieznana dotąd pustka, jeżeli chodzi o pisanie  recenzji. Po skończeniu tej książki, wiedziałam, że nie będzie łatwo ją
zrecenzować. Ale chyba po raz pierwszy mam w głowie taki mętlik.
Zacznę od tego, że autorka tej książki bardzo przypomina mi mnie. Jestem szczęśliwa, że akurat teraz miałam okazje przeczytać tą pozycje. Bardzo mi pomogła. Dała siłe.
Jestem w podobnej sytuacji co Martyna  i czytając każde słowo, łzy spływały mi po policzku. To była taka książka, przez którą musiałam przejść sama. Nie mogło być koło
mnie nikogo gdy ja czytałam. Nie chciałam pokazywać im swojej słabości. Książka była dla mnie pewnego rodzaju oczyszczeniem, a także pocieszeniem, ponieważ wiem,
że nie jestem sama. Że podobnie czują inne osoby. Martyna Masiak nauczyła mnie jak być Wiatrem...

Moim zdaniem ta książka nie jest dla każdego. Nie każdy ją po prostu zrozumie. To jest książka, dla młodych ludzi. Dla wrażliwych nastolatków, którzy po prostu
nie mogą poradzić sobie na tym świecie. Inni czytając tą książkę, mogą błędnie ocenić autorkę. Powiedziec po prostu, że jest tylko nastolatką, która użala się
nad sobą i sama szuka na własną rękę problemów, żeby móc się nad sobą użalać. A prawda jest inna. Całkowicie inna od wyobrażenia. Ten, kto tego nie przeżył
po prostu nie zrozumie... Już na samym wstępie autorka o tym wspomina. Wydaje mi się, że wystarczy tylko przeczytać wprowadzenie, aby wiedzieć, że ta ksiażka
rzeczywiście jest dla Ciebie. W moim przypadku to zadziałało. Kolejne strony przynosiły jedynie więcej łez i zrozumienia.

Ta książka według mnie jest po prostu nadzwyczajna. Dlaczego? Ponieważ nikt chyba nie napisał podobnej szczerej pozycji. Autorka nie bała się i kombinowała.
To nie jest tylko opowieść o jej życiu. Umieściła różnego rodzaju opowiadania, które pisała, gdy była w gimnazjum. Jak pisała, w każdym opowiadaniu odnajduje siebie-
słabą, zagubioną...
Dużym plusem, jeżeli chodzi o graficzne wykonanie książki było pismo pochyłe właśnie w tych opowiadaniach i wierszach. Dlatego nie obawiajcie się, że się zgubicie
podczas czytania.
Jeżeli chodzi o okładkę jest bardzo skromna, a zarazem piękna. Dla mnie ukazuje to co autorka chciała przekazać w swojej historii. Tytuł początkowo tajemniczy, potem
wydaje się idealnym określeniem dla tej właśnie książki.

Chciałabym coś więcej napisać, ale nie potrafię. Wybaczcie mi skromność wypowiedzi. Zrozumcie mnie, chyba też tak kiedys mieliscie? Chciałabym jedynie podziękwoać Martynie Masiak za odwagę
i wydawnictwu za opublikowanie i udostępnienie mi tej książki. Mam nadzieje, ze Martyna kiedyś to przeczyta i będzie żyła pewnością, że pomogła już jednej osobie
na tym globie. Po latach, gdy już całkiem ucieknę od smutku, na pewno wrócę właśnie do tej ksiażki. Będzie to powrót do moich demonów.
Komu mogę polecić? Niektórzy z Was mam nadzieje, pewnie już wiedzą, że muszą ją przeczytać.
Chciałabym, aby rodzice takich dzieci przeczytali tą książkę. Niektórzy z nas nie potrafią określić co w nas siedzie, a rodzice są bezradni. Historia tej dziewczyny
dotknęła wielu nastolatków. Sama bym chciała aby moja mama przeczytała tą pozycje, być może wtedy inaczej patrzyłaby na mnie i moje zachowanie.
Osobiście będę polecać tą książkę właśnie takim wrażliwym duszyczką. Myślę, ze razem z Martyną podniesiemy takie osoby na duchu.
Dziękuje ci Martyno, że nauczyłaś mnie jak być WIATREM..



OCENA:10/10
ksiażka z wyróżnieniem

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwo NovaeRes 




 

środa, 7 maja 2014

Virginia C.Andrews 'Kwiaty na poddaszu'

AUTOR:  Virginia Cleo Andrews
TYTUŁ ORYGINALNY: Flowers in the Attic

SERIA/CYKL WYDAWNICZY: Rodzina Dollangangerów tom 1

WYDAWNICTWO: Świat Książki
GATUNEK: literatura współczesna
DATA WYDANIA: 15 lutego 2012 roku
ILOŚĆ STRON: 384 

Wyobraź sobie, że jesteś dwunastoletnią dziewczynką żyjąc w idealnej rodzinie.  Dla niej nie ma granic, wszystko wydaje się być możliwe. Jest pozytywnie nastawiona do świata, do czasu, aż pewnego okropnego dnia dowiaduje się, że jej ojciec zginął w wypadku samochodowym.  Wraz z matką i trójką swojego rodzeństwa zostają bez środku do życia i są zmuszeni wracać do rodzinnego domu matki.  Niestety, dziewczynka i jej rodzeństwo dowiadują się, że ich dziadkowie wyrzekli się ich mamy, ponieważ nie popierali jej małżeństwa z bliskim krewnym. 
Okazuje się, że to co najgorsze miało się dopiero zacząć.
Matka musi ukrywać swoje dzieci przed jej ojcem. Dlatego wraz z babką wpadają na pomysł umieszczenia dzieci  tymczasowo na poddaszu, gdzie służba rzadko chodzi.  Matka daje im warunek: nie mogą nigdy i pod żadnym pozorem  wychodzić z poddasza. Od tej pory dzieci żyją w ciągłym strachu, a odkrycie, jakiego dokonuje najstarszy brat, zmusza ich do szybkiego działania. 

"Kiedy byłam małą dziewczynką, naiwnie wierzyłam, że całe moje życie będzie jak jeden długi, cudowny letni dzień. Wierzyłam w to, bo tak się ono dla mnie zaczęło. Choć niewiele pamiętam z wczesnego dzieciństwa, jedno o nim mogę powiedzieć na pewno: Było szczęśliwe, za co do dziś jestem ogromnie wdzięczna"

 Nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie, ale wydaje mi się, że o tej książce na blogosferze kiedyś było dość głośno. Dlatego, gdy zobaczyłam ją w biedronce i to jeszcze po 10 zł w twardej okładce, nie wahałam się ani chwili dłużej. Nie ukrywam, że miałam dość duże wymagania i oczekiwania po tej książce. Czy je spełniła? Sami zobaczcie. 

   Już od pierwszej strony książka wciągła mnie całkowicie.  Zaczęła się bardzo ciekawie, ale potem coś się nieco zepsuło. Akcja dalej gnała, ale miałam takie momenty podczas lektury, ze się zwyczajnie nudziłam. Pragnę dodać, że takich momentów na szczęście było nie wiele, więc nie mam tak do końca na co narzekać.
  Podobało mi się to jak autorka przedstawiła naszych młodocianych bohaterów. Nie idealizowała ich, co bardzo podziwiam. Wbrew pozorom trudno jest przedstawić to co czują dzieci. W końcu każdy z nas kiedyś był dzieckiem, ale nasza pamięć nie pamięta jak wtedy
źródło
postrzegaliśmy świat. Jestem pewna, że autorka zrobiła to jak najlepiej, co też dało się odczuć podczas czytania lektury.





  Całość książki nie jest tylko o zmaganiu się głównych bohaterów z życiem, bez świeżego powietrza i bez wychodzenia na podwórko. Porusza też także kilka ważnych kwestii, które wielokrotnie mną wstrząsnęły, a także pokazały mi co to właściwie jest człowieczeństwo. Niekiedy nie mogłam uwierzyć, ze ludzie mogą być aż tak źli. Prawdopodobnie mało jeszcze wiem o ludziach. 
  Myślę, że mogę powiedzieć, że w książce było pokazane nieludzkie zachowanie wobec drugiego człowieka. I świetnym przykładem jest babcia czwórki naszego rodzeństwa, która była bardzo zimną osobom, można by nawet powiedzieć, że bez serca.  Mocno wierzyła w Boga. Różne zakazy i przykazy jakie dawała dzieciom jak dla mnie były głupie. Wobec swojej córki nie była wcale lepsza. Jest taki wątek, w którym ją każe. Ostrzegam Was, że jest to dość straszne. Podczas czytania lektury odkryjecie jaka naprawdę jest matka dzieci i kto tu tak na prawdę martwi się o ich dobro.

  Jak już wspomniałam, główną bohaterką, która jednocześnie opowiada nam swoją historie jest Cathy, która ma dwanaście lat. 
 Cathy to dość spokojna istotka, która kocha balet. Kocha też nad życie swoje rodzeństwo i swojego ojca. Do matki ma pewien dystans i to właśnie ona pierwsza ją znienawidzi. Myślę, że to bystra dziewczyna, bo od początku coś podejrzewała. 

 Chris to bardzo wrażliwy piętnastolatek, który razem z Cathy uwielbia czytać książki i to właśnie one przenoszą go w inną lepsza rzeczywistość podczas pobytu na poddaszu. Wraz z siostrą organizują młodszemu rodzeństwu różnego rodzaju zajęcia, aby czas w ich więzieniu mijał im szybciej.
 Carrie i Cory- bliźniaki, mają zaledwie pięć lat i są swoim przeciwieństwem. Carrie to przebojowa duszyczka, która zawsze wie czego chce i jest gotowa bronić swojego zdania za wszelką cenę. Cory jest bardziej spokojniejszy i małomówny. 
 Przez całą książkę, bardzo zżyłam się z rodzeństwem, a także bardzo ich polubiłam. Nie ukrywam, ze duży wpływ na to miał fakt, że przeżyłam to co oni, czyli straciłam w wypadku tatę. Jeżeli już o tym mowa, to moim zdaniem autorka świetnie opisała to, co czuły dzieci po śmierci ojca. Niejedokronie spotkałam się w ksiazkach z wątkiem, gdzie ktoś traci bliską osobę i uwierzcie mi, że wielokrotnie autorom to nie wychodziło. 
 Martwiłam się o nich tak, jakby to oni na prawdę byli moim rodzeństwem. Autorka świetnie przedstawiła relacje pomiędzy nimi.  Jednak mnie najbardziej podobał się sposób przestawienia samego faktu, ze Cathy i Chris dorastają. Są w takim wieku, w którym nasze ciało ulega zmianie. Wszystko się zmienia. Poznajemy swoje ciało na nowo. Wątek kazirodztwa był dla mnie wątkiem nie przyjemnym, ale pomimo tego dodaje do książki czegoś co w innych lekturach rzadko możemy spotkać. 

 W książce zostały przedstawione błędy jakie popełniają ludzie. Egoizm, wszelkie zaniedbania, zrzucanie na barki dzieci takiej odpowiedzialności nie jest normalne, ale coraz częściej spotykane. 
  Miałam takie momenty podczas czytania, że po prostu nie wierzyłam, że takie coś mogłoby wydarzyć się na prawdę, ale pod sam koniec książki, biorąc pod uwagę także czas w jakim osadzona jest historia, stwierdzam, że tak, tacy są ludzie i tak, ta historia mogłaby wydarzyć się na prawdę. Nawet w naszym otoczeniu.

 Książka być może nie jest idealne i ma wiele nie dociągnięć, ale kto powiedział, że wszystko musi być schematyczne? Moim zdaniem warto poznać rodzinę  Dollangangerów i samemu wyciągnąć wnioski z zachowania dorastających dzieci, matki i babki. Ani chwili nie będę się wahać, gdy zobaczę kolejną część przygód moich 'podopiecznych'. W końcu muszę zobaczyć czy im się do końca udało :) 

MOJA OCENA:9/10
 
źródło

W serii:
1."Kwiaty na poddaszu"
2."Płatki na wietrze"
3."A jeśli ciernie"
4."Kto wiatr sieje"
5."Ogród cieni"

piątek, 25 kwietnia 2014

Potrzebuje pomocy- Jak mam napisać opowiadanie?

Witam!
Wiem, że mnie długo nie było, ale na wstępie przeprosze, nie będę się tłumaczy, bo powody na pewno znacie i obiecuje recenzje 'Kwiatów na poddaszu'. 
Ale nie o tym chcialam dzisiaj napisać.
Chciałabym zaczerpnąć od kogoś z Was rady, ponieważ zaczełam pisać opowiadanie, które przerodzi się w książkę (mam taką nadzieje). Mam już prolog i chciałabym zeby ktoś mi to ocenił i być może podpowiedział. Opina nawet kogoś kto nie zna się na tym do końca będzie dla mnie ważna. Więc podajcie mi swoje maile, to z chęcią Wam wyśle Prolog i zadam kilka pytań.
To dla mnie bardzo ważne, bo nigdy nie pisałam i jestem w tym jeszcze zielona.
A jeżeli chodzi o bloga to chyba od nowa zacznę blogować, ale tak już na sto procent. Jeżeli znów mi coś się nie pogorszy... Ale jestem dobrej myśli. 
A Wam moim drodzy czytelnicy dziękuje, że wpadacie tu od czasu do czasu i życze udanego weekendu.!
Z BooksLovers
-Alice.

niedziela, 16 marca 2014

Jan Gieka 'Urodzeni blokersi'

AUTOR:  Jan Gieka
TYTUŁ: Urodzeni blokersi
WYDAWNICTWO: Novae Res
GATUNEK: literatura współczesna
DATA WYDANIA: 31 stycznia 2014
ILOŚĆ STRON: 456


Sięgając po tą pozycje nie spodziewałam się kokosów. Miałam nadzieje, że będzie to lekkie czytadło z prostą historią, która nie zmieni mojego życia. Myliłam się w jednej kwestii, ponieważ Urodzeni blokersi, zmienili moje podejście do niektórych spraw i pozwolili mi popatrzeć na te sprawy z nieco innej perspektywy...

Przyjaciele z małego miasteczka pod Warszawą zdali maturę, ale nie mają ochoty na dojrzałość, jakiej się od nich wymaga. Zamiast „układać sobie życie”, chaotycznie poszukują pomysłu na siebie pośród barwnej ferajny osiedlowych kumpli. Książki, filmy, muzyka czy piłka nożna wzbudziły w nich odruchowe pragnienia przeżycia czegoś równie wyjątkowego i intensywnego jak literacka przygoda albo wielki mecz. Tymczasem rzeczywistość nie spełnia oczekiwań. Wyjątkowa jest przyjaźń z „kumplami z piaskownicy”, miłość, napędzane używkami jajcarsko-radosne imprezy i wypady. Byle się działo, a przynajmniej na chwilę oszuka się los – to ich recepta na wewnętrzny, braterski świat. Bunt nie wynika tu jednak z żadnych wielkich idei. Jest jak narkotyk; mimo ceny bardziej kuszący od tandetnych, pospolitych przepisów na „szczęśliwego człowieka”.

„Urodzeni blokersi” to opowieść o ludziach, którzy gorączkowo poszukiwali odpowiedzi.

Czytając książkę poruszamy sie w różnych strefach czasowych. Mamy tu małe przeplatanie, ponieważ teraźniejszość przeplata się z przeszłością i odwrotnie. Dzięki temu widzimy zmiane jaką przeszli nasi głowni bohaterowie przez ten wyznaczony czas. 

Zastanawiałam  sie już od początku jak nawet jeszcze nie otworzyłam książki jakim językiem będzie się posługiwał autor? Ponieważ nasi bohaterowie żyją w dośc specyficznym środowisku i zeby oddać ten klimat trzeba było wtrącić parę wulgaryzmów. Spotykałam wielokrotnie podobne osoby do bohaterów książki, w mniejszym lub większym stopniu, i dlatego co nieco wiedziałam jak takie osoby się zachowują. Autor mnie nie zawiódł. Język był prosty i pełny wulgaryzmów, ale to dlatego aby oddać klimat w jakim żyją blokersi. 

Jest to pozycja dociekliwa, do której na pewno będę wracac, ponieważ jest ona bardzo refleksyjna i zeby ją do końca zrozumieć należy wiele razy ja jeszcze otworzyc. 

Dla mnie była to całkiem ciekawa książka. Nigdy czegoś podobnego nie czytałam, więc jestem pod wrażeniem. Miło mi było zapoznac się z bohaterami, a także ze środowiskiem w jakim żyją. Polecam, na prawdę polecam, bo być może ta książka również Wam odsłoni oczy na niektóre sprawy. 

MOJA OCENA: 8/10
Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwu Novae Res

wtorek, 11 marca 2014

Barbara Tomaszewska 'Iluzja'

AUTOR:  Barbara Tomaszewska
TYTUŁ: Iluzja
WYDAWNICTWO: Novae Res
GATUNEK: literatura współczesna
DATA WYDANIA: 25 września 2013
ILOŚĆ STRON: 262

Decydując się na dziecko czasami nie zdajemy sobie sprawy co niesie ze sobą taka decyzje. Ile młoda matka musi się wyprzeć, a przede wszystkim musi się zmienić. Zmienić siebie i całe swoje życie w jednej chwili. Postawić wszystko na dziecko. Niekiedy to przerasta i wydaje się o wiele trudne niż początkowo się wydaje...

Poznajemy Ole kiedy ma 5 lat. Matka praktycznie rzecz biorąc od urodzenia mówi jej, ze jest nie chcianym dzieckiem. Te słowa ją ranią i odbierają wszystko to, co powinno mieć dziecko w jej wieku. Psują jej obraz rodziny i akceptacji. Dla rodziców Oli, dziecko jest obojętnie, traktują je jak zbędny bagaż. 
W książce mamy obraz patologicznej rodziny i gdy czytałam o losie tej małej dziewczynki byłam zażenowana i zdruzgotana. Próbowałam zrozumieć sposób myślenia jej rodziców, ale w mojej młodej głowie nie wszystko da się zrozumieć. 
Dzieci różnie reagują. Ola na przykład uciekała z tego świata, w swój wymyślony mały świat, gdzie bohaterowie zostali skrzywdzeni przez los podobnie jak ona... 
Gdy Ola rośnie i pokonuje swoje kolejne drogi życia coraz bardziej zaczyna wszystko rozumieć. Spotyka na swojej drodze rożne przeszkody, który dla jej wieku wydają się do nie pokonania. I niestety, ale coraz bardziej utwierdza się w przekonaniu, że rodzice po prostu jej nie chcą. Podczas czytania ciągle męczyło mnie pytanie: Co wyrośnie z niekochanej Oli? 

'Iluzja' jest kolejną książka obyczajową ,którą miałam przyjemność przeczytać. Z zasady, jak być może wiecie, lubię czytać takie książki. Lubie choć przez chwilę wyobrazić sobie, ze jestem na miejscu tej tragicznej bohaterki no i, że to ja muszę sobie radzić z tymi wszystkimi problemami. Lubie to, ponieważ z jednej strony pozwala mi to uciec od własnych problemów. 
Tą książkę czytało mi się szybko i lekko. Jest napisana przyjemnie i częsta autorka robiła przerwy, co dla mnie jest wielkim plusem. 
Nie napisze, że książka wycisnęła mi łzy z oczu, bo tak nie było, a ja nie chce was okłamywać, ale na pewno dala mi pewien lepszy pogląd na tego typu sprawy. Nauczyła mnie jak mam nie postępować, być może ta wiedza przyda mi się w przyszłości.
Polecam tym, którzy chcą poznać historie Oli i choć trochę jej współczuć, bo ta dziewczynka na prawdę tego potrzebuje. 
MOJA OCENA: 8/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuje Wydawnictwu Novae Res

Chciałabym przy okazji zaprosić Was na mojego nowego bloga, gdzie także czasami pojawiają się recenzje książek. Już teraz odświeżona recenzja 'Feed. Przegląd Końca Świata' 

http://krwawiecichozyjac14.blogspot.com/2014/03/krotko-i-na-temat-feed-przeglad-konca_3123.html#comment-form



czwartek, 27 lutego 2014