Swego czasu Hobbit był jednym z najbardziej oczekiwanych filmów nie tylko przez fanów prozy Tolkiena. Jak wielu z Was zapewne wie, Hobbit: Niezwykła podróż jest pierwszą z trzech ekranizacji dzieła, które poprzedza wydarzenia zawarte we Władcach Pierścieni. Pamiętam jak dziś kolejki do kin, niekończące się kolejki. Ludzie mieli tylko jeden cel: ponownie wybrać się w podróż do Śródziemia. Po latach film możemy zobaczyć w telewizji, a że stacja TVN postanowiła wyemitować w pierwszej kolejności ekranizację Hobbita, a następnie Władców Pierścieni postanowiłam nadrobić zaległości i zrecenzować dla Was wszystkie części, choć obejrzałam je już wielokrotnie i znam je niemal na pamięć.

Wielu fanów Władców Pierścieni obawiało się tego, jak finalnie wypadnie Hobbit. Wiązano z tym filmem duże obawy i nadzieję. Obawiano się, że nie zostanie ukazany dawny klimat Śródziemia, jednak w końcu reżyserią zajmował się ten sam człowiek czyli Peter Jackson i wypadałoby zaufać mu w kwestii wykreowania poprzedzających wydarzeń z Władców Pierścieni. Jak faktycznie to wyglądało i czy Jackson podołał?

Zdaje sobie sprawę z tego, że bardzo dużo widzów podziwia to w
jaki sposób Martin Freeman wykreował swoją postać. Niestety ja nie jestem aż tak bardzo zachwycona Freemanem. Rozumiem, że postać Bilbo miała wprowadzać elementy komizmu, lecz ja czegoś takiego po prostu nie popieram. Zresztą w Hobbicie niestety dużo jest scen, które próbują wprowadzić w całość pewnego rodzaju humor, który niestety mnie nie odpowiada. Być może to dlatego tak bardzo polubiłam Thorina, gdyż on jako jedyny wydaje mi się być zdystansowany, oddany swojej misji i nie ma u niego miejsca na jakiekolwiek żarty, gdyż swoje zadanie traktuje z należytą powagą. Pozostałym krasnoludom tego brakuje. Nawet w postaci Gandalfa odnalazłam pewne próby wzbudzenia uśmiechu u widza. Niestety, nie ze mną te numery. Ten zabieg czyni Hobbita gorszym od Władców Pierścieniu - według mojego spostrzegania.
Natomiast zaletą pozostałych krasnoludów jest z pewnością ich różnorodność, gdyż różnią się od siebie nie tylko wyglądem, ale również poglądami, stylem bycia. Wszyscy są natomiast bardzo odważni. Cieszy mnie to, że reżyser w taki sposób wykreował te postacie, gdyż dzięki temu możemy zapamiętać każdego z osobna, zżyć się z każdym z nich i opłakiwać ich ewentualną śmierć. Moim mankamentem jest fakt iż nadal nie przeczytałam ani Hobbita ani Władców Pierścieni, więc nie mam porównania i tym samym nie mogę opisać wam różnic pomiędzy książką a filmem, gdyż papierowej wersji jeszcze nie znam. Musicie mi to póki co wybaczyć, ale gdy już przeczyta obie z wymienionych powyżej książek z pewnością podzielę się z Wami moimi co do nich odczuciami.
Każdy kto obejrzał chociaż raz Hobbita wie, że w jego wnętrzu znajdują się przepiękne krajobrazy zapierające dech w piersiach. Chciałoby się na nie tak patrzeć i patrzeć i choć wyobrazić, że one naprawdę istnieją. Kraina elfów, sama kopalnia krasnoludów zasługują na olbrzymią pochwałę, gdyż jest to nietuzinkowe widowisko i każdy fan światów nierzeczywistych powinien na własne oczy zobaczyć piękno jakim raczy nas Peter Jackson i inni twórcy tego filmu.
Ponadto muzyka! Muzyka, która wywołuje we mnie ciarki i łzy. Nie znam słów żeby oddać jej piękno tak jak nie oddam i nie opisze Wam piękna tych wszystkich krajobrazów. Najbardziej podoba mi się wykonanie pieśni przez krasnoludów w chatce Bilbo Bagginsa. Sami posłuchajcie:
Napisanie recenzji tego filmu stanowiło dla mnie dużą trudność, ponieważ nie potrafię oddać tego co tak naprawdę mnie w nim zachwyca - nawet tego nie chcę, ponieważ jest to moje prywatne piękno nie dostępne dla każdego.
Zarówno Hobbit jak i Władcy Pierścieni mają w sobie coś czego inne filmy z tego gatunku nie mają, dlatego zostaną one w pamięci widzów na bardzo długo. Nie wątpię również w to, że kolejne pokolenia będą się tymi dziełami zachwycać - i tak wciąż na nowo.
TYTUŁ: Hobbit: Niezwykła podróż
TYTUŁ ORYGINALNY: The Hobbit: Unexpected Journey
REŻYSERIA: Peter Jackson
GATUNEK: fantasy, przygodowy
PRODUKCJA: Nowa Zelandia, USA
PREMIERA: listopad/grudzień 2012 rok
OBSADA:
Martin Freeman
Ian McKellen
Richard Armitage
i inni
NA PODSTAWIE KSIĄŻKI: J.R.R Tolkien "Hobbit, czyli tam i z powrotem"
OCENA: 9/10
REKOMENDACJA: Rewelacyjny
Mój mąż uwielbia wszystkie części. Ja jakoś nie za bardzo.
OdpowiedzUsuńKsiążki nie czytałam, ale widziałam wszystkie części filmu. Mnie się bardzo podobały. :)
OdpowiedzUsuńAch, Thorin <3 Ja też go wielbię, choć moim Tolkienowym ideałem pozostaje Aragorn <3 <3 <3
OdpowiedzUsuńCzytałam książkę i dobrze ją wspominam i zawsze bardzo się dziwiłam, jak z jednej książki można nakręcić kilka filmów. :) Nie mam przekonania do tej produkcji.
OdpowiedzUsuńJa nie jestem zwolenniczką takiej tematyki, ale muzyka jest naprawdę dobra :D
OdpowiedzUsuńCo do wersji książkowej to na razie próbuję ją przeczytać, ale ogólnie z całości dla mnie chyba najlepsze będą dobre fanfiki.
OdpowiedzUsuńogladlam i przyznam ze bardziej wciagajace od ksiazki ale wiem ze jest niezgodne z drugiej strony jakos psecjlanieusper ten film nie jest. nadal elpszy od ksiakzi :P wiec tak czy siak z laku braku bym ogladala :D pozdrawiam i zapraszam! :)
OdpowiedzUsuńSama nie wiem czemu do tej pory nie obejrzałam filmu :) Jakiś czas temu wróciłam jednak do książki i to była świetna przygoda :) Ciekawa jestem tej kreacji Thorina w filmie ;)
OdpowiedzUsuńZ trzech części obejrzałam zaledwie tę. Podobało mi się, ale nie tak bardzo, jak Tobie. "Władca Pierścienia" budzi we mnie większą sympatię.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Oglądałam wszystkie części i bardzo mi się podobały, najpiękniejsza była ta sceneria :)
OdpowiedzUsuńJa bardzo nie lubię filmów i książek bardzo fantastycznych, a niestety, Tolkien właśnie taki jest. Na dwóch częściach byłam w kinie razem z moją klasą i akurat jeszcze tę część w miarę oglądałam ;) Nie za wiele pamiętam, ale pamiętałam, że oczekiwałam na sceny z Gollumem i Legolasem (żeby móc do niego powzdychać ;) )
OdpowiedzUsuńOglądałam, ale nie ukrywam, że ja się na tych filmach trochę nudzę ;) To kompletnie nie dla mnie, choć doceniam wszystkie atuty :)
OdpowiedzUsuńHobbita jeszcze nie oglądałam, z braku czasu, ale Władcę uwielbiam i oglądałam już kilkanaście razy. No i kocham Frodo Bagginsa ;)
OdpowiedzUsuńja chyba dziwna jestem, bo oni Władcy nie oglądałam, ani Hobbita i w sumie w ogóle mnie nie kusi ani jedno, ani drugie xD
OdpowiedzUsuńJa mam olbrzymi sentyment do "Hobbita". Choć moja przygoda z nim nie zaczęła się jakoś wyjątkowo dobrze. Pamiętam, że najpierw przeczytałam książkę, która zbytnio nie przypadła mi do gustu. Krótko po tym wszedł film, który niemiłosiernie mi się nudził. Dopiero jak obejrzałam drugą część, która bardzo mi się podobała, to wróciłam do pierwszej i spojrzałam na nią jakoś z całkiem innej perspektywy... Odtąd po prostu ubóstwiam całe to uniwersum, Petera Jacksona i muzykę. Co prawda nie obejrzałam jeszcze ostatniej części "Władcy Pierścieni", ale w te wakacje mam zamiar to nadrobić :)
OdpowiedzUsuńMnie jakoś nie kręcą takie filmy, ale mój mąż uwielbia Hobbita. Dwa razy go oglądał i był zachwycony.
OdpowiedzUsuńKocham Hobbita! Książkę pochłonęłam cała sobą i podobnie jak ty, byłam zauroczona krajobrazami w pierwszej części filmu. Dwóch następnych niestety nie obejrzałam i strzeliłam sobie w kolano, bo przecież mogłam obejrzeć jak TVN je emitowało. Co do Thorina się zgodzę. W książce byłam nim zaintrygowana, choć moim ulubieńcem był Bilbo i jego przemiana przez całą wędrówkę. W książce komizmu troszkę było i jest to raczej proporcjonalność co do pierwszej cześci filmu :)
OdpowiedzUsuńNie mogę powiedzieć, że jestem wielką fanką Tolkiena (przeczytałam tylko "Hobbita" i to też tak jakiś czas temu). Do tej pory nie obejrzałam też trylogii "Władcy Pierścieni"- tak naprawdę tylko pierwszą część obejrzałam od początku do końca, nawet kilka razy. Za to na każdym "Hobbicie" byłam w kinie i nie przeczę, że bawiłam się dobrze. Zwłaszcza na drugiej części, która o wiele bardziej do mnie przemówiła niż dwie inne. Niemniej jednak wydaje mi się, że warto poświęcić trzy razy te dwie-trzy godzinki, choćby dla bardzo ładnych obrazków, całkiem wciągającej akcji i magicznej ścieżki dźwiękowej (co z tego, że popłuczyny z "Władcy Pierścieni?! Dobre popłuczyny nie są złe XD).
OdpowiedzUsuń