środa, 1 lipca 2015

Reyes Monforte "Burka miłości" [ Młoda Hiszpanka w afgańskim piekle ]


AUTOR: Reyes Monforte
TYTUŁ: Burka miłości
TYTUŁ ORYGINALNY: Un Burka Por Amor
WYDAWNICTWO: Świat Książki
ROK WYDANIA: 2011
ILOŚĆ STRON: 332
GATUNEK: Literatura Faktu

WSTRZĄSAJĄCA POWIEŚĆ O WIELKIEJ MIŁOŚCI I PRÓBIE PRZETRWANIA W NIELUDZKICH WARUNKACH TAM, GDZIE KOBIETY SĄ NIEWAŻNE.

Nasza codzienność pozwala zapominać nam o tym, że nie wszyscy mogą cieszyć się taką wolnością jaką my posiadamy. W dobie błahych problemów zapominamy o tym, że przecież nasza sytuacja nie jest aż taka zła. Wystarczy spojrzeć na to, jak traktowane są kobiety w Afganistanie w kraju, w którym nie istnieje poszanowanie kobiet. Bycie kobietą w tym okrutnym miejscu to jak skazanie samego siebie na nieszczęście. Obowiązek noszenia burek, przestaje być tylko obowiązkiem, gdy zaczyna chodzić o życie nie tylko swoje własne, jako kobiety, ale całej jej rodziny. Rewolucja seksualna mająca miejsca w latach 60 i 70-siątych nie odniosła sukcesu we wszystkich miejscach na ziemi, a trafnym tego przykładem niech będzie dla Was książka, której recenzją zajmę się dzisiaj. Książka pt. "Burka miłości" 

Główna bohaterki historii napisanej przez życie jest naiwna 18-nastolatka o imieniu Maria, która ucieka z rodzinnej Majorki do Anglii. W Londynie poznaje Nasrada, znacznie od siebie starszego Afgańczyka i muzułmanina, w którym zakochuje się z wzajemnością. W końcu wychodzi za niego za mąż. Planowany na krótko wyjazd do ojczyzny męża i świeżo upieczonej żony zmienia się w trwający latami koszmar. Nieszczęśliwy los dodatkowo powoduje pozbawienie dokumentów i pieniędzy młodych małżonków. W tej sytuacji Maria musi przebywać w państwie talibów, w którym rządzi prawo szariatu, traktujące kobiety jak rzecz. W prymitywnych warunkach rodzi dzieci i marzy, by razem z nimi i mężem wyrwać się z piekła. Czy jej się to uda?

Poznawanie odmiennych kultur, brutalnego traktowania jednostek w krajach trzeciego świata uczy mnie pokory. Dlatego skorzystałam z okazji i pożyczyłam od znanej mi osoby "Burkę miłości". Spodziewałam się dokumentu, który nie tylko nafaszeruje mnie wiedzą na temat sytuacji kobiet w Afganistanie, ale także zaaplikuje mi dawkę niesamowicie mocnych emocji. Czy książkę jak i autorce udało się osiągnąć taki efekt? 

Przez kilkadziesiąt pierwszych storn książka jest po prostu nudna. Powodem tego jest opisywanie przez autorkę zbyt jak dla mnie szczegółowo wcześniejszego życia Marii oraz jej relacji z przyszłym mężem. Nieco ciekawiej robi się, gdy oboje wyjeżdżają do Afganistanu. Potem, gdy już znajdują się w rodzinnej miejscowości Nasrada i Maria poznaje i dostosowuje się do prawa szariatu robi się naprawdę ciekawie. Ale potem mamy stagnacje i szczerze powiedziawszy nic już nas nie zaskakuje. Myślę, że dużą rolę w odbiorze tej książki miał dla mnie styl pisania Reyes Monforte, który brzmiał dość naciąganie i nie udało jej się dostatecznie mnie zaciekawić, a w ostateczności zachwycić proponowanym przez nią tytułem. Irytowało mnie jej nadmierne skupianie się na głównej bohaterce i jej rozterkach. Oczekiwałam, że na książkę głównie będzie rzutować sytuacja w Afganistanie nie tylko Marii jako kobiety, ale także wszystkich innych kobiet, które według mnie zostały tutaj zbyt bardzo pominięte. Książka stanowi literaturę faktu i oczekuję się od niej odpowiedniego podejścia do tematu. Po przeczytaniu "Burki miłości" mam wrażenie, że autorce nie do końca to się udało. 

Główna bohaterka wzbudzała we mnie irytację. Rozumiem, że była bardzo młodziutka, ale żeby nie wiedzieć o sytuacji w Afganistanie? Według mnie trzeba być naprawdę ograniczonym i nie mieć w ogóle ciekawości świata, żeby o tym nie wiedzieć, tym bardziej, że niemal codziennie trąbi o tym telewizja. Pomijając to można również zarzucić Marii egoizm, gdyż wiedząc, że jest w ciąży zgodziła się wyjechać razem z mężem do kraju, w którym nie miałaby racji bytu. Ponadto jej determinacja, aby nie zakładać burki była bardzo powierzchowna, gdyż od tego zależało nie tylko jej życie, ale konsekwencje poniosłaby cała rodzina Nasrada. Miłość jaka połączyła Nasrada i Marię była pełna poświeceń. I choć wprost nienawidzę pisać o tym uczuciu to przyznam, że byłam pod wrażeniem wierności Nasrada i tego, że dla swojej żony był w stanie zrobić to co tylko mógł, a wszystko po to, aby to ona czuła się najlepiej. I to właśnie Nasrad, a nie Maria zyskał moją sympatię, pomimo tego, że przecież to właśnie ona przeszła przez to piekło, jak się okazuje na własne życzenie. 

Chciałabym jeszcze wspomnieć o znaczącym mankamencie tej książki jakim jest język pisania, którym posługuje się autorka. Wydawało mi się, że sama nie wiedziała czy tek naprawdę tworzy powieść czy też dokument. Przez to trudno było mi uwierzyć w absolutnie wszystko co napisała. Burka miłości brzmiała dla mnie momentami mało wiarygodnie i winą obarczam za to Reyes Monforte, która nie potrafiła w przyzwoity sposób przedstawić chociażby najważniejszych wydarzeń. Zapominała także o wyjaśnieniu niektórych ważnych dla czytelnika kwestii. Nie wiadomo jak Maria nauczyła się posługiwać językiem afganistańskim. Bardzo ciekawiły mnie relacje Marii z krewnymi Nasrada i niby autorka coś o tym wspomniała, ale czułam pewien niedosyt. Nie wspominając już o dzieciach głównej bohaterki, które zdały się zostać w całej tej powieści pominięte i zapomniane. 

"Burka miłości" mnie nie zachwyciła i pozostawiła wielki niedosyt. Widocznie sama na własną rękę będę musiała zagłębić się w sytuacje kobiet w Afganistanie, gdyż książka nie dostarcza żadnych sensownych informacji na ten temat.  Osobiście nie widziałam w tej powieści żadnych plusów i nie tylko dlatego, że nie przepadam za tematyką miłości.  Moim zdaniem całość została przez autorkę zbyt powierzchownie potraktowana, a nasza główna bohaterka u większości czytelników wzbudzała irytacje swoim zachowaniem. Osobiście nie polecam, ale to do Was należy ostateczny wybór.

MOJA OCENA: 1/10 
[niedoczytana, niektóre fragmenty przeze mnie pominięte stąd ostateczna ocena] 


O AUTORCE: 

Reyes Monforte 

 To znana hiszpańska reżyserka, autorka programów telewizyjnych i prezenterka radiowa. To właśnie w jej audycji została przedstawiona sytuacja Marii Galery, bohaterki tej poruszającej opowieści. 
[opis z okładki]

Od siebie dodam, że po nieudanej "Burce miłości" nie planuję w przyszłości sięgnąć po inne dzieło tej autorki.

Recenzję przeczytasz również na:

sobota, 27 czerwca 2015

Krucze Wieści czyli przegląd cotygodniowy

 Witajcie!


W mojej głowie ostatnio narodził się dość ciekawy pomysł, który postanowiłam zrealizować. W związku z tym, że są wakacje i mam sporo czasu na rzeczy, które sprawiają mi przyjemność postanowiłam nieco więcej czasu poświęcić mojemu blogowi. Dlatego też od dzisiaj co sobotę, będzie pojawiał się tego typu post, w którym znajdziecie informację na temat tego co też w danym tygodniu mnie zachwyciło, zaintrygowało. Co obejrzałam, w co zagrałam itp. Mam nadzieję, że forma takiego luźniejszego postu będzie Wam odpowiadać i że ten nowy cykl zyska sobie grono stałych czytelników.Wierzę w to, że dzięki temu lepiej Was poznam i niejednokrotnie wywiąże się z tego ciekawa dyskusja.

***

FILM

 "Omen"

W rzymskiej klinice 6 czerwca o szóstej rano przychodzi na świat martwe dziecko. Ojciec, amerykański dyplomata Robert Thom, jest pogrążony w głębokim smutku. Obawia się o stan psychiczny Katherine, która tak bardzo pragnęła dać mu potomka. Za namową spotkanego w szpitalu księdza Spiletto, w tajemnicy przed żoną adoptuje niemowlę, które urodziło się w tym samym czasie. Jego matka zmarła przy porodzie, chłopczyk nie ma żadnych krewnych. Szczęście Katherine nie ma granic, nawet nie domyśla się, że słodkie maleństwo nie jest jej synkiem...

Recenzja tego filmu pojawi się niedługo na moim blogu. 





 "Egzorcysta"

Aktorka Chris McNeil, zaniepokojona dziwnym zachowaniem córki, zwraca się o pomoc do lekarzy. Wyniki badań potwierdzają wstępną diagnozę, że Regan jest całkowicie zdrowa. Tymczasem stan dziewczynki się pogarsza. Kiedy aktorka wraca z planu zdjęciowego do domu, córka nagle atakuje matkę, która jest zmuszona przywiązać ją do łóżka. Zdesperowana Chris teraz szuka pomocy u młodego księdza, ojca Karrasa. On dochodzi do wniosku, że szatan opętał Regan. Chcąc wypędzić z niej diabła, Karras wzywa doświadczonego egzorcystę, ojca Merrina.

 Recenzja tego filmu pojawi się u mnie na blogu.



"Więzień labiryntu"
 
Nastoletni Thomas (Dylan O'Brien) budzi się w ciemnej windzie, nie pamiętając niczego. Trafia do tajemniczej Strefy: obszaru zamieszkanego przez kilkudziesięciu innych chłopców, którzy dostali się tam w identyczny sposób. Ogromny mur otaczający teren rozchyla się każdego ranka, otwierając przejście do labiryntu. Najstarsi mieszkańcy usiłują znaleźć wyjście od dwóch lat. Nowa nadzieja pojawia się wraz z dziewczyną, Teresą (Kaya Scodelario), która trafia do Strefy w śpiączce, ściskając w dłoni tajemniczą notatkę.

Ekranizacja ksiązki o tym samym tytule.
Recenzja filmu pojawi się u mnie na blogu. 


"Szefowie Wrogowie 2"
 
Mając po uszy pracy pod dyktando szefów, Nick (Jason Bateman), Dale (Charlie Day) i Kurt (Jason Sudeikis) postanawiają tym razem przejąć ster i założyć własny biznes. Wkrótce jednak ich plany krzyżuje przebiegły inwestor. Oszukani, zdesperowani i bez możliwości dochodzenia swoich praw, trzej niedoszli przedsiębiorcy opracowują plan porwania dorosłego syna inwestora w celu odzyskania kontroli nad firmą

MOJA OCENA: 
Nie przepadam za komediami. Ostatnio o wiele bardziej wolę parodię wybranych filmów, gdyż one sprawiają mi o wiele więcej radości niż współczesne komedie, które z reguły są w zupełności nie udane. Tak było również w przypadku "Szefowie Wrogowie 2". Nie oglądałam pierwszej części, ale nawet jak+oś specjalnie tego nie pragnę. Film utrzymany jest w klimacie "Kac Vegas" z tym, że ten drugi tytuł był o wiele lepszy. Sama nie wiem jaki jest sens produkowania takich filmów. Ani nie bawią, ani nie wzruszają, po prostu nie wnoszą nic w życie potencjalnego widza. Ta krótka opinia ma uświadomić moich czytelników, że nie warto sięgać po ten film. Polecam w zamian tego obejrzecćjakąmś dobrą parodię.
MOJA OCENA: 4/10 [rola Kevina Specey wpłyneła na to, że film zyskał aż tak dobrą ocenę] 

SERIAL

AMERICAN HORROR STORY
ASYLUM

Lata 60. XX wieku. Słynny morderca kobiet o przydomku Krwawa Twarz (Evan Peters) zostaje schwytany przez policję i tymczasowo osadzony w zakładzie psychiatrycznym Briarcliff, który jest prowadzony twardą ręką przez siostrę Jud (Jessica Lange). Dziennikarka Lana Winters (Sarah Paulson), chcąc napisać artykuł o seryjnym mordercy, włamuje się do szpitala. Przyłapana przez pracowników placówki zostaje przymusowo zatrzymana na oddziale jako pacjentka.

Jestem dopiero po pierwszym odcinku, ale muszę przyznac, że jakoś bardziej czułam się "jak u siebie" oglądając pierwszy sezon tego fantastycznego serialu. Trudno mi jest przestawić się, ponieważ ci sami aktorzy grają teraz jak się okazuje zupełnie inne postacie. Pomimo tego cieszę się, że nadal mogę oglądać te same twarzę. Uwielbiam Jessicę Lange oraz Evana Petersa i to ostatecznie sprawia, że pomimo wszystko z wypiekami na twarzy oglądam ten serial. Ponadto akcja serialu rozgrywa się w szpitalu psychiatrycznym co jeszcze bardziej przekonywuje mnie do drugiego sezonu.

GRA


RESIDENT EVIL 4
bo potrzebuje więcej zombie!

W grze "Resident Evil 4" gracze ponownie spotykają się z Leonem S. Kennedym, początkującym gliną z posterunku policji w Racoon City. Od tamtych wydarzeń minęło już sześć lat, a rząd Stanów Zjednoczonych zniszczył słynną korporację Umbrella. Teraz Leon jest agentem amerykańskich służb specjalnych, który wysłany zostaje na ściśle tajną misję. Jego zadaniem jest odnalezienie porwanej córki prezydenta USA, której ślad prowadzi do odległej wioski w Europie. Czekają tam na Leona niewyobrażalne zagrożenia - szybsze, inteligentniejsze i bardziej przerażające, niż jakiekolwiek zombie, z którymi miał on do tej pory do czynienia. "Resident Evil 4" to powrót kultowej serii - teraz jeszcze straszniejszej, niż kiedykolwiek!

Kiedy byłam małą dziewczynką moi starsi domownicy już grali w tą grę. Dlatego też Resident Evil 4 to dla mnie nie tylko ciekawa i mordercza wręcz rozgrwka (bo misje są niesamowicie trudne i niejednokrotnie trzeba uaktywnić swojee szare komórki, żeby ją przejść) w której dominują moje najbardziej cenione zombie, ale również ta gra stanowi dla mnie sentymentalny powrót do czasów niewinności. Z pewnością napiszę o niej co nieco jak już ją przejdę (daj Boże!) 

MUZYKA
postanowiłam dzisiaj odejść nieco od swoich nawyków muzycznych i zaproponować Wam coś lekkiego

 Linkin Park - "Breaking the Habbit"

Lenka "Trobule is a friends"

Killer - "Liar"

KSIĄŻKA


Reyes Monforte 
"Burka miłości" 
 
Recenzję tej książki mam już napisaną i z pewnością po niedzieli zostanie ona opublikowana. Hmm.. Myślę, że nie będę zdradzać Wam nic na temat tej książki i zostawię Was w niepewności. Ale chętnie dowiem się czy ktoś z Was już ją czytał no i jakie wrażenia po poznaniu tej historii. 




"Virion"
Joanna Patrzylas

"Virion" to książka, którą mam przyjemność czytać obecnie. Wprost nie mogę się doczekać aż podzielę się z Wami moją opinia na jej temat. Zdradzę Wam, ze jestem nią bardzo pozytywnie zaskoczona. Jest to fantastyka, a ten gatunek po prostu uwielbiam. Mam nadzieję, ze jesteście również podekscytowani co ja. 

I NA KONIEC: 
Bardzo Was proszę o wyrażenie swojej opinii o tym poście w komentarzu. Chętnie poznam Wasze sugestie oraz pomysłu co jeszcze należałoby dodać, aby Krucze Wieści stały się dla Was jeszcze bardziej ciekawsze. Tymczasem jestem ciekawa jak spędzicie tegoroczne wakacje. Czy macie jakieś konkretne plany? A może po prostu spędzicie je robiąc to co naprawdę kochacie zmęczeni tymi monotonnymi 10 miesiącami jak ja? Czekam na odpowiedzi. 

Wszystkie opisy filmów, seriali oraz gier pochodzą z filmwebu.


środa, 24 czerwca 2015

Łukasz Skibiński "Trzy Czwarte" czyli o zmaganiach z Cieniem Ojca


AUTOR: Łukasz Skibiński
TYTUŁ: Trzy Czwarte
WYDAWNICTWO: Novae Res
ROK WYDANIA: 2015
ILOŚĆ STRON: 79
GATUNEK: Wspomnienia, Biografia, Autobiografia, Pamiętnik
CENA: 23 zł 

"Życie jest zbyt krótkie i przypomina kiepską próbę generalną, która kończy się w najmniej oczekiwanym momencie, jakby wystarczyło przećwiczyć na scenie tylko kilka aktów"

- Łukasz Skibiński-
"Trzy Czwarte"
43 str 

Przeszłość każdego z nas posiada dobre i złe momenty. Wydarzenia, do których za wszelką cenę chcielibyśmy powrócić i takie o których pragniemy zapomnieć. Warto jednak pamiętać, że przeszłość to przecież tylko przeszłość, której nikt z nas nie jest w stanie zmienić. Zbyt częste powracanie do niej powoduję, że zaczynamy niedoceniań tego co mamy teraz. Dlatego tak ważne jest domknięcie wszystkich klamek i załatanie wszystkich dziur przeszłości.  Można to zrobić w ciszy, nikomu nic nie mówiąc. Ale można również tak jak Łukasz Skibiński napisać książkę o przeszłości, która nie daje mu szansy na udane życie w czasach teraźniejszych. To właśnie książce pt. 'Trzy Czwarte" będzie poświęcona moja dzisiejsza recenzja. 

Opowieść zawarta w książce pt. "Trzy Czwarte" stanowi próbę zmierzenia się Łukasza Skibińskiego z wizerunkiem despotycznego ojca. Obraz ten zdominował całe życie głównego bohatera. Czytelnik poznaje jego losy, podróżuje wraz z nim po niestabilnych ścieżkach ludzkiej psychiki. Zagłębia w metaforyczne sny i staje w konfrontacji z wiarą. Psychologiczne rozważania przeplatają się tu z refleksją. Obserwujemy proces bohatera w zagłębianiu się w swoje wewnętrzne "ja", by zrozumieć własne decyzje i wpływ ojca na ich podejmowanie.

Nie jestem jeszcze psychologiem, ale zdradzę Wam, że w przyszłości pragnę nim zostać. Natomiast już teraz, chciałabym wysunąć własną hipotezę dotyczącą prawidłowego dorastania i rzutowania tego okresu na dalszą drogę naszego życia. Wydaje mi się,że do prawidłowego funkcjonowania i rozwoju dziecka potrzebna jest i kobieca i ojcowska rękę. Bez tych dwóch niezbędnych składników wychowanie dziecka stanowi nie lada atrakcje dla tego jednego rodzica, gdyż drugie gdzieś tam się zagubiło lub po prostu zmarło z różnych przyczyn. W moim otoczeniu obserwuje bardzo dużo sytuacji, w których to jeden rodzic wychowuje dziecko. Nie tylko ze względu na śmierć drugiego z nich, ale też dlatego, że niektórzy ludzie, po prostu nie są stworzeni do posiadania dzieci, dlatego też za wszelką cenę chcą się pozbyć tego obowiązku. I wtedy pojawiają się rozwody, pojawiają się problemy, pojawia się toksyczny wpływ rodzica na życie dziecka, czego dowodem jest książka pt. "Trzy Czwarte".

Największym problemem Łukasza Skibińskiego jest jego ojciec, który ma bardzo trudny charakter. Nasz główny bohater nigdy nie usłyszał ciepłego słowa z ust swojego własnego ojca, który nie okazywał ani uczuć, ani tego, że darzy miłością swojego syna. Nie miał w nim wsparcia, nie miał przykładu, ani uporządkowanego obrazu głowy rodziny. Z roku na rok Łukasz staczał się coraz bardziej. Ten zagubiony młody człowiek zaczął mieć skłonności autodestrukcyjne pogrążając się tym samym w mrok własnego istnienia. 

Najtrudniejszym zadaniem dla recenzenta jest ocenienie książki, która stanowi wspomnienie czy też pamiętnik drugiego człowieka. Wydaje mi się, że w tej sytuacji trzeba wykazać się ogromną empatią i zrozumieniem. Nie możemy oceniać zbyt pochopnie czyiś działań, gdyż przecież żadne z nas nie wie jakby postąpiło na miejscu danego człowieka. Dlatego ja mam całkiem inne podejście do takich książek jak "Trzy Czwarte", a inne podejście do na przykład kryminałów. To dwa całkiem odzielne światy i warto o tym pamiętać. 

Do gustu przypadła mi forma książki. Autor nie tylko opisuje sytuacje jaka panowała w jego rodzinnym domu, ale także zawarł cytaty, które zdają się idealnie odzwierciedlać stan, w jakim znajdował się gdy przechodził przez swoje własne piekło. Ogromne wrażenie zrobił na mnie również Dekalog Taty, który trafnie odzwierciedla wpływ i narzucone zasady jakie panują w domach, które dotknął Cień Ojca.

"Mnie też dotyczy cień ojca. Czarny, mroczny i męczący cień, pełen niepokoju codzienności"

- Łukasz Skibiński- 
"Trzy Czwarte"
17 str

Treść książki dla wielu czytelników może wydawać się chaotyczna. Nie możemy też spodziewać się po kimś, kto opisuje swoje własne doznania, że treść książki będzie spójna i harmonijna. Najbardziej urzekły mnie metafory, których użył autor w swoim dziele. Wszelkie refleksje, nie wspominając już o genialnym prologu i epilogu sprawiły, że podeszłam do książki bardzo emocjonalnie, gdyż sytuacji opisywane przesz Łukasza Skibińskiego momentami wydawały się być znajome.

"Może po prostu lepiej się nie narodzić. Kłopot z głowy. A może lepiej nie narodzić się takim.. właśnie takim... wrażliwym" 

- Łukasz Skibiński-
"Trzy Czwarte"
19 str

"Trzy Czwarte" to książka, do której potrzeba specjalnego podejścia. Podczas jej czytania należy być wyciszonym, skupionym i mieć ze sobą spory worek empatii. Jeżeli lubicie czytać wspomnienia i poznawać życie innych ludzi, które przecież nie zawsze usłane jest płatkami róż, to ta książka zdecydowanie jest dla Was. Od siebie serdecznie polecam!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res
Fakt ten nie miał wpływu na moją recenzję.

Recenzję przeczytasz również na:

niedziela, 21 czerwca 2015

Kruczy Wysłannicy prezentują stos [06.15]


Tak jak Wam kiedyś obiecałam dzisiaj nadszedł ten dzień, w którym zaprezentuje Wam książki pochodzące z własnej biblioteczki co oznacza, że  sama je kupiłam, wygrałam w konkursie lub dostałam w prezencie. Od razu mówię, że są to dla mnie książki bardzo specjalne. Mam nadzieję, że jesteście ciekawi co też takiego ostatnio zagościło w mojej domowej biblioteczce. 

Od tej pory to właśnie tytułowi Kruczy Wysłannicy będą prezentować Wam, moim Czytelnikom najnowsze stosy. Więc jeżeli zobaczycie ich wizerunek w Waszych pulpitach nawigacyjnych to oznacza to iż chwalę się nowymi zdobyczami. Mam nadzieję, że taki pomysł Wam się podoba. Zawsze coś nowego, coś ciekawego, coś interesującego. 
Nieprawdaż? 

Ale dosyć już mojej gadaniny. Zapraszam do stosu. 


Od góry:

Carol Rifka Brunt "Powiedź wilkom, że jestem w domu" 
Christine F. "My, dzieci z dworca Zoo" - przeczytane -
Matthew Quick "Wybacz mi, Leonardzie" - przeczytane -
Mira Grant "Przegląd Końca Świata. Deadline" 
 Ransom Riggs "Miasto Cieni" 


Od góry:

Zofia Nałkowska "Medaliony"
Eva Weaver "Lalki z getta"
Tomasz Kowalczyk "Maszynopis z Kawonu" - wygrana w konkursie -
Reyes Monforte "Burka miłości" - pożyczona, obecnie czytana -
Mariam Petrosjan "Dom, w którym..." 


Będę bardzo wdzięczna za wszelkiego rodzaju rekomendacje pod tym postem. Recenzje której książki chcecie przeczytać jak najprędzej? Dajcie znać w komentarzu. 

Pozdrawiam. 
-Czarny Kruk-
I jego Wysłannicy

środa, 17 czerwca 2015

Evanna Shamrock "Signum Sanguinem. Mrok"


AUTOR: Evanna Shamrock
TYTUŁ: Signum Sanguinem Mrok
WYDAWNICTWO: Novae Res
ROK WYDANIA: 2015
ILOŚĆ STRON: 247
GATUNEK: Fantasy, fantastyka
CENA: 29 zł

W ostatnich miesiącach, a może nawet latach rzadko bywały okazję, kiedy to mogłam zagłębić się w powieść, która oferowała mi zagadnienia z gatunku fantasy. Jest to przede wszystkim wina braku czasu wynikającego z ciągłej nauki. Sama się sobie dziwię, że potrafiłam wytrzymać tyle czasu bez przeczytania jakiejkolwiek książki fantasy. Rozpoczynając swoją przygodę z książkami tylko i wyłącznie interesowały mnie te, które mieściły się w ramach tego gatunku. Pragnę przedstawić moim Czytelnikom w dzisiejszym poście książkę o dość dziwnym tytule "Signum Sanguinem", która miała stanowić dla mnie przyjemną odskocznie od literatury z którą w ostatnich miesiącach czytałam. Warto również wiedzieć, że zbytnio nie zastanawiałam się nad tą książką. Stąd też moje oczekiwania co do niej były wręcz zerowe. Mój wybór kierowałam tym, iż przypisano jej łatkę /fantastyki/. Czy taki spontaniczny wybór wyszedł mi na dobre? 

Opis fabuły, który znajduje się na okładce niewiele nam mówi. Dostajemy informacje o miejscu akcji, o mieście, które nosi wdzięczną nazwę Auditum. Nie jest to zwyczajne miasto. Od kilku dobrych lat dzieją się w nim dość dziwne i budzące grozę wśród jego mieszkańców rzeczy. Ludzie, zwłaszcza nastolatkowie znikają bezpowrotnie. Punktem kulminacyjnym wydarzeń zdaje się stanowić samobójstwo, które dodatkowo wstrząsa mieszkańcami Audiutum i utwierdza ich w przekonaniu iż w ich okolicy coś jest nie tak. Tworzą się dwie grupy ludzi. Jedni z nich wierzą, że wszystkie te wydarzenie nie są ze sobą połączone. Natomiast drudzy są świecie przekonani, że z pewnością nie jest to przypadek i zdarzenia, którymi są świadkami muszą się w jakiś sposób wiązać. Któż z nich ma rację? 

Głównym bohaterem książki jest 17-nastoletni Jojo niemający nikogo bliskiego oprócz swojego kota. Stara się trzymać od ludzi z daleka i pomieszkuje w ruinach starych domostw. Nastolatek ukrywa jeden ze swoich wielkich sekretów i z pewnością to stanowi główną przyczyną nienawiści do ludzi i trzymania się od nich z daleka. Całe jego życie zmienia się pod wpływem wizji, które zaczynają go coraz częściej nękać. Spotyka na swojej drodze grupę ludzi, którzy również zdają się być dziwni, inni co on i tak jak Jojo, chcą odkryć tajemnice masowych zniknięć nastolatków. Od Jojo zależy czy zdecyduje się pomóc, czy skaże się na śmierć...

Prawda jest taka, że nie miałam pojęcia w jaki sposób należałoby przybliżyć Wam fabułę tej powieści, gdyż po przeczytaniu tej pozycji sama nie wiem o co w niej właściwie chodziło. Zdecydowanie jest to książka niekonwencjonalna i już na wstępie muszę przekazać Wam informację iż nie każdemu przypadnie ona do gustu. Jednak ja zapisuje się do grupy tych osób, dla których ta książka była dziwnym, ale przede wszystkim przyjemnym i nowym doświadczeniem, którego ani przez chwilę nie pożałowałam. 

 Styl pisania Evanny Shamrock stoi na przyzwoitym poziomie. Co to oznacza? Jej pióro jest wyrobione dostatecznie dobrze, żeby zachęcić czytelnika, a przede wszystkim zaintrygować go przedstawionymi wydarzeniami na tyle dobrze, aby chciał on czytać i poznawać coraz to nowe sekrety jakie skrywa książka i jej główny bohater. Autorka z każdą kolejną stroną coraz bardziej zachęcała mnie do poznania jej całościowego zamysłu. Muszę również przyznać, że były momenty trudne, gdyż Shamrock momentami po prostu zrywała z jednym wątkiem i błyskawicznie przeskakiwała na następny zostawiając mnie z myślami pełnymi wątpliwości. W pewnym momencie naprawdę nie wiedziałam, który wątek jest tym głównym wątkiem i na czym powinnam najbardziej się skupić. Było to rozpraszająca, jednak w ostateczności całość odbieram jak najbardziej na plus, gdyż pomimo tego całego mętliku i chaosu debiut tej młodej pisarki miał coś w sobie. Myślę, że przede wszystkim chodzi tu o klimat, oraz o aurę pewnej tajemniczości i mistyki, którą bardzo sobie cenie zwłaszcza w książka fantasy. 

Chwała autorce i Wydawnictwu za wprowadzenie krótkich rozdziałów, oraz ich tytułów! Zauważyłam, że coraz rzadziej można spotkać się z tak bardzo potrzebnym i pożądanym przez nas Czytelników rozwiązaniem. Ciekawym urozmaiceniem są również rysunki, prawdopodobnie wykonane przez samą autorkę utrzymane w stylu mangi. Bardzo szanuje również życiowe cytaty, których w tej książce było sporo i które wielokrotnie zmuszały mnie do refleksji. 

Kończąc moje wypociny, chciałabym Was poinformować, że debiut tej 19-letniej autorki być może nie zwali Was z nóg, ale jeżeli oczekujecie czegoś lekkiego, czegoś co posiada barwnych bohaterów i ciekawą choć miejscami chaotyczną fabułę to zapraszam Was w takim razie do lektury "Signum Sanguinem". Osobiście czekam na dalsze poczynania autorki i deklaruję, że z chęcią przeczytam jej kolejną książkę. Tymczasem jestem ciekawa czy zostaliście przeze mnie zachęcani, czy wręcz przeciwnie. Odpowiedź zostawcie w komentarzu. 

MOJA OCENA: 6/10 

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res

Fakt ten nie miał wpływu na moją recenzję. 

Recenzję przeczytasz również na: 
lubimyczytać

sobota, 30 maja 2015

"Juno" reż. Jason Reitman | 2007 |


TYTUŁ: Juno
GATUNEK: dramat, komedia
PRODUKCJA: Kanada, USA
PREMIERA: 2007 rok (świat)
2008 rok (Polska)
WYSTĘPUJĄ:
Ellen Page - Juno
J.K Simmons - ojciec Juno
i inni. 


Nastolatka Juno przechodzi inicjację seksualną z najlepszym przyjacielem Bleekerem. Wkrótce okazuje się, że dziewczyna jest w ciąży. Za radą swojej najlepszej przyjaciółki Lei decyduje się oddać dziecko do adopcji jakiejś miłej rodzinie, która zapewni mu wspaniały dom. Szybko znajduje ludzi odpowiadających jej życzeniom - małżeństwo Loringów, Vanessę i Marka. Ciąża staje się dla Juno nieoczekiwanie szybką podróżą w dorosłość. Nastolatka przeradza się w kobietę i zaczyna doceniać przyjaźń i miłość, a także doceniać to co ma i odnajdywać w swoim życiu najważniejsze wartości.
(opis pochodzi z filmwebu)


Mając naście lat z chęcią sięgam po filmy, które opowiadają o perypetiach nastolatków. Ciekawi mnie to jak inni w moim wieku radzą sobie z dorastaniem, jakie prowadzą życie. O "Juno" nigdy przedtem nie słyszałam, ale gdy zobaczyłam, że gra w nim lubiana przeze mnie Ellen Page, którą znam z roli w grze "Beyond: Two Souls" wiedziałam, że muszę obejrzeć ten film choćby tylko dla niej. Jak wypadła Ellen i czy czymś mnie zaskoczyła? 


Fabuła filmu nie jest skomplikowana. Mamy nastolatkę, która zachodzi w ciążę. Całe szczęście nie usuwa jej tylko postanawia oddać nienarodzone jeszcze maleństwo rodzinie zastępczej. Nie jest to produkcja, która jest drętwa, poważna ze względu na tematykę. Postać jaką jest Juno to niepokorna nastolatka nie myśląca o konsekwencjach, odważna i kontrowersyjna w swoich wypowiedziach. Jest po prostu sobą i mówi to co jej ślina na język przyniesie. Ciąża ją nie dołuję, a wręcz przeciwnie, sprawia, że poznaje prawdziwe uroki życia i docenia to co w nim ważne. Nie muszę chyba pisać, że postać wykreowana przez Ellen Page jest jedyna w swoim rodzaju. Aktorka ma dar do kreowania bohaterów w sposób w stu procentach prawdziwy. Szkoda tylko, że Ellen Page jest znana w tak niewielu produkcjach, ponieważ uważam, że jej talent niestety się marnuje. Na tle współczesnych młodych aktorek wypada bezkonkurencyjnie, ale i tak niewielu widzów chociażby ją kojarzy nad czym ubolewam. 


W filmie świetnie zostały przedstawione poszczególne relacje: rodzic-dziecko, dziewczyna-chłopak, Juno-rodzice zastępczy, którzy są do bólu perfekcyjni. W szczególności przyszła matka zastępcza dziecka Juno, co stanowi pewien kontrast w przedstawieniu skrajnych osobowości.


Podobało mi się podejście do tematu. "Juno" to film, który jest bardzo humorystyczny, pełen żartów, radości, ale także stanowi obserwacje młodej dziewczyny, która pod wpływem doświadczeń życiowych nabiera dojrzałości i pokory. Produkcja jest naprawdę ciekawa, inna od wszelkiego rodzaju znanych nam młodzieżówek. Z tego powodu bardzo chciałabym Wam polecić ten film na weekend. Jest to kino, które nie wymaga od Was żadnego wysiłku umysłowego, ale dający pozytywnego kopa, ponieważ patrząc na Juno nie sposób się smucić. Jeżeli lubicie filmy oparte na historiach wziętych z życia z inteligentnym humorem na czele to ten film zdecydowanie jest dla Was! Po troszku podkolorowany, przerysowany, jednak z zamierzonym celem, aby uczyć, wzruszać i dawać nadzieje. 


poniedziałek, 25 maja 2015

Stosisko na maj i czerwiec [05/06.2015]


W dzisiejszym poście zaprezentuje Wam książki, które będą towarzyszyły mi przez następne kilkadziesiąt dni. Zaznaczam, że wszystkie są egzemplarzami recenzyjnymi od  Wydawnictwa Novae Res. 


Od góry: 

1. Piotr Wielgosz "Za zieloną bramą"  -fantastyka-
2. Paweł Bojarski "Życie bywa znośne" -obyczajowa-
3. Joanna Patrzylas "Virion" -fantastyka-
4. Marcin Śniadecki "Król Olch" -historyczna-
5. Dariusz M. Preisler "Zagadka Widziadeł" -fantastyka-
6. Leszek Żuk "Skąd przychodzimy, dokąd zmierzamy"  -filozofia-


Od góry: 

1. Ryszard Grzywacz "Noc" -opowiadania-
2. Łukasz Skibiński "Trzy czwarte" -wspomnienia-
3. Justyna Towarek "Porcelanowe portrety" [recenzja]
4. Evanna Shamrock "Signum Sanguinem Mrok" - teraz czytam
5. Rafał Cichowski "2049" -science fiction-
6. Kamil Cywka "Bękart" -obyczajowa-

I jeszcze raz wszystkie razem: 

Zdaje sobie sprawę z tego, że dla wielu z Was prezentowane przeze mnie książki są w ogóle nieznane. Powodem tego jest fakt, iż niewielu blogerów sięga po książki Wydawnictwa Novae Res. Sama nie wiem czym jest to spowodowane. Chciałabym zmienić Wasze nastawienie do książek, które wychodzą nakładem wspomnianego Wydawnictwa. Bardzo często są to powieści  ciekawe i warte uwagi, której przez swoją małą popularność nie posiadają. Dlatego moim celem będzie wyłapywanie dla Was perełek z tegoż Wydawnictwa i przekonanie Was do niego. Oczywiście nie będę pisać samych pozytywnych recenzji, bo od samego początku działalności Kruczego Gniazda jestem z Wami szczera, a szczerość to dla mnie jako dla bloggera wartość podstawowa

Niemniej jednak może ktoś z Was już czytał książkę z mojego stosu? Co polecacie przeczytać w pierwszej kolejności? Osobiście mam w planach przeczytanie najpierw tych książek, które liczą sobie niewielką ilość stron, ale Wasze polecenie może mnie nakierować na zmianę moich planów. Niezwykle ważne jest dla mnie Wasze zdanie, dlatego aby ukierować Waszą ciekawość obok tytułów powyższych ksiażek napisałam z jakiego gatunku się wywodzą. Mam nadzieję, że dzięki temu napiszecie mi w komentarzu, które ksiażki Was najbardziej ciekawią. Wtedy w pierwszej kolejności zostaną przeze mnie zrecenzowane.

Kolejny stos, będzie stosem, w którym zaprezentuje Wam powieści, które sama nabyłam bądź zdobyłam w konkursie. Pozycję wyjątkowe. 

Odbiegając od tematu mam do Was pytanie: Czy obchodzicie Dzień Mamy? Jak świetujecie dzień poświęcony Waszej rodzicielce? I jakie ciekawe upominki jej sprawiacie? 

To tyle na dziś.
Dziękuję za uwagę i pozdrawiam życząć miłego dnia. 

CZARNY KRUK