„Tak widać wygląda koniec świata.
Po prostu twój zegar przestaje odmierzać czas.”
Są książki, które swoim blaskiem potrafią już na wstępie oczarować
czytelnika. Jest to wartość najcenniejsza, której autorzy pożądają.
Chcą ją okiełznać, posiąść i stworzyć coś, co zostanie w pamięci
czytelnika na wieczność. Są też takie, które przeglądamy bezmyślnie,
wobec których nie potrafimy wykrzesać ikry zainteresowania. Ten czarno —
biały schemat pomaga czytelnikowi w odbiorze danej powieści, w ocenie
jej zawartości. Rozwiązuję wszelkie rodzące się wątpliwości i pozwala
zakwalifikować dzieło do jednej szufladki. Ale
co jeśli, książka balansuję gdzieś pomiędzy? Co, jeśli czerpie
jednocześnie z czerni i bieli? W jaki sposób ją spamiętać, w jaki
ocenić, jak do niej podejść? Wierzę w to, że każdy czytelnik zmierzył
się kiedyś z podobnym dylematem. Nie ukrywam, że mnie takie wątpliwości
naszły po raz pierwszy, a to za sprawą „Wielkiego układu”, o którym
trudno powiedzieć cokolwiek jednoznacznego.