niedziela, 3 września 2017

"Prawdziwa miłość" Krystyna Mirek


Prawdziwa miłość” jest trzecią, a zarazem ostatnią częścią Sagi rodu Cantendorfów. Książka była dla mnie wyzwaniem z tego powodu, że nie zaznajomiłam się z poprzednimi częściami. Nie zrobiłam tego, gdyż opowieść snuta przez Krystynę Mirek nigdy nie intrygowała mnie na tyle, abym pragnęła jej skosztować. Jednak kiedy nadarzyła się okazja zapoznania się z twórczością autorki, bez wahania podjęłam się tej próby. Głównie ze względu na to, iż jestem otwarta na gatunki, których nie darzę szczególną sympatią. Ponadto po twórczość rodaków sięgam z przyjemnością, więc nie widziałam przeciwwskazań, aby Krystynie Mirek nie dać szansy, na którą każdy autor zasługuję. Nieświadoma tego, co czynie zabrałam się za lekturę powieści i przyznaję — przepadłam.




Trzecia części Sagi rodu Cantendorfów wita czytelnika sytuacjami, które pilnie proszą się o wyjaśnienie. Na łożu śmierci znajduję się jedyna powiernica długo skrywanej w murach zamku mrocznej tajemnicy. Postanawia wyjawić prawdę wiedźmie Alice oraz hrabiemu Aleksandrowi. To teraz od nich będzie zależał dalszy los rodu Cantendorfów. Tymczasem Kate, dawna narzeczona Aleksandra podupada na zdrowiu, ze względu na brutalną prawdę, której nie jest w stanie wybaczyć swojemu ukochanemu. Lady Isabelle Adler walczy z wątpliwościami i trudnymi wyborami, bo co jest w życiu ważniejsze — majątek czy los jej nienarodzonego dziecka i prawdziwa miłość?

Prawdziwą miłość” czytałam w trudnym dla mojego życia okresie i właściwie to cieszę się, iż splot wydarzeń właśnie wtedy powiązał moje losy z tą książką. Sprawiła, że oderwałam się od ciążących problemów, przeniosłam się do innego świata i żyłam życiem bohaterów, co pozwoliło mi zapomnieć o tym, co nie daje mi spokoju. Cudownym doświadczeniem było dla mnie przeniesienie się w odległe czasy, pełne swoistego piękna, które z ciężkim sercem opuściłam. Po zakończeniu lektury żałuję, iż nie przeczytałam całej sagi od początku do końca, wedle powszechnie przyjętych zasad. Wiem, że przecież to nie jest nic straconego, jednakże satysfakcja z poznawania losów bohaterów nie będzie już tak samo intensywna.


Oprócz przyjemnie spędzonych chwil przyznaję, iż Krystyna Mirek ofiarowała mi pewną ważną lekcję, o której nigdy nie zapomnę. Jak do tej pory byłam uprzedzona co do niektórych gatunków literackich, a zwłaszcza co do romansów. Krystyna Mirek uświadomiła mi, że można napisać dobrą książkę, w której dominuję wątek romantyczny, a ten nie zawsze musi być przesłodzony, mało realistyczny i irytujący. Ze zniecierpliwieniem poznawałam losy bohaterów, ich życiowe rozterki, a kilku z nich w szczególności doskwierało to jedno, najpotężniejsze uczucie, które zwie się miłością. Pomimo tego, iż jest to prosta historia, której daleko do arcydzieła, to posiada ona cechy, które są niezwykle ujmujące i sprawiają, iż nie sposób oderwać się od lektury. Czytelnik chcę więcej, coraz więcej z trwogą wyglądając końca historii.

Autorka wykreowała kilka wątków, które zadziwiającą stoją na równym poziomie. Nie odnalazłam w powieści fragmentów nużących czy też gorszych, a każdą sytuację obserwowałam z równie przejmującą ciekawością.


Intrygującą postacią była dla mnie lady Isabelle Adler, gdyż interesowało mnie to jakich dokona wyborów i czy ważniejszy okaże się dla niej majątek, wartości materialne, czy też prawdziwa miłość, którą darzy swoje nienarodzone dziecko i mężczyznę, którego musiała porzucić ze względu na wygórowane wymagania co do statusu majątkowego swojego przyszłego partnera.

Obserwujemy także chorobę Kate Milton, która po odkryciu grzechów hrabiego Aleksandra, którego darzyła prawdziwą miłością, podupada na zdrowiu i cierpi na duszy. Nikt nie wie, z jakiego powodu hrabia zdradził Kate i każdy mieszkaniec jest tą historią niezwykle poruszony.


Zagadkową postacią wydaje się Alice, jednakże cały czar pryska, gdyż autorka już na samym początku informuję nas, jakie jest prawdziwe pochodzenie wiedźmy, co wydaje mi się być na tyle niekorzystne i powinno być początkowo utajone, bo nie każdy poznaję serię od pierwszego tomu, czego jestem przykładem.

Amelia, która jest siostrą Kate, swoją nieszczęśliwą miłością pełną niesprawiedliwości przykuwa uwagę czytelnika i jest ważną częścią całej historii. Oprócz wymienionych postaci są jeszcze ciotki Aleksandra, które przedstawione są w bardzo niekorzystnym świetle, gdyż nie posiadają ważnego atutu, jaki kobieta powinna posiadać, aby zdobyć partnera. Mowa tu o uroku osobistym, a także urodzie. Z tego względu są damami bez nadziei na znalezienie prawdziwej miłości, ale czy na pewno? Tego dowiecie się podczas czytania dzieła Krystyny Mirek.


Autorce oprócz barwnych postaci, które posiadają nie tylko ciało, ale i dusze udało się równie dobrze wykreować intrygi, które kuszą czytelnika, aby nie odkładał książki, dopóki nie odkryje, co jest prawdą, a co dziwnym splotem wydarzeń owianym łuną kłamstwa. Prawda okazuję się szokująca i powoduję, że po jej poznaniu życie wielu osób nie będzie już nigdy takie samo. Śmiem twierdzić, że to właśnie tajemnica, która stanowi tło wydarzeń, jest tak naprawdę powodem, dzięki któremu dzieło Krystyny Mirek jest tak mocno intrygujące i wciągające. Gdyby była to jedynie opowieść o miłości, z pewnością nie skradłaby mojego serca równie mocno. Mogłaby to być jedynie kolejna historia miłosna rozgrywająca się w odległych dla współczesnego czytelnika czasach, a przez to mocno powszechna i wielokrotnie poruszona przez wielu innych autorów. Dlatego też dobrym posunięciem ze strony autorki, było stworzenie mocnej, zadziwiającej i strzeżonej tajemnicą przeszłości, która odciska swoje piętno na obecnym życiu bohaterów i która ma ogromny wpływ na ich ostateczne wybory. To dzięki temu saga zyskała tak wielu wielbicieli i nie mam wątpliwości, że kolejni czytelnicy z wypiekami na twarzy będą poznawali losy rodu Cantendorfów.


Pomimo niewątpliwie prawidłowo wykreowanej fabuły, książka sama w sobie ma kilka wad, których nie sposób nie zauważyć. Mianowicie historia sama w sobie została stworzona według pewnych schematów, które sprawiają, iż jest ona nad wyraz prosta. Trudno jednoznacznie określić czy jest to wada powieści, czy też jej zaleta, ponieważ to zależy od tego, czego dany czytelnik spodziewa się po książce. Jako że jestem wymagająca co do powieści, które czytam, nie czuję się w pełni usatysfakcjonowana, choć przyznaję, że okoliczności, w których czytałam powieść były sprzyjające zarówno dla mnie, jak i dla dzieła Krystyny Mirek. Był to czas, w którym potrzebowałam czegoś, przy czym się zrelaksuję i zapomnę o problemach i „Prawdziwa miłość” spełniła się w tej roli. Jednakże, dla czytelnika, który oczekuję czegoś więcej, to może nie wystarczyć, dlatego wolę wyczulić na tę kwestę każdego, kto w przyszłości planuję sięgnąć po Sagę rodu Cantendorfów.


Dzieło Krystyny Mirek cierpi na brak malowniczych opisów krajobrazów i pejzaży, które w przypadku czasu trwania wydarzeń mogły prezentować się niezwykle atrakcyjnie, gdyby oczywiście w ogóle istniały. Co prawda autorka na pierwszych stronach próbuję pokazać nam, jak mniej więcej wyglądał zamek, ale to byłoby na tyle i czytelnik, chcąc nie chcąc musi się z tym pogodzić. Dominują dialogi, a opisy dotyczą rozterek bohaterów, które wydawać się może, że są uzupełnieniem danego dialogu. Może być to atrakcyjna cecha dla tych, którzy za opisami nie przepadają. Osobiście jestem tym brakiem niezwykle rozczarowana, ale przyznam, że nie wadziło mi to jakoś mocno, gdy poznawałam losy bohaterów. Wstyd się może przyznać, ale kompletnie zapomniałam o opisach przyrody, gdyż wydarzenia, o których pisała autorka, były zbyt interesujące i pochłonęły w całości moją uwagę.


Język, którym posługuje się autorka, ma jeden ważny atut, który sprawia, że jej dzieło okazało się tak interesujące. Potrafi przenieść czytelnika do świata odległego od tego, który znamy. Krystyna Mirek dyskretnie przechodzi do kolejnych wątków, odwracając uwagę odbiorcy od tych wydarzeń, na które najbardziej oczekuje. Dzięki temu pisarka dawkuje emocje, potrafi wzbudzić zainteresowanie czytelnika i nie pozwala oderwać się od wydarzeń, które przedstawiła. Pomimo korzystnych stron warsztatu pisarskiego, autorka posiada również wady, o których nie sposób zapomnieć. Przede wszystkim rzuca się w oczy język, jakim posługują się bohaterzy książki, który jest zbyt współczesny jak na tamte czasy. Myślę, że gdyby autorka lepiej przygotowała się pod tym kątem, książka mogłaby być bardziej klimatyczna, a przez to bardziej zapamiętywana. Na szczęście w mojej wyobraźni kobiety nadal przechadzały się w pięknych sukniach, a mężczyźni byli dostojni jednak to nie wynagradza braków, jakie autorka powinna nadrobić.


Tak naprawdę podczas poznawania treści nie zdawałam sobie sprawy z tego, że czytam ostatnią część Sagi rodu Cantendorfów, ale był to taki rodzaj niewiedzy, który wprawiał w błogi nastrój, którego aż żal jest niszczyć. Po zakończeniu lektury obiecałam sobie, że zapoznam się z poprzednimi częściami tej sagi, gdyż jestem ciekawa, jak wyglądało życie bohaterów przed poznaniem tajemnicy. Z mojej strony serdecznie polecam osobom, które szukają czegoś prostszego, niewymagającego, czegoś, co potrafi zabrać czytelnika w inny, odrębny od tego, który znamy świat. Ci, którzy cenią sobie historie z morałem i z tajemnicą w tle mogą śmiało zasmakować Sagi rodu Cantendorfów. Nie zapominajmy, że jest to powieść o miłości, która nie jest banalna, nie irytuje. O miłości, której się po prostu kibicuję. Mnie zafascynowały odległe czasy, w których mają miejsce wydarzenia przedstawione przez autorkę, oraz tajemnica, która tylko z pozoru jest tłem wydarzeń. Jestem zaskoczona tym, w jaki sposób Krystyna Mirek oczarowała mnie swoją opowieścią i pomimo tego, że nie przepadam za wątkami miłosnymi, które są fundamentem historii, to tym razem zostałam mile zaskoczona i przekonana o tym, aby nie darzyć książek uprzedzeniami, gdyż nigdy nie wiadomo co kryję się w ich wnętrzu.

AUTOR: Krystyna Mirek
TYTUŁ: Prawdziwa miłość
CYKL: Saga rodu Cantendorfów
TOM: trzeci
GATUNEK: literatura obyczajowa, romans
LICZBA STRON: 336
WYDAWNICTWO: Edipresse Książki
DATA WYDANIA: 19 lipca 2017 rok
CENA: 39,90 zł (cena z okładki)
OCENA: 8 | 10
REKOMENDACJA: BARDZO DOBRA

SAGA RODU CANTENDORFÓW 

Tajemnica zamku | Cena szczęścia | Prawdziwa miłość  






Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Edipresse Książki, co nie miało żadnego wpływu na powyższą recenzję. 

47 komentarzy:

  1. Nadal przekonuje się do twórczości polskich autorów. Dziękuję za tak szczegółowe i konkretne opisy - czytając mam klarowny opis tego, czego mogę się spodziewać po wyżej wymienionej powieści.

    Pozdrawiam serdecznie, dziennikbibliotekarki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś byłam w podobnej sytuacji, w której nie przepadałam za twórczością polskich autorów, ale to się na szczęście zmieniło i teraz delektuję się wspaniałymi dziełami naszych rodaków. Owszem, bywają słabsze, ale nawet tym zagranicznym pisarzom (których tak przecież uwielbiamy) się zdarza.
      Jesteś jedną z nielicznych osób, które dziękują za długą i szczegółową recenzję, co jest oczywiście jak najbardziej miłe z Twojej strony.

      Usuń
  2. Fajnie, że saga potrafiła odciągnąć Cię od rzeczywistości. Tego właśnie szukam w tego typu prozie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to również niezmiernie ważny aspekt, który zdecydowanie wpływa na końcową ocenę danej powieści.

      Usuń
  3. Świetna saga, ale wiadoma to rzecz, skoro napisała ją jedna z moich ulubionych autorek ;)Naprawdę godna polecenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zaznajomiłam się jeszcze z pozostałymi dziełami Krystyny Mirek, ale głównie interesuje mnie Saga rodu Candendorfów i póki co, będzie to dla mnie głównym celem jeżeli chodzi o dzieła tej autorki.

      Usuń
  4. Prosta fabuła od czasu do czasu też jest dobra, ja książki czytam przede wszystkim dla odpoczynku, a po pracy często zbyt mocno skomplikowane dzieje bohaterów mogą troszkę zmęczyc:) brak opisów też mi nie przeszkadza:) więc mam nadzieję, że mi też przypadnie do gustu ta powieść!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tego samego zdania, które utwierdza w fakcie, że czasami warto sięgnąć po coś, co idealnie nadaję się do celów czysto rozrywkowych.
      Jeżeli chodzi natomiast o częstsze wybory, to staram się wyszukiwać takie pozycję, które jednak potrafią zmusić mnie do myślenia, są wymagające. Jednak rozumiem, że po pracy nie jest potrzebny kolejny wysiłek.
      Jeżeli ją przeczytasz, to koniecznie daj znać jak Ci się podobała i czy rzeczywiście spełniła Twoje oczekiwania.

      Usuń
  5. Chętnie przeczytam, tym bardziej, że w trakcie lektury jest właśnie moja mama i też chwali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zamiar podrzucić tę pozycję mojej mamie. Jestem ciekawa czy jej się spodoba.

      Usuń
  6. Nie ciągnie mnie do tej serii - chyba nie wpasowuje się w moje klimaty, poza tym czytałam inną książkę autorki i też niespecjalnie przypadła mi do gustu ;)
    Pozdrawiam :)
    czytanie-i-inne-przygody.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak się sprawy mają, to nie widzę sensu w zmuszaniu się do lektury tej powieści.

      Usuń
  7. Bardzo dokładna recenzja :) Ja mam w planach przeczytać wszystkie części, bo czytałam wiele dobrego o tej sadze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miała taka być, ale tak się złożyło, że miałam na jej temat zbyt dużo do powiedzenia. Moje najbliższe plany również obejmują poprzednie tomy. W moim przypadku nie słyszałam o tej serii nigdy wcześniej, więc było to dla mnie dość duże zaskoczenie.

      Usuń
  8. Z przyjemnością zapoznam się z całą trylogią :)
    Wolę czytać od pierwszego tomu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to będzie najrozsądniejsze podejście do tej sagi.

      Usuń
  9. Moje klimaty :D Na pewno kiedyś po nią sięgnę!
    A tak w ogóle, to okładka jest moim zdaniem śliczna <3
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak Ty uważam, że okładki są estetycznie wykonane i oddają klimat powieści. Mnie najbardziej urzekła ta prezentująca tom trzeci.

      Usuń
  10. Chciałabym zacząć od wyglądu bloga, wielka zmiana na plus, uwielbiam Twoje nowe logo! Dawno mnie nie było, ale kiedy dokonała się zmiana? ;) Sama tworzyłaś? :)
    Co do recenzji, podziwiam, że zabrałam się za trzeci tom bez znajomości poprzednich, podziwiam, że czytasz gatunek, którego nie lubisz... Ja jednak odpuszczę. I to nie dlatego, że to polska autorka, bo ostatnio się do nich przekonałam ;) Po prostu nie mój klimat.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że zmiany wyglądu bloga dokonałam w czerwcu i cieszy mnie fakt, iż przyjęłaś te zmiany z takim entuzjazmem tym bardziej, że nie było Cię tutaj sporo czasu. Cały szablon został stworzony moimi własnymi szponami.
      Tak to już ze mną jest.. Ciągła walka z własną naturą.

      Usuń
  11. To chyba jakas miła odmiana - romans, który nie razi po oczach :D Dawno niczego takiego nie czytałam ale nie wiem czy to jeszcze moja tematyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz co do tego rację. Moim zdaniem ciężko jest znaleźć zjadliwym romans, ale moje zdanie może wynikać z tego, iż za tym gatunkiem nie przepadam. Niemniej jednak cieszę się, że natrafiłam na taki, który przekonał mnie, że nie każdy romans jest zły. Trzeba jedynie odpowiednio szukać.

      Usuń
  12. Tak patrze na te okładki i... Boże, daj mi modelkę z takim strojem, będę szczęśliwa :D
    Ja trochę "tak" miałam ostatnio z "Pokutą" z 2007 - melodramat, na dodatek wojenny... więc raczej to nie jest coś mojego. I nagle się okazało, że da się nakręcić historię, w której główną osią będzie jednak miłość, a która ruszy mnie na tyle, bym przez następny dzień planowała, jak zmienić zakończenie. A jestem osobą, która raczej przyjmuje dzieło "w całości" i nie próbuje nic fabularnie ruszać XD

    OdpowiedzUsuń
  13. Już parę razy zdarzyło mi sie sprobować czytać ksiazki nie po kolei w seriach i zawsze kończyło sie w ten sposób, że po paru stronsch odkładałam i postanawiałam przeczytać po kolei części. Póki co nie przekonała mnie ta książka. Zdecydowanie lubie opisy i gdy fabuła nie jest zbyt prosta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako, że nigdy nie darzyłam serii samej w sobie sympatią, to obojętne mi było od której części zacznę. Cykle mnie zazwyczaj męczą dlatego mam do nich tak swobodne podejście. Rozumiem, że należysz do grona tych czytelników którzy wymagają od książek czegoś więcej. I to się ceni. Jednak od czasu do czasu warto sięgnąć po coś lekkiego, nie za często, ale czasem to się sprawdza.

      Usuń
  14. okładka na początku wydawała mi się trochę tandetna ale po bliższym przyjrzeniu się i obejrzeniu okładek pozostałych części już jestem na tak. książka mnie zainteresowała, ale zacznę od pierwszej części :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie od razu coś w okładce urzekło zwłaszcza, że ta rudowłosa dziewczyna trzyma w rękach książkę i jest tak pięknie ubrana.
      Na mnie też czeka lektura poprzednich części, a Twoje podejście do tej sagi jest o wiele rozsądniejsze.

      Usuń
  15. Przekonałaś mnie, chociaż nie ukrywam, że zacznę na pewno od pierwszego tomu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Też nigdy nie byłam fanką romansów, ale czasami staram się przełamywać te wewnętrzne bariery - w końcu taka Duma i uprzedzenie to także romans, a jednak...! Ostatnio całkiem pozytywnie zaskoczyło mnie to całe sławne Zanim się pojawiłeś, więc teraz już mniej zero-jedynkowo podchodzę do nielubianych przeze mnie gatunków. Jednak schematów nie jestem w stanie przeboleć, więc ta seria, nawet przez zaciśnięte zęby i ze świadomością, że ma sporo innych zalet, raczej by u mnie nie przeszła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dumę i uprzedzenie" mam w planach, chociaż przyznaję, że obawiam się tego spotkania. Będzie to taki pierwszy romans z krwi i kości, który przeczytam zupełnie na serio, a do tego sam fakt, że jest to klasyka gatunku nie pociesza, a wręcz przeraża.

      Usuń
  17. Nie znam tej serii, ale czytałam inne powieści autorki, które szalenie przypadły mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede mną jeszcze twórczość autorki. Póki co interesuje mnie jedynie Saga rodu Candendorfów.

      Usuń
  18. Nie jestem romantyczką, ale wierzę w prawdziwą miłość i jej potęgę. Może dlatego nadal czytam romanse i narzekam na większość z nich. Jednak wiem, że są takie, które urzekają od pierwszych stron i pozwalają przenieść się do świata, gdzie nic nie jest proste, ale zarazem świat ma inne oblicze – pełne miłości. Z chęcią sprawdzę, czy ta seria będzie należeć do tego rodzaju powieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak Ty nie wierzę w miłość i nie mam odwagi stwierdzić czy prawdziwa miłość istnieję, gdyż jestem na takie stwierdzenie zbyt młoda i brakuję mi doświadczenia w kwestii miłości.
      Napisałaś piękne słowa i dodam tylko, że życzę zarówno Tobie jak i sobie, abyśmy poznawały jedynie takie historie miłosne o jakich napisałaś powyżej.

      Usuń
  19. Jak zobaczyłam w siebie, że zrecenzowałaś tę książkę to byłam w głębokim szoku. Jak to? Romans? Ty? Nie wierzę. No i proszę! Jeszcze Ci się podobało i postawiłaś taką dobrą ocenę... Miałam już okazję przeczytać inną książkę Krystyny Mirek i jej poziom nie bardzo zachęcał mnie do szybkiej lektury jej kolejnych powieści, ale ta saga zawsze mnie kusiła i wiedziałam, że kiedyś ją przeczytam, tylko nie wiedziałam kiedy. Twoja recenzja jest drugą pozytywną recenzją tej książki, napisaną przez osobę, która nie czyta romansów - więc jest to dla mnie znak, że mogę bezpiecznie zabrać się za Sagę Rodu Cantendorfów.

    Pozdrawiam
    Babskie Czytanki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama do końca nie wierzyłam w to, że zdecydowałam się przeczytać romans, ale stało się i jestem z tego faktu dumna. Nie chcę zamykać się jedynie w gatunkach dobrze mi znanych. Nie chcę być postrzegana jako ograniczony czytelnik. To ryzyko wyszło mi na dobre, bowiem już nigdy nie będę narzekać na historię romantyczne zanim ich nie poznam.
      Jako, że nie znam pozostałych powieści Krystyny Mirek nie mogę się z Tobą ani zgodzić, ani zaprzeczyć temu, co napisałaś. Niemniej jednak chciałabym sprawdzić, czy aby na pewno pozostałe dzieła autorki są czymś, co przypadnie mi do gustu.
      Koniecznie znaj znać jak już ją przeczytasz! Zresztą i tak będę wiedziała o tym, gdyż staram się czytać Twoje posty regularnie.

      Usuń
  20. Również czytałam i jestem pod wrażeniem tej serii. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Gdybym miała się zabierać za te książki to zaczęłabym jednak od pierwszej ^^ Ale skoro o kolejnym tomie sagi wypowiadasz się tak pochlebnie, to można mieć dużą nadzieje, że poprzednie są równie dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Takie sagi zawsze mnie przyciągają więc kto wie, może jak znajdę pierwszy tom to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Szczerze mówiąc nie słyszałam ani o tej serii, ani o autorce i patrząc na same okładki raczej bym po nie nie sięgnęła. Jednak trudno teraz o dobrą książkę, której wątkiem przewodnim jest romans, a jeżeli Ciebie przekonała, myślę że i mi przypadnie do gustu i chętnie po nią sięgnę.

    Pozdrawiam
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Mnie tego typu sagi nie interesują, ale moja mama jest ich miłośniczką :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Czasami mam chęć na takie sagi, rzadko, ale wówczas czytam tom za tomem, tak na poprawę nastroju, będę zatem miała ją na uwadze. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  26. I love the work you do on your blog, I hope to see you on my blog very soon!!
    💚💚💚

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo lubię sagi, chętnie dopiszę ją sobie do listy książek do przeczytania :) Czasem książki, po których nie spodziewamy się wiele potrafią zaskoczyć. W ogóle polscy autorzy zaskakują mnie niemiłosiernie ostatnio. Na pewno zapoznam się z twórczością Pani Krystyny :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Uwielbiam literaturę polską i nie wiem, jak mi się udało do tej pory nie znać twórczości Krystyny Mirek. Na szczęście nadrobiłam to w tym miesiącu i przeczytałam "Miłość z jasnego nieba". To moje pierwsze i na pewno nie ostatnie spotkanie z tą autorką, aczkolwiek po ową sagę raczej nie siegnę, bo wydaje mi się, że to nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  29. Jestem bardzo ale to bardzo zainteresowana sala trylogia po takiej recenzji! Zaskoczona i to mile :) Czasami tez mam problem yz romansami rpzez ich slodki odzwiek a przeciez to tka nie dziala!! pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń

Witaj w Kruczym Gnieździe!

The moon is my sun,
the night is my day.
Blood is my life,
and you are my prey.