poniedziałek, 10 listopada 2014

Marta Ba "O pamiętaniu"

AUTOR: Marta Ba
TYTUŁ: O pamiętaniu
WYDAWNICTWO: Novae Res
GATUNEK: literatura obyczajowa
PREMIERA: 2014 r.
ILOŚĆ STORN: 260
CENA: 24.00 zł [kup teraz]


"Wydaje mi się,że jestem coraz smutniejszy, tym smutkiem"
91 str. 

  Istnieją na szczęście takie książki, które zmuszają nas do refleksji, do zatrzymania się w biegu życia i popatrzenie na nie innej perspektywy. Bardzo cienię sobie tego typu literaturę, bo za każdym razem otwiera mi oczy na życie, na świat, który mnie otacza. Dzisiaj przychodzę do Was właśnie z taką książką autorstwa naszej rodaczki.
  Książka jest opowieścią o życiu, które jest wędrówką. W sensie dosłownym jak i przenośnym. 
  Przeszłość miesza się w książce z teraźniejszością. Współczesne wydarzenia przeplatają się z kolejami losu przodków, którzy, mimo że żyją już tylko we wspomnieniach, mają niemały wpływ na to, co dzieje się tu i teraz. Przeżycia z dzieciństwa determinują postawy i decyzje przyszłych pokoleń. Ważną rolę odgrywa w książce muzyka, która jest jedyną stałą towarzyszką życia. Stwarza ona świat niezależny i dopełnia poczucie sensu istnienia. W powieści nie brak również przemyśleń na temat kondycji człowieka – najbardziej odpowiedzialnej istoty na świecie.
  Czytając takie książki boleśnie uświadamiam sobie, że niestety nie są one dla każdego, bo nie każdy je po prostu zrozumie. Aby w pełni to zrobić  potrzeba naszego czasu. Nie jest to książka, którą przeczytacie w dwa dni. Wiele razy ją odkładałam i długo do niej nie wracałam, aby przemyśleć sobie mądrości jakie niesie ze sobą ta pozycja. Książka ma pewnego rodzaju podłoże filozoficzne. Jest trudna, wymagająca skupienia i całkowitej uwagi, a także cierpliwości, bo ta  pozycja sama w sobie nie jest idealna. 
  Mam taką swoją skłonność do poznawania przeszłości bohaterów, których wykreowano w książkach. Nie wystarczy mi to, że po prostu są, chcę wszystko o nich wiedzieć. "O pamiętaniu" spełniła te kryteria. Autorka wracała do przeszłości bohaterów, a była ona bardzo ciekawa. Poruszane są tu dość odległe dla nas czasy wojenne, którymi ostatnio dość mocno jestem zainteresowana. Dowiadujemy się jak ludzie żyli w czasach międzywojennych i wojennych. Była to dla mnie ogromna przyjemność, móc poznawać te wydarzenia z perspektywy zwyczajnych ludzi. 
  W książce dominuje różnorodność postaci. Nie wiem czy jest to plus czy raczej minus całości, ponieważ wiele razy gubiłam się i nie wiedziałem co, z kim, gdzie i dlaczego. Miało to też swój urok, bo poruszano wiele wątków, których głównym celem było nauczanie czytelnika o bardzo ważnym przedmiocie, który nie jest obecny w szkoła czyli  życiu. O tym co najtrudniejsze. 
  Duży plus dla autorki za styl pisania. Był on odpowiednio operowany do wieku postaci,  a także jej charakteru co sprawiało, że bohaterów łatwo było mi sobie wyobrazić, a także stawali się dla mnie bardzo realni. 
  Kolejnym ważnym aspektem, który warto poruszyć jest forma dziennika, którą autorka zastosowała do opisu przeżyć jednej z bohaterek. Również takim miłym urozmaiceniem pozycji były szkice, które miały swój urok. 
  Styl autorki sam w sobie łatwy nie jest, co ostatecznie decyduje o tym, że do pozycji potrzeba specjalnego podejścia. Książka nie ma ujednoliconej fabuły. Nazwałabym to raczej zbiorem opowiadań, które pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego. Aby odnaleźć tą wspólną cechę trzeba wczytać się książkę, a wszystko stanie się jasne.
  Niestety wspomniałam już o tym, że książka nie jest idealna i teraz chciałabym to udowodnić. Autorka ma tendencje do zbyt szczegółowego opisywania wszystkiego co skutkowało tym, że czytelnika nudziły niektóre historię. Często miałam ochotę odłożyć książkę i po prostu o niej zapomnieć, ale musiałam ją dokończyć, bo czułam taką wewnętrzna potrzebę. I teraz wcale nie żałuję, a wręcz przeciwnie! Dla niektórych dużym dyskomfortem może być niewielka ilość dialogów. Moim zdaniem dialogi nie są tu potrzebne, ponieważ większość opowiadań prowadzona jest z perspektywy bohaterów. Podczas czytania miałam również wrażenie, że akcja książki prowadzona jest bez celu. Jednak gdy przebrnęłam przez te najgorsze momenty to uczucie nagle znikało. Jest to naprawdę dziwna pozycja, do której z pewnością jeszcze wrócę aby lepiej ją zrozumieć. 
  "O pamiętaniu" to książka, która zatrzyma Cię w biegu życia. Da wytchnienia i pozwoli przemyśleć kilka spraw.  Dobrym określeniem byłoby napisanie, że jest do bólu prawdziwa. Jeżeli po mojej recenzji czujecie się choć troszkę zaintrygowani całą tą historią to dajcie szanse tej książce. Być może będziecie żałować, ale takie książki jak ta dają nieporównywalną z niczym naukę, którą warto posiąść. 


CZARNY KRUK OCENIA: 
7/10

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res
Fakt ten nie miał żadnego wpływu na moją recenzję. 

Recenzja dostępna również na:
- zaczytani

"Żyjemy w trudnych czasach, i tak jak każde na swój sposób są, były i będą trudne, i w ogóle wszystko jest trudne, życie, umieranie, utrata bliskich, przemijanie jest trudne, miłość jest trudna, i wszystko, jesteśmy świadkiem przemian (...)"
- 97 str. 

niedziela, 9 listopada 2014

Rick Riordan "Percy Jackson i bogowie olimpijscy. Morze potworów"


AUTOR: Rick Riordan
TYTUŁ: Percy Jackson i bogowie olimpijscy. Morze Potworów.
 (The Sea of Monsters)
WYDAWNICTWO: Galeria Książki
GATUNEK: literatura młodzieżowa
DATA PREMIERY: 29 październik 2009
ILOŚĆ STRON: 276
CENA: 32,90 zł

   "Morze Potworów" to kontynuacja przygód Percy'go Jacksona z pierwszej części o tytule "Złodziej Pioruna". Tym razem nasz tytułowy bohater wraz z przyjaciółmi musi ocalić Obóz Herosów. W tym celu udają  się w rejs na Morze Potworów, podczas którego przeżyją wiele ciekawych przygód, które często będą zagrażać ich życiu. Jednak najpierw pozna skrywaną rodzinną tajemnicę, która zmusi go do przemyśleń, czy uznanie go przez Posejdona jako syna jest zaszczytem czy okrutnym żartem. 
   Siódma klasa była dla Percy'go Jacksona wyjątkowo spokojna. Żaden potwór nie przedostał się na teren nowojorskiej szkoły. Ale kiedy niewinna gra zbijanego z kolegami z klasy zmienia się w śmiertelną rozgrywkę z brutalną bandą olbrzymów -  ludożerców... sprawy przyjmują paskudny obrót. Niespodziewana wizyta Annabeth, przyjaciółki Percy'ego, oznacza kolejne złe wieści: magiczna granica broniąca Obóz Herosów została zniszczona przez truciznę podrzuconą przez tajemniczego wroga. Jeśli lekarstwo nie znajdzie się na czas, jedyna bezpieczna przystań dla herosów przestanie istnieć. 
   Rick Riordan podbił moje serce dwa lata temu, gdy przeczytałam pierwszą część z serii o Percym Jacksonie. To prawda, byłam wtedy o wiele młodsza i z pewnością miałam beztroskie życie, ale nie miałam wątpliwości, że magia tej serii bez względu na mój wiek będzie potrafiła zabrać mnie w inny, lepszy świat pełen przygód i niespodziewanych zwrotów akcji. Dlatego, gdy moja nowo poznana koleżanka zaoferowała mi pożyczenie kolejnej części o Percym bez wahania przyjęłam propozycję.  Z rumieńcem na policzkach przeczytałam pierwszą stronę. Potem kolejną i tak do końca. Skończywszy kolejną część pomyślałam: Rany! Muszę jakoś zdobyć całą serię!! 
   Jeżeli czytaliście choć jedną książkę Richa Riordana to z pewnością poznaliście jego niezwykle dobry styl pisania. Jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście to żałujcie! Autor pisze w sposób, który zachęca czytelnika. Pomimo wielu akcji, które pojawiają się nagle, potrafi odpowiednio budować napięcie co przyczynia się do tego, że dane wydarzenia wyglądają naprawdę realistycznie. Pobudza wyobraźnie czytelnika i sprawia, że nie może oderwać się od lektury. Nawet po jej skończeniu wciąż żyjemy w tamtym świecie. Jestem po prostu wielką fanką Ricka Riordana, ponieważ zabiera mnie w świat dziecięcych fantazji i sprawia, że naprawdę czuję się jakby opisywane wydarzenia zdarzyły się mnie. Cechą, która odróżnia autora jest również niesamowity humor, którym posługuje się niemal od początku do końca książki. To nie jest tak, że cały czas się śmiejemy podczas czytania tej pozycji.  Są oczywiście tez momenty napięcia, czasami też i grozy, a także ludzkich uczuć. Autor sprawnie potrafi łączyć to co ważne z tym co zabawne i chyba za to najbardziej go cenię. 
    Gdybyście zapytali mnie, która część była dla mnie lepsza odpowiedziałabym, że pierwsza. Pomimo tego, że kontynuacja jest utrzymana na dobrym poziomie to  w pierwszej części towarzyszyło mi większe zaciekawienie całą tą historią. To takie moje czysto subiektywne zdanie. Oczywiście nadal chcę przeczytać całą serię, bo takich serii jest naprawdę mało, dlatego warto zwrócić na nią uwagę. Dodatkowo autor świetnie zakończył "Morze Potworów" i zapewnił czytelnika, że w kolejnej części będzie jeszcze więcej przygód i tego wszystkiego co czytelnicy kochają w tej książce. 
   Mam jeszcze w planach obejrzenie filmy o tym samym tytule, więc spodziewajcie się recenzji.
Z góry przepraszam za dość krótką recenzje, ale uważam, że wiele o tej książce nie trzeba pisać. Zresztą... Musicie sami się przekonać!

CZARNY KRUK OCENIA:
8+/10
„- Czy ty się nigdy nie czujesz tak, jakby na całym świecie naprawdę panował totalny bałagan? A my moglibyśmy zbudować wszystko całkiem od nowa? Koniec z wojnami. Żadnych bezdomnych. I nigdy więcej zadawania lektur na wakacje.”
str. 199

Recenzja pojawiła się także na:

niedziela, 2 listopada 2014

Co w kinie piszczy? Czyli przegląd premier (31.10) Horrory.


Pozostając jeszcze w atmosferze i temacie Halloween chciałabym Wam dzisiaj przybliżyć dwa najnowsze horrory, które mają swoją premierę 31 października. 

TYTUŁ: Rogi (Horns)
GATUNEK: Horror
PRODUKCJA: Kanada, USA
REŻYSERIA: Alexandre Aja
CZAS TRWANIA: 123 min | 2 godz. 3 min. 
DOZWOLONE OD LAT 15
OBSADA:
Daniel Radcliffe, Max Minghella i innni. ,

Ig planuje spędzić resztę życia z Merrin. Niestety, pewnego dnia dziewczyna zostaje zamordowana, a jedynym podejrzanym jest Ig. Załamany mężczyzna rzuca się w wir alkoholizmu i ucieka przed dziennikarzami. Pewnego ranka, budząc się orientuje się, że na jego czole wyrosły mu rogi. Za ich sprawą ludzie opowiadają mu o swoich najmroczniejszych zakamarkach duszy. Od bliskich i przypadkowych osób Ig dowiaduje się rzeczy, których nigdy nie chciałby usłyszeć. Postanawia spróbować wykorzystać dar do oczyszczenia własnej osoby z zarzutów. 

Muszę się niestety przyznać, że fabuła mnie kompletnie do siebie nie przekonuję. Sam wątek z tymi rogami wydaje mi się irracjonalny. Daje jednak szanse filmowi ze względu na rolę Daniela Radcliffe, którego wszyscy znamy z roli Harrego Pottera. Jestem po prostu ciekawa jak radzi sobie ten aktor w innych produkcjach. Obejrzałam już "Kobietę w czerni", w której zagrał moim zdaniem znakomicie. Mam nadzieję, że i tym razem mnie nie zawiedzie. 




 ***
TYTUŁ: [REC] 4 . Apokalipsa
GATUNEK: Horror
PRODUKCJA: Hiszpania
REŻYSERIA: Jaume Balagueró
CZAS TRWANIA: 96 min |  1 godz. 36 min. 
DOZWOLONE OD LAT 15

Pewna dziennikarka barcelońskiej telewizji jakiś czas temu cudem uniknęła śmierci. Żołnierze uratowali ją z budynku opanowanego przez krwiożercze potwory, w jakie zamienił ludzki tajemniczy wirus. Wydaje się, że nic jej już nie grozi. Jednak okazuje się, że na statku, na którym się znajduje panują idealne warunki do kolejnych mutacji śmiercionośnego mikroba. Kto tym razem jest nosicielem? 

Nigdy nie obejrzałam ani jednej części [REC], ale słyszałam, że jest to dość dobry horror. Niestety z własnych doświadczeń wiem, że takie serie opierające się na podobnej fabule zwykle sukcesu dużego nie odnoszą. 




Do obu tych filmów jestem sceptycznie nastawiona i raczej na żaden z nich nie wybiorę się do kina. Ostatnio stałam się bardzo wymagająca jeżeli chodzi o horrory. Jeżeli uda Wam się obejrzeć któryś z tych dwóch filmów w kinie to bardzo proszę o krótką opinię. 

Dziękuję za Twoją uwagę.
Pozdrawiam.
-Czarny Kruk- 

sobota, 1 listopada 2014

Podsumowanie października (10.14)


Nadszedł już kolejny lubiany przeze mnie miesiąc czyli listopad. Oby trwał jak najdłużej. Za oknem pochmurna pogoda, zbiera się na deszcz. Uwielbiam tą aurę, aż chcę się żyć. 

W tym miesiącu przeczytałam cztery książki. Jednej z nich nie będę recenzować, ponieważ jest to lektura szkolna pt."Król Edyp". Najbardziej  spodobała mi się w październiku książka pt."Znajdź mnie" oparta na prawdziwej historii. Zachęcam do przeczytania recenzji [TU].  Napisałam również przedpremierową recenzje książki pt. "Przypadki nie istnieją. Wspomnienia z celi" [RECENZJA].
Oprócz książek na moim blogu pojawiły się recenzje dwóch filmów. Pierwszym z nich było "Miasto 44", na które wybrałam się do kina, a drugim "Witaj w Klubie" obejrzany już w domowym zaciszu.  
Moja akcja "Co w kinie piszczy" w tym miesiącu miała dwie odsłony. Jeżeli chcecie się z nimi zapoznać zapraszam TU i TU. Zrecenzowałam również najnowszy numer English Matters, a w czwartek pojawił się post na temat Halloween

PLANY NA LISTOPAD
Do takich najważniejszych dla mnie planów należy umieszczenie listopadowego stosiku, a także umieszczenie recenzji filmu pt."Sherlock Holmes. Gra Cieni". Chętnie również obejrzę jakiś film, który Wy mi polecicie :) Czekam na propozycje pod postem. 
Planuje również wybrać się do kina na "Kosogłos cz.I", który swoją premierę będzie miał 21 listopada. Przypuszczam, ze większość moli książkowych odwiedzi wtedy kino, a szczególnie fani trylogii "Igrzyska Śmierci". Wybieracie się? 
Rozważam również zmienienie nagłówku bloga, a także całego jego wyglądu. Zostaną oczywiście mroczne barwy, ale zrobię coś żeby przyjemniej Wam się mnie odwiedzało. Jeżeli macie jakieś propozycje to podpowiedzcie mi pod tym postem. 
Tu się kończą moje plany na listopad. Jest ich niewiele, ale nie narzucam sobie tym razem zbyt wiele, bo znowu mój wynik książkowy nie będzie mnie zadowalał.. 

Na koniec tego postu chciałabym Wam życzyć spokojnego Dnia Wszystkich Świętych i Zadusznych. Spędźcie je w rodzinnym gronie wspominając tych, których już nie ma.
Smutny jest to dzień. 
Przypominamy sobie osoby, które kiedyś były wśród nas, a których zabrał nam czas. Również rozmyślamy o przemijaniu. O tym co teraz jest, a czego za kilka lat może już nie być.

DŻEM
"ZAPAL ŚWIECZKĘ" 



czwartek, 30 października 2014

Halloween is my Christmas

Witajcie!



Z okazji Halloween postanowiłam napisać taki specjalny post, który wprowadzi Was nieco w atmosferę tego święta. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie dla każdego Halloween jest 'fajne', a szczególnie dla chrześcijan. Osobiście uważam, że jest to dobra zabawa dla tych osób, które lubią się bać, które kochają horrory i różne stwory bez względu na to jaką religię wyznają. Ogólnie uważam, że Polakom brakuję spontaniczności i dlatego to święto nie jest aż tak bardzo u nas popularne chociaż muszę przyznać, że z własnych obserwacji wywnioskowałam, że coraz więcej osób postanawia je jednak obchodzić. 31 październik to dla niektórych świetna okazja na wyjście ze znajomymi, czy nawet zorganizowanie dzieciakom imprezy. W necie jest bardzo wiele pomysłów na różnego typu potrawy, ubiory, zabawy, które mają na celu celebrowanie tego (nie)święta. W dzisiejszym poście napisze nieco o samym Halloween, czym ono jest skąd się wywodzi i różnego tego typu ciekawostki, a także napiszę jak ja postanawiam spędzać to święto. Może Was zainspiruje? 

Zacznijmy może od muzyki:


Co to jest Halloween? 
Halloween to nic innego jak zwyczaj związany z maskaradą. Odnosi się do Święta Zmarłych, a obchodzony jest 31 października czyli w dzień przed wszystkimi świętymi. 
Halloween najbardziej lubią mieszkańcy Stanów Zjednoczonych, Kanady, Irlandii oraz Wielkiej Brytanii.Pomimo tego, że to święto nie jest świętem urzędowym cieszy się największa popularnością zaraz po Bożym Narodzeniu. U nas pojawiło się w latach 90. 

Symbole

Głównym symbolem tego święta jest dynia z wyszczerbionymi zębami. Inne popularne motywy to duchy, zombie, wampiry, demony, diabły, wiedźmy, czarownice itp. Ostatnio popularne w Ameryce stało się przebieranie za sławne i cenione postacie takie jak Barack Obama, czy Albert Einstein

Czemu chrześcijanie nie obchodzą Halloween?

W związku z pogańską genezą tego święta Halloween spotyka się z krytyką ze strony Kościoła. Noc z 31 października na 1 listopada jest także ważnym świętem w Kościele Szatana. Z tegoż powodu Kościół rzymskokatolicki potępia Halloween i utożsamia je z kultem Szatana.

Halloween oczami Czarnego Kruka
Rok temu Halloween miałam bardzo udane. Chodziłam z koleżanką i grupom młodszych dzieciaków po domach. Po pierwsze dlatego, że chciałam zobaczyć jak to jest, a po drugie chciałam zapoznać się z tym jakie zdanie na temat tego święta mają inni ludzi. I było bardzo różnie. Większość osób była zdziwiona naszym widokiem. Niektórzy nas popierali inni nie. Jednak to nas nie zniechęciło i robiliśmy to co na początku zamierzaliśmy. Przyznam sie, ze nazbieraliśmy niezły wór słodkości z czego jestem najbardziej dumna :)
W tym roku już niestety nie powtarzam zeszłorocznej zabawy, ale na pewno nie odpuściłabym sobie Halloween. Cieszę się z tego święta bardziej niż z Bożego Narodzenia. 
Jutro spędzę ten dzień z moim młodszym bratem. Razem się przebierzemy i w domowym zaciszu trochę postraszymy. 
Jest mnóstwo bardzo ciekawych potraw i zabawa na internecie, a także pomysłów jak zorganizować sobie Halloween. Skorzystałam z tej możliwości i znalazłam bardzo wiele ciekawych opcji, więc zachęcam Was do odwiedzenia TEJ STRONKI, na której znajdziecie różne, ciekawe rozwiązania. Od siebie polecam jedynie obejrzenie kilku horrorów w ten wieczór. Nawet kino zadbało o nasz poziom strachu, bo na przykład w moim mieście urządzono noc horrorów. Dla dzieciaków polecam filmy Tima Burtona takie jak:
1. Miasteczko Halloween (obowiązkowo)
2. Gnijąca Panna Młoda
3. Koralina i Tajemnicze Drzwi
4. Frankenweenie

Macie jeszcze jeden dzień na urządzenie Halloween i mam nadzieję, ze nieco Wam pomogłam.
Dajcie znać czy obchodzicie w ogóle to święto no i w jaki sposób to robicie. :) 
A tymczasem życzę Wam: 

niedziela, 26 października 2014

Dallas Buyers Club (Witaj w Klubie)

TYTUŁ: Witaj w Klubie 
(Dallas Buyers Club)
CZAS TRWANIA: 1 godz. 57 min
GATUNEK: biograficzna, dramat
PRODUKCJA: USA
PREMIERA: 7 września 2013 roku (świat) 
14 marca 2014 roku (Polska)
REŻYSERIA: Jean-Marc Vallée
OCENA SPOŁECZEŃSTWA: bardzo dobry 

"MAM JEDNO ŻYCIE...
CHCIAŁBYM ŻEBY COŚ ZNACZYŁO"
- Ron

   Dallas Buyers Club jest filmem, który został nominowany do Oskara aż w sześciu kategoriach. W trzech wygrał. Film dostał najważniejszą statuetkę filmową w kategorii Najlepszy Aktor Pierwszoplanowy oraz za Najlepszy Aktor Drugoplanowy. W pierwszej kategorii nagrodzony został Matthew McConaughey, a w drugiej Jared Leto. Te dwie wygrane powinny być dobrą zachętą dla potencjalnego maniaka filmowego i były również dla mnie. Kryje się tutaj też jeden, ważniejszy powód, który spowodował, że tak mocno zainteresowałam się tą produkcją, ale o tym potem. Najpierw proponuje zapoznać się z fabułą filmu, która jest dosyć odważna, bo dotyka tematu, który budzi wiele sprzeczności i kontrowersji. 
 CHORY NA AIDS MĘŻCZYZNA PRZEMYCA LEKI DLA INNYCH ZARAŻONYCH
   Mamy rok 1985. Miejscowość Dallas. Ron Woodroof (Matthew McConaughey) z zawodu elektryk. Pijak, lubiący otaczać się paniami lekkich obyczajów, homofob lubujący się w alkoholu, narkotykach i rodeo. Żyję chwila. W wyniku wypadku, który ma miejsce w pracy zostaje umieszcozny w szpitalu, gdzie robią mu rutynowe badania. Wykazuja one, że jest nosicielem HIV i że zostały mu 30 dni życia. Ron, który do tej pory nie miał szacunku do życia postanawia walczyć z nieuleczalna choroba i udwodnić, że będzie żyć o wiele więcej niż oszacowali lekarze. W tym celu zakłada coś w rodzaju agencji, gdzie sprzedaje nielegalne i niedostępne w USA leki, które mają na celu przedłużyć życie osobom chorym na HIV. Po powrocie zyskuje wspólnika - transeksualistę Rayona (Jared Leto). Razem zakładają klub, w którym chorzy na AIDS mogę kupić przedłużające im życie leki. Przyciąga to uwagę rządowej Agencji Żywnosci i Leków. 



Dramat jest zainspirowany prawdziwymi wydarzeniami i zdobył aż trzy Oskary. 
   Zacznjmy od gry aktorów, która w przypadku tego filmu odegrała olbrzymią rolę, no bo chyba Oskara nie dostaje się za nic, mam racje? Oskary, oskarami ... Duży wpływ na ich zdobycie z pewnością miała przemiana głównych bohaterów, którzy musieli dużo schudnąć. Media podają, że Mattew schudnął 25 kilogramów, a Jared ok. 15 kg. 
   Musze przyznać, że Matthew McConaughey nigdy nie należał do kręgu moich ulubionych aktorów, ponieważ miałam go za takiego aktora, który potrafi gdzieś tam grać w komediach, ale niestety do dramatu się nie nadaję. Jak bardzo się myliłam! Po roli Rona zyskał moje uznanie i zmieniłam zdanie na jego tema.  Musiał zmienić się nie tylko pod względem fizycznym, ale także psychicznym. Postać Rona wbrew pozorom nie jest łatwą do odegrania postacią. Jest to typ człowieka, który za nic ma życie. Nie martwi się o swoje zdrowie, nie potrzebuje dóbr materialnych, ponieważ wystarcza mu tani alkohol, narkotyki i kobiety. Już w pierwszej scenie widzimy Rona uprawiającego seks z dwoma kobietami. Również gdy dowiaduje się o tym, że ma AIDS w pierwszy wieczór idzie na balety z kolega i z dwoma koleżankami. 
   Rona bardzo polubiłam, bo miał taką swoja osobliwą bezkompromisowość jaką posiadają nastolatkowie. Podziwiam Matthew, że grając takiego człowieka nie zrobił  z siebie błazna, bo granica między tymi dwoma zachowaniami bywa bardzo cienka. 
   Ważna rolę w całej produkcji odgrywa przemiana głównego bohatera. Z najgorszego homofoba staję się przyjacielem swojego wspólnika Rayona. Niechęć, a także zmiana w tych relacja dobrze widoczna jest w ich pierwszym spotkaniu, a także wtedy kiedy Ron broni Rayon przed obelgami rzucanymi w nią przez jego kolegę.

   Co do Jareda Leto... Mogłabym się o nim rozpisywać bardzo długo, ponieważ obejrzałam większość produkcji w których zagrał , a także jestem w większym lub mniejszym stopniu fanką jego dokonań muzycznych, bo jak może wiecie jest on liderem grupy 30 seconds to Mars. Śledziłam kiedyś dość dobrze jego karierę i aktorsko zawiesił się po filmie pt."Mr. Nobody". Produkcja nie odniosła takiego sukcesu jaki pragnął i odpuścił sobie na kilka lat aktorstwo. Jak widać powrócił w wielkim szyku. Wiecie, oglądałam galę Oskarów, a także śledziłam wszystko co przed nią się działo. Wielu aktorów nie było zadowolonych z tego, że to właśnie Jared zdobył Oskara, ponieważ można powiedzieć, że zawodowo aktorstwem się nie zajmuję. Postawił już dawno na muzykę. Jednak ma więcej talentu niż nie jeden profesjonalny aktor, co udowadnia za każdym razem kiedy już zdecyduje się zagrać w jakimś filmie. W kręg filmowym jest on głównie znany jako aktor, który rzadko gra w filmach, ale jak już ma w jakiś zagrać to potrafi poświęcić się do roli stuprocentowo czego dowodem może być przytycie kilkudziesięciu kilogramów do filmu "Rozdział 27" lub schudnięcie do produkcji "Witaj w Klubie". Powiedzcie mi, ilu znanych i uznawanych aktorów potrafiłby się wcielić w transseksualnego mężczyznę? Myślę, że niewielu przyjęłoby te wyzwanie. Jared zrobił to genialnie, chociaż sami transseksualiści zarzucają mu, że odegrał rolę nieprawidłowo, jednak nie będę się tu w tą kwestię zagłębiać, ponieważ jest to sprawa między nim, a nimi. Trochę zboczyłam z tematu i pisze o tym o czym pisać nie miałam, ale po prostu uważam, że Jared Leto jest jako aktor niedoceniony. 

  Co do samej Rayon - jest ona niezwykle ciepłą osóbką. Jared Leto zagrał tak, że dałam się oszukać, bo myślałam, że Rayon jest prawdziwa. Była taka żywa, taka prawdziwa.Niestety pod tą przykrywką kryję się młody mężczyzna, który nie akceptuje siebie i tego jak wygląda, ponieważ jego zdaniem byłby idealny dopiero wtedy gdyby był kobietą. Tu także świetnie został przedstawiony profil psychologiczny postaci 
  Ogólnie: Uważam, że duet McConaughey- Leto, czy jak kto woli Ron-Rayon został odegrany fantastycznie i nie wyobrażam sobie innych aktorów na tym miejscu. Panowie świetnie się zgrali i miło było patrzeć jak do każdego z nich trafia Oskar. Jak najbardziej zasłużony ;) 
 Wiecie.. Ten film to nie tylko opowieść o walce z AIDS, ale także o uprzedzeniach, braku akceptacji ze strony innych ludzi i takiej akceptacji, która wypływa z nas do nas samych. Rayon bardzo chciał być kobietą. Chciał być jej ideałem, ale nie mógł, bo Bóg się pomylił i obsadził go w ciele mężczyzny dlatego uciekł w narkotyki. Ron dopóki nie poznał Rayon był okropnym homofobem o czym już gdzieś tam na gorze wspomniałam. Zbudowali wspaniałą przyjaźń. Bronił jej, chciał żeby ludzie okazali jej szacunek i zrozumienie.
  Witaj w Klubie przedstawia historie walki o życie, o każdy dzień. Walka z AIDS to jedynie przedłużanie swoich policzonych dni. 
  Bardzo wiele dostałam od tego filmu. Potrafię bardziej zrozumieć homoseksualistów i obiecałam samej sobie, że będę ich bronić, nawet gdyby nikt nie chciał mnie słuchać. Wtedy będę krzyczeć jeszcze głośniej, bo nie pozwolę na to, aby ktokolwiek obrażał drugiego człowieka za względu na to, ze ktoś chce być sobą. Ludzie tak bardzo nie rozumieją, ze bycie sobą jest podstawa do bycia szczęśliwym i spełnionym człowiekiem... 

CZARNY KRUK POLECA!
OCENA: 9/10

Zwiastun:


  
God, when I meet you, I’m gonna be pretty, if it’s the last thing I do. I’ll be a beautiful angel.
- Rayon - 


piątek, 24 października 2014

Co w kinie piszczy? Czyli przegląd premier (24.10)


Przepraszam Was za te dwa piątki, w których to nie pojawił się post z cyklu "Co w kinie piszczy". Postaram się aby to był ostatni raz, a tymczasem zapraszam Was na przegląd tytułów filmowych, które będziecie mogli w najbliższych dniach obejrzeć w kinie.

TYTUŁ: Furia (Fury)
GATUNEK: wojenny
PRODUKCJA: Chiny, USA, Wielka Brytania
REŻYSERIA: David Ayer
CZAS: 134 min | 2 godz. 14 min
DOZWOLONE OD LAT 15
OBSADA: Brad Pitt, Logan Lerman, Scott Eastwood, Jon Bernthat, Shia LaBeout.

Rok 1945. Niemcy. Druga wojna światowa dobiega końca. Zaprawiony w bojach weteran, sierżant Don "Wardaddy" Collier, dowodzi czołgiem zwanym Furią. Gdy ginie jeden z członków załogi, dołącza do nich naiwny Norman Elisson. Chłopak, który był dotąd pracownikiem biurowym, po pierwszym zetknięciu z okrucieństwem wojny przeżywa szok. Tymczasem Furia - wraz z trzema innymi czołgami - ma powstrzymać zmasowane siły wroga. 

Zwróciłam uwagę na ten film ze względu na aktorów (Brad Pitt, Logan Lerman) oraz fabułę, która przedstawia obraz drugiej wojny światowej, którą ostatnio dość mocno jestem zainteresowała. 


***

 
TYTUŁ: Diabelska plansza Ouija (Ouija)
GATUNEK: horror
PRODUKCJA: USA
REŻYSERIA: Stiles White
CZAS: 97 min | 1 godz 29 min 
DOZWOLONE OD LAT 15
OBSADA:  Olivia Cooke, Ana Coto, Daren Kagsoff i inni.

Pewnego wieczoru jedna ze studentek zamiast iść na spotkanie z przyjaciółmi zostaje w domu. Słyszy niepokojące odgłosy dochodzące z jej pokoju i znajduje w nim plansze do wywoływania duchów - Ouija. Po powrocie ze spotkania pozostali lokatorowie odnajdują zwłoki swojej koleżanki. Znajdują zabytkową planszę i postanawiają za jej pośrednictwem skontaktować się z zamordowaną koleżanką. Nieświadomi niczego nastolatkowie budzą straszliwe moce. 

Moją uwagę na tą produkcje zwróciła właśnie ta tablica do wywoływania duchów o której już wcześniej słyszałam, a która bardzo mnie zaintrygowała. Dodatkowo uwielbiam horrory i zawsze z dużą nadzieją patrzę na tego typu filmy. 


***

TYTUŁ: Zbliżenia
GATUNEK: dramat
PRODUKCJA: Polska
REŻYSERIA: Magdalena Piekorz 
CZAS: 76 min 
DOZWOLONE OD LAT 15
OBSADA:  Joanna Orleańska, Ewa Wiśniewska, Łukasz Simlat, Henryk Talar.

37- letnia artystka Marta pracuje nad wymyślonym przez siebie cyklem rzeźb, które mogą otworzyć jej drzwi do zatraconej kariery. Z pozoru jest szczęśliwa, ma kochającego męża, ale jej nadopiekuńcza matka nie pozwala jej żyć tak jak  jej córka pragnie. Mężczyzna musi rywalizować z teściową o uczucia i względy żony. Pomimo tego, że każde spotkanie matki i córki kończy się awanturą to Marta wciąż do niej wraca. Ta toksyczna relacja prowadzi w końcu do finalnej tragedii.

Powiem Wam szczerze, że bardzo podoba mi się fabuła, pomysł na film oraz dobór aktorów. Mam nadzieję, że film mnie nie zawiedzie z racji tego, że ostatnio powstają coraz lepsze polskie produkcję i miejmy nadzieję, ze ta będzie równie dobra. 


Chętnie poznam Wasze zdanie na temat trzech najciekawszych moim zdaniem produkcji, na które jak najbardziej zachęcam wybrać się do kina. 
Jeżeli któryś z nich uda Wam się obejrzeć to bardzo Was proszę, dajcie znać jakie wywarł na Was wrażenie.

Dziękuję za uwagę.
Pozdrawiam.
-Czarny Kruk-